Wybór imienia a nacisk społeczny

U Mamutów na parterze był ksiądz. Mamut specjalnie nie rozbierała choinki, bo przecież musi stać aż do kolędy. Zalety sztucznego drzewka. Pomyślałam sobie, że gdybyśmy jakimś cudem mieli podobny pomysł, na środku pokoju dzieci stałby przecudnej urody szkielet z gałązek a u jego stóp malowniczo rozpościerałyby się potłuczone ozdoby i kupki igieł. Na szczęście w tych kwestiach kierowaliśmy się jak zawsze własną wygodą i widzinamsię. Nasza choinka skorzystała z późnej w tym roku zimy i już zakorzeniła się w ogrodzie. Na wiosnę sprawdzimy jej wolę przetrwania i przywiązanie do naszej rodziny.

Ksiądz zajrzał i do nas. Janek strzelił mu krótkie „cześć” i pogalopował dalej. Igor był akurat w szkole, więc szczęśliwie ominęło go odpytywanie, czy jest aby grzeczny na religii i czy zna paciorek. Całe szczęście. Mój pokaźnych rozmiarów brzuch został zlustrowany i odnotowany w notesie. Książę Małżonek przyjął gratulacje. Oczywiście wtrąciłam się, że również dziękuję – w końcu też jakby poniekąd jestem zaangażowana w to nowe życie. Przy okazji, mimochodem, nieświadomie, półgębkiem niemalże.

Wertując swoje notatki ksiądz raczył zauważyć, że Książę Małżonek nosi inne nazwisko niż ja i dzieci i bardzo go to zaniepokoiło. Na szczęście został uspokojony, że tak, owszem, to prawda ale na szczęście nikomu z nas to nie przeszkadza, zwłaszcza, że w życiu codziennym zwracamy się jednak do siebie bardziej po imieniu, niż operując nazwiskami.

– A imię dla maleństwa już wybrane? – zagaił ksiądz

– Owszem – odparłam – Lena.

– Ooo… to mamy Igora, Jana i Lenę… Tak wschodnio bardzo… – skomentował ksiądz z przekąsem i uniósł brew.

Hmm. Czy ja wiem, czy wschodnio?

Igor – pochodzenie skandynawskie, Jan – hebrajskie, Lena – słowiańsko-skandynawskie (najczęściej występuje w Czechach i w Szwecji). Ale możliwe, że się nie znam.

Dopasowywaliśmy do naszych upodobań, braku powtarzalności w rodzinie oraz mojego nazwiska, bo długie, więc imię wypadałoby krótkie. Książę Małżonek chciał Marysię, mnie się jeszcze podobała Hania, ale przewalczyłam Lenę, kiedy ta zaczęła mi się śnić po nocach i nie dała przestać o sobie myśleć. Koniec, kropka.

I tak, oczywiście, zostałam już poinformowana, że według rankingu jakiegoś tam ważnego dziennika to imię było najpopularniejsze w zeszłym roku. Szczerze powiedziawszy mam to gdzieś. Moje imię jest bardzo popularne od lat i nigdy mi to nie przeszkadzało, choć Ań było wszędzie po kilka co najmniej – był to po prostu powód do otrzymania od otoczenia ciekawej ksywki, ot co. Igorów i Janków też jest w Polsce multum i jakoś nigdy nie odczułam żadnego wpływu na nasze osobiste życie – w żłobkach, przedszkolach i szkołach jak dotąd nie było dubli w jednej grupie/klasie. Były za to zawsze jakieś kwiaty w stylu Nathaniela, Allana, Favoure, czy Zahary dla dzieci całkiem przaśnie i swojsko-polsko wyglądających rodziców.

I tak o.

– To może nazwiemy ją Otokar?

– Że jak?

– No będzie się z Reksiem kojarzyło. Otokar Balcy zawsze mnie rozczulał na „literkach”.

– Ale to dziewczynka jednak.

– Hmm… To może Legia?

– Świetny pomysł, a gdyby jednak okazała się chłopcem, to będzie Debeściak.

 

Czyli mamy nawet plan B.

15 uwag do wpisu “Wybór imienia a nacisk społeczny

  1. Otokar… Czemu nie Autokar?
    Idźmy tym tropem!
    Otokar – Autokar – Samochód – Mercedes.
    Otokar – Autokar – Ciężarówka – Star (krótkie i wymowne!).
    Onomastyka to moja ulubiona dziedzina ;)))

    Polubienie

  2. Imię super!

    Współczuję wizyty podkieckowego. Osobiście spuściłabym ze schodów z głośnym łomotem. My – jak co roku – darowaliśmy sobie tą wątpliwą przyjemność, szczując kolesia psem- podręcznym urzędem skarbowym.

    A przypadkiem to nacisków na chrzest nie odnotowaliście? Bo u nas nawet do połowy ciąży jeszcze nie doszło, a już mnie chcą z rodziny wypisać za niechęć w zapisywaniu młodzieży do sekt wszelakich.

    Polubienie

  3. Jak się zamartwialam, ze Olek będzie jednym z kilku w grupie przedszkolnej/szkolnej/na studiach, bo to takie popularne imię, małżonek zaproponował nazwanie go Telesforem – zapewne jedynym w Warszawie. Swoja droga polecam rodzinne poranki w kinie Muranów, byliśmy w ostatnia sobotę na czterech odcinkach „Reksia”, Otokar tradycyjnie się wyświetlił. 🙂

    Polubienie

  4. tak, ja też uwielbiam kolędy 😛 Sam cel kolędy – OK, poświęcenie domu, nie mam nic przeciwko. Ale to wypytywanie – czemu cię w kościele nie było? a jak byłaś to czemu w tej ławce a nie innej? czemu jest tak a nie inaczej? Kurcze, bez urazy ale to nie księdza sprawa…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s