W kwestii planów

Temperatura powietrza i ciała – wspólna.
Rusztowania za pracowym oknem – w budowie.
Lato w mieście w rozkwicie.

Gdzieś pomiędzy brzękiem żelastwa, warkotem wiertarki i cięciem styropianu (ałć) mam jednak taką refleksję, że bardzo lubię lato.

O całą galaktykę bliżej mi do upału niż najlżejszego nawet przymrozku.
Poza tym zawsze wolałam się rozebrać, niż zmarznąć.
I lody można jeść bezkarnie hektolitrami – po głębszym zastanowieniu, to nawet trzeba, a nie można.
Wyjście z dziećmi trwa kilka sekund a nie kilkanaście minut i nie potrzeba właściwie niczego, prócz wody i jakiejś awaryjnej pieluchy dla Janka.
A na urlop można zabrać jedną sukienkę, jedne spodnie i trzy t-shirty, a nie pół szafy rozmaitości „bo nigdy nie wiadomo”.
Aczkolwiek zawsze zabieram pół szafy, bo przecież nigdy nic nie wiadomo.
Ale miło mieć świadomość, że to moja prywatna fanaberia, nie zaś konieczność.

Lato w Warszawie też lubię, nawet pomimo utrudnień komunikacyjnych, bo jest tak cudownie mniej ludzi wszędzie i nikt nigdzie nie gna jak tabletka na przeczyszczenie. A na rogu po drodze do pracy jest jeszcze moja ulubiona Pani z Malinami. Wcześniej była ulubioną Panią z Truskawkami oraz Czereśniami. Pani ma wbudowaną opcję aktualizacji sezonowej. Jesteśmy już dość zaprzyjaźnione i zawsze życzymy sobie miłego dnia.

W perspektywie mam jeszcze wyprawę do Danowskich z Halką i dziewczynami. Ach.

Dziateczki nasze wszystkie zajmą się sobą i gmeraniem w kamyczkach, tudzież zbieraniem muszelek, opcjonalnie grą w piłkę, bo przecież są bardzo kochane i miłe (ekhem), mężowie (albo inne przyjaciółki) będą dzwonić z uprzejmym zapytaniem „jak tam?” a my po również uprzejmym zapewnieniu ich, że „świetnie, bosko oraz wspaniale”, będziemy nogami z pomostu mieszać wodę w jeziorze. Żeby się równo po szuwarach rozchodziła.

Taki mam plan na sierpień.

Żyć nie umierać 🙂

======================

update
plan był i się zmył

7 uwag do wpisu “W kwestii planów

Dodaj odpowiedź do ~maja Anuluj pisanie odpowiedzi