Dziś pytanie, dziś odpowiedź

Napisała do mnie czytelniczka (imię do wiadomości redakcji ale ma trzy litery i pewnym kręgom kojarzy się z tegorocznym Oscarem) ze stwierdzenio-pytaniem. Bo ja chyba bardzo nie lubię swoich dzieci. I dlaczego?

Odpowiedź brzmi: nie wiem.
Nie wiem dlaczego „chyba” oczywiście.
Tak, jestem okropna. Ktoś musi.

Sobota + siąpi + zimno, więc spacer był tylko do sklepu po balony. Jan wybrał trzy czerwone a Igor siedem balonów złotych. Obwieszę się i kolorystycznie będę niczym kokota w rokoko. Chłopcy idą w konkret, nie jakieś tam różne pastelowe fiu bździu. Właśnie się hiperwentylowałam nadmuchując wszystkie dziesięć. Bo lepiej mieć dziesięć niż dwa. Na ogół.

Chleby stygną a zapał SzanPaństwa, by zeżreć gorące, nie bardzo. Każdy chce sobie poparzyć język albo przynajmniej palce.

Czy sobota u Was też tak wygląda, że wszyscy czegoś od Was chcą i to natentychmiast?! Bo u mnie właśnie tak. Jeszcze raz ktoś powie do mnie „Maamooo!!!” a jęknę i zapadnę się niczym stary tapczan.

Jutro dzień kobiet. Marzy mi się, że Książę Małżonek podchodzi do mnie jak James Bond do sejfu z najbardziej strzeżonym na świecie mikrofilmem, wręcza mi złotą kartę bez limitu i nonszalanckim tonem unosząc brew mówi: Kup sobie coś ładnego.

Kupiłabym sobie jakieś hrabstwo, albo księstwo, albo posiadłość Brada Pitta. Chyba, żeby akurat Toskania była w promocji.

6 uwag do wpisu “Dziś pytanie, dziś odpowiedź

  1. hahaha 😀 matka matkę zrozumie ! 🙂 Sama mam takie dni (dość często), że słowo MAMA słyszane 36746 raz w ciągu godziny działa na mnie jak płachta na byka! Zwłaszcza jeśli wypowiadane jest od tak sobie, bez celu… Ale to chyba normalne ;p Przynajmniej tak to sobie tłumaczę 🙂

    Polubienie

  2. Mojej córce (15l) opowiadam, że gdy po raz czterdziesty, w ciągu godziny, wypowiadała słowo „Mamooo”*, miałam ochotę zrobić z niej pieczyste.
    I dziewczyna śmieje się jak szalona.

    * z takim zaśpiewem, który oznaczał – jeszcze nie wiem co wymyślę by cię zająć, ale już mi nie uciekniesz.

    Polubienie

  3. Ja matką jeszcze nie jestem, ale za to pracuję w żłobku. Po 9h dziennie. Więc tak jakby, ale tylko tak jakby wiem, o czym prawisz. I tak się zastanawiam czasem z racji wykonywanej pracy, czy bardziej chce się rozstrzelać swoje własne dzieci, czy też może te oddane ci pod opiekę…?;-) Cóż, dowiem się niedługo. Jak na razie to tylko mój pies wciąż chce żarcia albo spaceru. Ale to chyba nie to samo, co z trójką dzieciaków, co?;-)

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ~ania Anuluj pisanie odpowiedzi