Brejking njus

Prawdziwa ulga.
Otóż odzyskałam status kobiety bezdzietnej.

Nie jestem matką, mogę robić, co chcę, przeklinać, chodzić nago, pić wino do śniadania, uprawiać seks w każdym pomieszczeniu i o każdej porze oraz spać do 15.40. Mogę również pozostawić na stole gazetę i nikt mi jej nie pognie, nie podrze, nie zaleje, nie narysuje na niej domku, nie powycina samochodzika z samego środka bardzo ciekawego artykułu oraz nie zeżre, by następnie zwrócić.

Właśnie wyczytałam w internetach, że TYLKO poród naturalny jest prawdziwy i upoważnia do tytułu matki. Howgh! Cesarka to trochę jak manikjur hybrydowy najwyraźniej. Bo na pewno na życzenie i dla leniwych krów, które boją się bólu. Krojenie brzucha przecież nie boli bo w znieczuleniu a potem? Potem to już nikogo nie interesuje.

W operacjach żołądka też na pewno na życzenie fajnie jest przy okazji rozciąć klatkę piersiową i zobaczyć czy tam też fajnie się wygląda w środku. Ja bym stała w kolejce. Może w przyszłym tygodniu poproszę o jakieś dodatkowe cięcie na ciele i będę szpanować. W końcu to takie light.

Czyli mam troje dzieci ale nie jestem matką i w ogóle się nie znam?

Cudownie!
W takim razie idę spać!

A te dzieci to nie wiem, przecież skoro nie jestem matką to nie moje. Może niech w zagon kapusty wracają, albo jakoś się upchną kolanem w oknie życia. Bocian raczej się przedźwiga. Dziesięciolatek może trochę pyskować, ale jakby co, to nie wiem po kim to ma. Przecież nie po mnie.

Książę Małżonek również się ucieszył. Skoro nie jestem matką i nie urodziłam żadnych dzieci, to On natentychmiast wymelduje towarzystwo dzikich lokatorów i zyskamy dodatkowy pokój. Trwają debaty czy będzie tam garderoba czy sprzęt wędkarski i stół bilardowy.

75 uwag do wpisu “Brejking njus

  1. Ja rodziłam córkę naturalnie, bolało jak ******! Ale wiesz co? Modle się by było mi dane urodzić syna w ten sam sposób. Napatrzyłam się na kobiety rodzące przez cesarskie cięcie i w życiu życiastym nie chciałabym być na ich miejscu! Sam poród? Ok! Ale to co przechodziły później to był koszmar! Pot, łzy i zgrzytanie zębów! Biedaczki nie potrafiły nawet podnieść maleństwa. Ja przecierpiałam swoje ale chwilę później byłam pełna energii! Także pełen szacunek za te cesarki!

    Polubienie

  2. No, ja moją Milę znalazłam w kapuście. 😛
    szkoda, że nie mówi się o tym, jak ciężki jest połóg po cesarce, jak blizna boli wiele miesięcy po operacji, jak nie można podnieść maluszka, bo czeka się jak znieczulenie zejdzie. Na mojej sali wszystkie panie miały mdłości i zawroty głowy po narkozie, nie mogły nawet wziąć dziecka.

    Polubienie

  3. Bajko, nie mogłaś wcześniej tego wyczytać w internetach? Ja się dopiero po 27 latach dowiaduję, że nie jestem matką! To po co ja się tyle lat męczyłam z cudzym dzieckiem 😀

    Polubienie

  4. Zgłaszam się po najstarszego, to młodsze wejdą w okno życia, albo opchniemy bocianowi. Naczytałam sie o porodach każdą strona tyle, ze mogę byc w ciąży ale nie urodzę, a znieczulenie chce od 6 miesiąca do 6 roku życia dziecka. ;-P

    Polubienie

  5. Ja jestem prawie 5 lat po cesarce i do dziś jak za dużo dźwigam (patrz praca w ogrodzie), to ciągną mnie szwy. Ja miałam CC, bo u mnie po 18 godzinach zatrzymała się akcja porodowa, cały czas w pierwszej fazie, a do tego Młoda sfajdała się w wody płodowe. A teraz dowiaduję się, że nie jestem Matką.
    Super. Gdzie oddaje się obce Prawie-Pięciolatki?
    Czy można upomnieć się o zwrot kosztów utrzymania?

    Polubienie

  6. Trochę szkoda, że szablon bloga nie pozwala na odpowiedzi do komentarzy, ale trudno, zaadresuję do Moniki.

    Monika, napatrzyłaś się na „te po cesarkach”? Dużo ich widziałaś?
    Trochę się dziwię, bo moja żona miała dwie i fakt, że czasem mówiła, że ją pobolewała blizna nawet kilka miesięcy po operacji, ale o dużym bólu nigdy nie było mowy, a o czymś takim jak niemożność podniesienia dziecka z powodu bólu, to jakaś abstrakcja z kosmosu wzięta. Może zależy od „fachowców” wykonujących cesarkę i tych od znieczuleń?
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  7. Rodzilam naturalnie. No bolalo no. 3 godziny po juz w ogole o tym nie pamietalam, zjadlam kolacje i poszlam spac:)wspolczulam wszystkim dziewczynom po cc. Najpierw lezaly, potem zgiete w pol chodzily, nie mogly podnieść dzieciatka. Watpie, zeby cc to byla jakaś fanaberia, musi byc wskazanie medyczne. I owszem kiedys bylo mniej cc. Ale zobaczmy tez, ze smiertelnosc noworodkow byla większa! Poza tym dziewczyny, trzymajmy sie razem, szanujmy! To nasze ciala, mamy prawo o nich decydować! Nie rozumiem tego, ze kobieta kobiecie wilkiem. Gdybysmy solidarnie trzymaly sie razem, swiat bylby piękniejszy. Ale co ja tam wiem. Przedawkowalam Musierowicz i Montgomery w dzieciństwie;)

    Polubienie

  8. oj ja też się nasłuchałam:”co Ty wiesz o bólu i porodzie, skoro miałaś cesarkę”. No tak , nic nie wiem. Ot taki mały zabieg kosmetyczny, henna rzęs czy coś w tym rodzaju, z tą różnicą, że zaraz po tym jak przestało działać znieczulenie ryczałam z bólu, w drugiej dobie nie byłam w stanie stać o własnych siłach pod prysznicem, a przez jeszcze 2 miesiące nie mogłam normalnie wstać z łózka, a tylko zczołgać się z niego, a do teraz jeszcze po 2 latach czuję czasem ból albo dyskomfort „na każdą zmianę pogody”. Nie był to mój wybór , bo dziecko siedziało na dupce a nie głową w dół.No ale pewnie to też moja wina, że tak się obróciło. To coś w rodzaju „Obcy w moim ciele” i to przez 9 miesięcy, a później małe ciach -ciach i …tak nie jesteś matką.No ale co tam, kocham jak swoje (chociaż może się nie znam, nie wiem jak się kocha swoje :)) i wychowam najlepiej jak tylko będę potrafiła.

    Polubienie

  9. Do T.vik
    I właśnie o tym mowie. Zone nie bolalo, wiec kolezanke tez nie powinno?Kazda z nas ma inny prog bolu. Kazda inaczej zareaguje na zabieg medyczny. Abstrakcja z kosmosu? 90% moich kolezanek mialo cc. Większość zle to zniosla. To indywidualna sprawa. Na litosc boską. Jeszcze zacznijmy dyskusje, ze kobieta niekarmiaca piersią to rowniez nie matka!

    Polubienie

  10. ~t.vik no to nieźle pojechałeś, Twoja żona widocznie lepiej to zniosła, szczęściara!Sam pewnie mdlejesz na widok krwi, a wypowiadasz się na temat zupełnie Ci obcy. Ale to w końcu my- matki – nie matki, się nie znamy.

    Polubienie

  11. Kiedyś uważałam, że cesarka na życzenie jest niedopuszczalna. Zmieniłam zdanie. U niektórych kobiet lęk przed bólem przybiera formy psychozy i powoduje, że ciąża staje się koszmarem, przez widmo porodu w bólach. Dzieje się tak najczęściej gdy w rodzinie występuje genetyczna tendencja do skomplikowanych długotrwałych porodów, lub porody naturalne kończyły się tragicznie dla matki lub dziecka. Uważam, że psychika kobiety jest równie ważna jak zdrowie fizyczne. Skąd się biorą takie opinie – naprawdę nie mam pojęcia, być może to właśnie powikłania psychiczne u kobiet, które rodziły naturalnie? Jak inaczej można wytłumaczyć fakt, że ktoś rozpowszechnia takie brednie? Co w takim razie z matkami adopcyjnymi? przecież nie rodziły, nie zaznały bólu, a mimo to kochają swoje dzieci, niekiedy nawet bardziej niż matki biologiczne. O konieczności porodu przez cc nawet nie wspominam. Matka, to matka i już! Nieważne jak rodziła.

    Polubienie

  12. Ja kocham kocham jak mezczyzni mówią o porodach! :)) rodzilam z mężem, choc nie. Media nam wpajaja dziwne sformuowania.TOWARZYSZYL mi maz. Przezyl, pomogl, wzruszyl sie. Na szczęście nie przyszlo mu do glowy, zeby udawac, ze wie co przezylam ja.

    Polubienie

  13. Takie dyskusje nie mają sensu. Ja się cieszę, że mogłam mieć cc dwa razy, bo naturalny poród to dla mnie jakiś kosmos, którego sobie nie wyobrażam!! Co kto lubi, dobrze, że mamy wybór, dziewczyny 🙂

    Polubienie

  14. Ja chciałabym dorzucić swoje dwa grosze. Jestem mamą dwóch skarbów, a w zasadzie jednego skoro drugi przyszedł na świat przez cc. Fakt poród naturalny boli, szczególnie przy bólach partych kiedy maluszek jest już prawie gotowy do wyjścia, ale cesarki najgorszemu wrogowi nie życzę . Dla jasności nie jestem szczególnie wrażliwa na ból, ale sama pionizacja po cc i kilka pierwszych dni po to jakiś koszmar. Dodam jeszcze, ze nie miałam żadnych nudności, zawrotów głowy absolutnie żadnych dodatkowych atrakcji po cc, a i tak nie polecam nikomu. Po samej cc chciało mi się płakać, bynajmniej nie z bólu, ale dlatego, że nie udało mi się urodzić naturalnie i zamiast biegać po korytarzu jak dziewczyny po naturalnym dreptałam nóżka za nóżką, zgięta w pół. Dziękuję bardzo

    Polubienie

  15. Ja urodziłam córkę przez cc po 16 godz. porodu naturalnego ze skurczami partymi krzyżowymi i rozwarciem, które zatrzymało się na 4 cm. Wyłam z bólu! Gdyby nie to, że odeszły mi zielone wody płodowe to lekarze pewnie nie zrobiliby nic żeby mi pomóc… a tak nastąpiła nagła panika wśród lekarzy i znalazłam się na stole w ciągu 5 min! Córa już urodziła się ze zmacerowanymi rączkami i stópkami… Po cc jak minie znieczulenie każdy ruch sprawia ogromny ból. Niech mi ktoś powie, że nie rodziłam to rozetnę mu brzuch i każę zajmować się dzieckiem 24/24 h.

    Polubienie

  16. Ja rodziłam naturalnie, 8,5 h- pierwszy poród. Mam bardzo wyskoki próg bólu- przeżyłam już kamienie na nerkach i ich urodzenie, ogólnie to rzadko biorę jakiekolwiek tabletki na ból czy to głowy czy nerek, ale bez znieczulenia się nie obeszło… W ogóle nie brałam tego pod uwagę! Wracając do porodu: Jak to teraz promują „ochrona krocza” czyli brak nacięć i popękałam. Pęknięcia II stopnia…Na szczęście w szpitalu mąż był od 8-20 i pomagał przy dziecku, bo ja leżałam całe trzy doby z zimnym okładem wiadomo gdzie, bo czułam, że skóra mi zaraz pęknie, tak czułam opuchliznę po porodzie i szyciu. Przez dobre 2 tygodnie mąż mnie z łóżka zdejmował, a dopiero po miesiącu mogłam wstawać sama przy jego pomocy (chwała Bogu, że był ze mną pierwszy miesiąc). O połogu nie wspomnę…ani usiąść na dupie, dziecka też bałam się brać, bo ledwo stałam na nogach, dokładając ból kręgosłupa… Następna- tylko cesarka! (o ile się zdecyduję na kolejne dziecko-póki co mam paniczny strach). Znajoma miała cc na życzenie i tydzień po porodzie była na działce, liście grabiła… teraz-już rok później- nie ma po niej śladu (stosowała maść i masaże). A ja dopiero teraz doszłam do siebie (nie mówię tu o figurze, tylko o bólu po porodzie i dopiero teraz czuję, że moje okolice intymne jako tako wróciły do normy).

    Polubienie

  17. Urodziłam dwoje dzieci ale było to cesarskie cięcie. Tak urodziłam !!! Sam poród jest finałem 9 miesięcznej ciąży. Kto takie głupoty wymyśla że nie jest się matka bo dziecko wyszło „nie tędy”. Rekonwalescencja po cesarce to mit. Ja dochodziłam do siebie b szybko. Jedne kobiety przechodza to szybko inne nie. Tak samo jak naturalny poród jedne rodza szybko, inne nie. Może dziećmi się zajmijcie zamiast głupoty na forum wypisywać??? Pozdrawiam:)

    Polubienie

  18. Nigdzie nie ma tyle jadu i zaciętości co na forach rodzicielskich. Serio. Żadna polityka, historia czy religia nie wzbudza w ludziach tyle agresji. Absolutnie każda kobieta z jakiegoś forum się dowie, że albo nie jest matką albo jest na tyle złą, że opieka społeczna powinna jej dziecko zabrać. Z powodu? Sposobu urodzenia, sposobu karmienia (wliczając w to również moment wprowadzania nowych produktów), podejścia do szczepień, podejścia do higieny, do wychowania… Polecam wejść na kilka różnych i SIĘ POŚMIAĆ.

    Polubienie

  19. Kilka dni temu pani ginekolog zadała mi pytanie „Rodziła dziewczyna?-Tak, miałam cesarkę. -Jak cesarkę to nie rodziła, bliźni rodzili.” Ale się z tego uśmiałam, to znaczy, że w następnej ciąży będę pierworódką:)

    Polubienie

  20. Ja osobiście po cesarce wyłam z bólu, samo cięcie ok pod znieczuleniem – ale to znieczulenie mija. Minęły mnie najlepsze rzeczy związane z porodem – dziecka nie dostałam od razu ( bo nie byłam w stanie) i niestety nie zdołałam już później nakłonić mojego maleństwa do ssania z piersi ( uwazałam to za osobistą porażkę). Teraz czeka mnie niestety druga cesarka, i już cała drżę ze strachu jak to znowu będzie, i modle się żebym tylko mogła urodzić naturalnie.

    Polubienie

  21. Kazdy sposob porodu ma swoje plusy i minusy, po cesarce czujecie bol nawet po kilku latach, przy zmianie pogody, matki ktore rodzily naturalnie tez odczuwaja takie bole, tyle ze w miejscu naciecia, badz pekniecia krocza. nie mozna wstac z lozka po cesarce, mi nie bylo latwo wstac poniewaz rowniez mialam szwy, ale w innym miejscu. Jedynym plusem cesarki jest ominiecie bolu samego przejscia dziieciatka z brzucha na swiat. takze nie ma sie co licytowac, czy urodzimy naturalnie, czy po przez cesarke nasze cialo niogdy nie bedzie takie samo.

    Polubienie

  22. Ania, skąd wiesz, że wypowiadam się na „temat zupełnie mi obcy”? Naprawdę myślisz, że „pewnie mdleję na widok krwi”? Czytałaś mój blog, że tak mówisz? Chyba nie…

    Ania (inny komentarz), nie udaję, że wiem, co przeżyła moja żona. Ja to przeżywałem tak samo będąc cały czas przy niej przez wszystkie lata starań o dziecko, przez wszystkie porody, przez wszystkie trudności i poronienia. Dużo ze sobą rozmawialiśmy i wciąż rozmawiamy. Dlaczego mam nie wiedzieć co przeżyła moja połówka? Tylko dlatego, że nie czułem tego fizycznie? Żona zawsze mi mówiła kiedy coś ją bolało, a kiedy nie. Uwierz, że po drugiej cesarce czuła „dyskomfort”, ale to nie był ból. Po pierwszej bolało ją jak chole.., ale i tak wstała tego samego dnia z łóżka, bo nasz syn był w ciężkim stanie i chcieliśmy być przy nim.

    Dlaczego faceci nie powinni się wypowiadać na tematy „kobiece”? Nie mogą nic o tym wiedzieć, bo są facetami? A faceta-ginekologa też omijacie z daleka, bo „udaje, że wie co czujecie”? 🙂
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  23. Jestem po CC, choć bardzo chciałam rodzić naturalnie. Niestety czasem chcieć a móc to dwie różne sprawy. W moim przypadku młoda wypięła się pupą na świat i zapierała wszystkimi czterema kończynami. 😛 CC miałam w środę o 9 rano, po 17 miałam już obowiązkowy spacer po korytarzu. Co więcej, w piątek po porannym obchodzi już wychodziłam do domu. Nie miałam ŻADNYCH problemów, nawet na zdjęcie szwów nie jechałam bo się okazało, że tu gdzie mieszkam zakładają TYLKO szwy rozpuszczalne. Kilka dni po CC funkcjonowałam normalnie, oczywistym jest, że po operacji nie można dźwigać itd. ale nie odczuwałam z tego powodu jakiś super dolegliwości. „Za chwilę” będę mieć drugą i wcale się nie boję. 🙂

    Niemniej jednak należy pamiętać, że każdy człowiek znosi zabiegi chirurgiczne inaczej. Ja miałam szczęście, bo po CC czułam się rewelacyjnie, ale są osoby dla których CC była koszmarem ze względu na ból pooperacyjny, czy ciągnące później długi okres szwy lub bolesne blizny.

    Po za tym wkurza mnie gadanie, że rodzaj porodu determinuje „bycie lub nie bycie” matką. Jak ktoś powyżej napisał: czy matką jest ta kobieta co urodzi naturalnie, a następnie zabija swoje dziecko? A może ta, co chleje w ciąży (i często w ogóle nie trzeźwieje) i bije dziecko? A co z kobietami, które adoptują dziecko z domu dziecka? Te wg teorii porodu nie mają wręcz prawa do poczuwania się matkami wcale, prawda? To jest nienormalne myślenie, dlatego ja je mam w głębokim poważaniu.

    Polubienie

  24. Mi mojego synka to wracajacy bocian do Polski podrzucił.Ja nie rozumiem takiego rozumowania.Nie ważne chyba jak dziecko przyszło na świat ważne że cało i zdrowo.I rzeczywiście wiekszość myśli o jak fajnie cc w znieczuleniu tylko nie myślą że potem jest gorzej

    Polubienie

  25. Ja po zewnątrzoponowej cesarce trzy dni leżałam, a właściwie spałam. Małą urodziła się w środę a zobaczyłam ją świadomie dopiero w sobotę. Potem obie się męczyłyśmy, żebym mogła ją karmić.

    Polubienie

  26. Też kiedyś wyczytałam takie rzeczy. Mam nadzieję, że te matki odmawiają znieczulenia również u dentysty czy u chirurga. To są psychopatki. Najważniejsza jest miłość do dziecka.

    Polubienie

  27. Do t.vik
    Wiesz jak ktos mi opowiada o cc to moge sobie jedynie wyobrazac jakie to sa odczucia. Tak samo bylo z porodem nat dopoki sama nie urodzilam:) to piękne ze jestes empatyczny i wspierający, ale do konca nie wiesz jaki to rodzaj bolu i co kobieta przeżywa. I przyklad apropos staran nie jest dobry-tu na pewno przeżywaliście razem. A rodzi tylko kobieta:)wiec nie ma opcji zebys przezyl to tak samo. Ze wstala-dzielna kobieta:) ale daj prawo innym kobietom do tego, zeby przezywaly po swojemu i jesli pisza, ze nie mogły wstać to po prostu zaakceptuj?:) w wyborze lekarza kieruje sie kompetencjami nie plcia:) pozdrawiam:)

    Polubienie

  28. Jestem po 4 cesarkach i chociaż minęło wiele lat, pamiętam koszmar po zabiegach.: dreptanie po korytarzu , trzymanie jedną ręką brzuch, drugą podpaskę, strach przed skorzystaniem z toalety, wstrzymywanie gazów itp., ale furda. Grunt, że przeżyłam.

    Polubienie

  29. Jak czytam takie bzdury o cc, to nie mam siły się opanować. Mój brat 47 lat temu urodził się przez cc, ja 39 lat temu też. Moja córka ponad 8 tak samo. I ma wierzyć w ten stek bzdur? Moja mam po każdej cesarce leżała plackiem 10 dni i faszerowana antybiotykiem traciła pokarm. Ja drugiej nocy po urodzeniu córki jęczałam z bólu, bo na głośne wycie brakowało mi sił. Wszystkie bóle mi minęły w trzeciej dobie, gdy dostałam dziecko i musiałam sobie radzić sama. Nie miałam czasu ani sposobności się rozczulać nad sobą, w maleńkiej kawalerce i z mężem, który nie mógł wziąć dnia wolnego, bo szef biznesmen de nędza uznał, że po 18 też można żonę i noworodka wcześniaka odebrać ze szpitala, po co komu cały wolny dzień na takie bzdury. Ale nikt mi nie będzie mówił, że jestem matką drugiej kategorii, bo od początku miałam ze wskazań medycznych planowane cc.

    Polubienie

  30. Rodziłam dwoje dzieci, pierwsze naturalnie 24 godziny od odpłynięcia wód – niedotlenione, wróciłam do siebie po 3 miesiącach, a siadać i robić przy dziecku bez wielkiego bólu mogłam dopiero po 4 tygodniach. Drugie dziecko przez cc ono w stanie syuper, ja od następnego dnia robiłam wszystko przy nim i sobie, po tygodniu gdyby nie lekkie ciągnięcie w okolicy szwu- tak naprawdę nie pamiętałabym o porodzie KAŻDY ORGANIZM JEST INNY KAŻDY PORÓD RÓWNIEŻ

    Polubienie

  31. pierwsze urodziłam naturalnie, drugie cięciem cesarskim….. gdybym planowała kolejne dziecko to poród tylko i wyłącznie cięciem cesarskim….. w porównaniu do porodu naturalnego cięcie jest o wiele łagodniejszą formą porodu tyle, że potem trzeba znosić ból po „krojeniu”. Po cięiu wstalam po 24 godzinach i mogłam spokojnie wykonywać wszelkie czynności przy dzeicku, natomiast po porodzie naturalnym nie mogłam sama wziąć na ręce dziecka przez miesiąc i nie mogłam nawet o własnych siłach wstać z łóżka przez tez czas… poród naturalny to jakaś pomyłka , kobiety same powinny wybierać jak chcą urodzić. I nieważne jaką formę wybiorą tak samo są matkami, jednak moim zdaniem matką jest kobieta która wychowuje i kocha dziecko a nie je urodzi!!!!!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

  32. do ~t.vik wiesz mój mąż też wszystkim opowiada jakie to kochane mamy dziecko że od początku przesypiało całe noce i nie płakało więc mamy wszystkie noce przespane. tylko to ja wstawałam kilka razy w nocy do dziecka aby go nakarmić i przebrać a on spał smacznie, wstawał wypoczęty i chwalił dzieciaka że dał pospać ;P nie da sobie wmówić że było inaczej bo przecież dziecko nas nie budziło
    więc ból żony był tylko jej, nie mówiła bo przeżywała radosne chwile zostania mamą taki ból idzie na dalszy plan, mało która kobieta się nim chwali
    ja rodziłam siłami natury, 12 godzinny poród, pełne rozwarcie po 6h, bóle krzyżowe parte przez bite kolejne 6 godzin, dziecko się zaklinowało w kanale rodnym bo lekarz dyżurujący nie sprawdził nawet czy jest dobrze obrócone (a nie było) skończyło się cesarką, fatalną w skutkach dla mnie i dla dziecka, dziecko cudem przeżyło a i cudem wyszłam z sepsy po zapaleniu ropnym rany (gorzej boli niż wyrostek),które zbagatelizował lekarz twierdząc że przesadzam i boli bo boleć powinno, w końcu pocięli mi brzuch. Dziś wiele lat po cc nie dość że odzywa się blizna na zmianę pogody to jeszcze jelita po każdym dobrym jedzeniu (nie koniecznie tym co powoduje wzdęcia). zrosty na jelitach powodują silne bóle co kilka dni, dysfunkcje odbierają chęci na cokolwiek, psują plany i przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. po cc nie można od razu starać sie o kolejne dziecko a trzeba poczekać minimum 2 lata to dużo, szczególnie że ciężej jest zajść w kolejną ciąże w wyniku wyłyżeczkowania ścianek macicy podczas cc. (czyli różnica między rodzeństwem wynosi min 3 lata). Niektóre kobiety płacą za cc ja bym wiele zapłaciła by móc urodzić naturalnie, mieć zdrowie i chęci a nie być wrakiem człowieka. Szczęście mają te które cesarki przeszły bez komplikacji (a znam taką która już w 7 dobie po cc latała z dzieckiem po galeriach handlowych bo ma manię zakupową i już w domu nie wytrzymywała, pomijając fakt że takie maleństwo nie powinno jeszcze korzystać ze spacerów zwłaszcza w tłumie ludzi). Wiadomo że wszystko zależy od przeprowadzonej cc i przebiegu -porodu sn, jedne przechodzą lekko inne tragicznie. Ale każda niezależnie od opcji zakończenia ciąży jest MAMĄ, pełnowartościową i pełnoprawną MAMĄ.
    p.s. a tak ap ropo skoro facet nie rodził (ba, nawet nie nosił pod sercem) to czemu śmie nazywać się TATĄ?? ha szach-mat

    Polubienie

  33. Do Ania.
    Kompetencje lekarza? Co to takiego? Trzeba by ustalić definicję, no bo czy lekarza, który nie chce przeprowadzić cc, podczas kiedy lekarz prowadzący takie zalecił, można nazwać kompetentnym? Przykład Bartłomieja Bonka chyba pamiętasz? Z pewnością lekarz, który odbierał poród jego żony był fachowcem, a nawet bogiem we własnym mniemaniu, co doprowadziło do katastrofy. Ja miałem styczność z podobnym lekarzem (bogiem). Nigdy nie rozpoznasz który lekarz jest już kompetentny, bo ma świetne wykształcenie i już jest doświadczony, ale jeszcze nie dość pyszny, żeby z pokorą podejść do swojego zadania. No bo niby czym się będziesz kierować przy wyborze? Opinią innych? Lekarz, który odbierał poród mojego pierwszego syna też miał, a nawet do dziś ma świetną opinię, więc przy wyborze lekarza równie dobrze możesz kierować się płcią.

    Nie mówię, że wszystkie kobiety jednakowo przeżywają ból. Mówię o tym, że dużo zależy od właściwie przeprowadzonego zabiegu, znieczulenia przed nim i odpowiednio podanych środkach przeciwbólowych po.
    A że ja nie czułem, to przyznaję. Nigdzie nie mówiłem, że osobiście się przekonałem co czuje kobieta po cesarce. Mówiłem o tym, że dużo zależy właśnie od fachowców. Nie czułem, ale wiem, bo wierzę żonie, a z większości komentarzy wynika, że cc jest przeżyciem tak strasznym, że lepiej narazić zdrowie i życie niż zgodzić się na cesarkę. Chyba powinniśmy unikać takiego straszenia przyszłych matek, jak myślisz?

    Polubienie

  34. Chyba się do końca nie zrozumieliście (t.vik i różne Anie ;)) Nie chodzi o straszenie cesarką, ale żeby naprawdę stosować ją kiedy jest potrzebna. I od tego są lekarze i położne, żeby rozpoznać sytuację – to jest niestety słaby punkt „programu”. Miałam dwie cesarki i jeden poród naturalny, w takiej kolejności. Pierwsza pod narkozą, koszmarna z psychologicznego punktu widzenia, pocięta byłam i u góry i „na dole”, ale nic mnie nie bolało i biegałam jak fryga. Przy drugim dziecku wytłumaczono mi, że znieczulenie ogólne dłużej działa. Druga cesarka była planowana (położenie pośladkowe), ale kiedy odłączono mi kroplówkę ze środkiem przeciwbólowym nie mogłam samodzielnie obrócić się na drugi bok na łóżku, usiąść, ani wstać. Dlatego też później bardzo chciałam uniknąć cięcia i za trzecim razem mi się udało: mogłam od razu wziąć prysznic, wstać z łóżka, a po 48 godzinach od porodu byłam w domu.
    Cesarka to nie taki miód, jak się niektórym wydaje.

    Polubienie

  35. Mam dwa skarby synek 3 latka i 4 m-czna dziewczynka oboje urodzone przez cc , nie ze tak chcialam ale nie bylo innego wyjscia. Bola mnie opinie kto jest prawdziwa mama a kto nie i nie mam juz ochoty tlumaczyc sie, ze nie mialam wyboru co do sposobu porodu. O byciu mama nie decyduje jak sie dziecko urodzilo ale jak sie nim opiekuje i dba. Nie trzeba rodzic by byc prawdziwa mama. Dodatkowo dla mnie to ,ze jestem mama to cud bo wygralam z endometrioza i niech mi ktos powie, ze cuda sie nie zdarzaja.

    Polubienie

  36. może nie matka… Polka… albo inna „nie matka”… bo o innych matkach to słyszałam o „matce mlecznej”… czyli mamce… kurcze jakie te koligacje są skomplikowane… ci z in vitro, to pewnie nie rodzice… a ksiądz, chociaż nie tata, to ojciec… ja pierdz*ele… pogubić się można…:))))

    Polubienie

  37. Nie powinno się pisać, że kobiety, które nie urodziły naturalnie nie są prawdziwymi matkami, bo to bzdura. Rodziłam dwukrotnie: bliźniaki przez cesarkę a trzecią pociechę naturalnie i w obu przypadkach czuję się taką samą matką.
    Jednak uważam, że jeżeli nie ma wskazań do cesarki (w moim wypadku było to ułożenie poprzeczne jednego z bliźniąt), to lepiej rodzic naturalnie. Okres rekonwalescencji jest dużo krótszy i ja osobiście czułam się dużo lepiej fizycznie (wbrew pozorom) i psychicznie (głównie w kwestii laktacji) po naturalnym porodzie.
    Więc taka moja rada dla przyszłych mam: nie róbcie sobie cesarki na siłę, ale nie pozwólcie żeby ktoś zmuszał Was do naturalnego porodu, kiedy coś jest nie tak.
    Pozdrawiam

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ~marta Anuluj pisanie odpowiedzi