O lalce i szczekaniu

Kupiłam Jankowi szmacianą lalkę. Pragnął gorąco. Obnasza z dumą po okolicy.

W drodze do przedszkola z okazji pięknej pogody jedną ręką pcham wózek z Leną, w drugiej dzierżę pulchną łapkę Syna. Trzeciej brakuje mi by otrzeć pot z czoła a czwartą chętnie wsadziłabym burżujsko w kieszeń. W końcu kto bogatemu zabroni.

Wtem zachwycona porażającą zmysły urodą mych dzieci Miła Pani zagadnęła Jana, jak mu na imię i czy siostrzyczka czasem nie będzie płakać, że zabrał jej lalę. Odparł uprzejmie, że Janek i że nie, bo to jego lalka, nie siostrzyczki.

Tu czasoprzestrzeń zakrzywiła się i zaczęła skrzypieć. Stopy rozmówczyni same wykręciły się w drugą stronę i nagle przypomniała sobie o pozostawionym żelazku. Na gazie.

Po minie Miłej Pani wnoszę, że ilekroć nas zobaczy, przeżegna się i przejdzie na drugą stronę ulicy. Odchodząc sarknęła coś o dżenderach i psiej krwi.
Hau!

8 uwag do wpisu “O lalce i szczekaniu

  1. Nie no po prostu głupota ludzka nie ma granic. Przecież to zrozumiale, że dzieciaki lubią się bawić czy eksperymentować z różnymi zabawkami. Nigdzie nie jest powiedziane, że samochody są tylko dla chłopców, a lalki dla dziewczynek.
    Mój synal jak był mały też miał taki okres w swoim życiu, że bawił się lalkami i nawet domek dla barbi, (który należał do mojej siostry, a leżał gdzieś na strychu) rozkładaliśmy wspólnie. Jednak dość szybko mu się ta zabawa znudziła. Z kolei siostrzeniec mój ma swoją ulubioną przytulankę Dorę i nigdzie się bez niej nie rusza 🙂

    Polubienie

  2. Mam ostatnio takie wrażenie, że wszystko zaczyna być sprowadzane do dżenderów… strzeżmy się… bo za jakiś czas facet jedzący sałatkę zostanie zrugany, sałatki są przecież dla kobiet…

    Polubienie

  3. Już chciałam spytać, czy takie rzeczy zdarzają się naprawdę… a potem sobie przypomniałam, jak byliśmy u znajomych. Mieszkają z teściami, moja młoda, wtedy półtoraroczna, bawiła się zabawkami ich trzyletniego synka. Mały trochę jej pozwalał, trochę zabierał – ot, norma. W pewnym momencie dumny z własnej szczodrości przyniósł jej piszcząco-grający autobus, na co babcia natychmiast się zerwała, niemal wyrywając to młodej, z wołaniem: ona NIE BĘDZIE CHCIAŁA się tym bawić, to nie dla dziewczynek!

    Polubienie

  4. śmieszne to jest. Moje wnuki bawią się na zmianę, raz w wyścigi samochodowe/rowerowe/hulajnogowe a innym razem w dom, gdzie Malczyk jest tatusiem, Misia jest mamusią a lale i misie ich dziećmi. To co? że niby kazirodztwo c’nie?
    Tym wszystkim politycznie poprawnym życzę…lepszych zajęć 😉

    p.s. Bajeczko, ja już tu byłam, czytam Cię od wielu lat nie zawsze komentując 😉

    Polubienie

  5. Pamiętam, że gdy mój brat miał około czterech czy może już pięciu lat zapragnał bardzo mieć wózek i lalkę. Ja byłam około rok starsza, ale miałam nadal swój wózek, i ani mi się śniło go oddawać. No i jak wychodziłam na podwórko to ja ze swoim wózkiem i mój braciszek ze swoim. Ludzie również byli zdziwieni. Ale dzieci mają przecież różne zabawki.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ~gabunia76 Anuluj pisanie odpowiedzi