Czy jak napiszę, że mam zapieprz to będę bardzo nudna?
Hmm… no dobrze, to nie napiszę.
Zamiast tego napiszę, że bardzo fajnie spędziliśmy sobotę. Igo zyskał nowego kolegę a ja dobre kilka godzin świętego spokoju. Doprawdy bezcenne.
Co prawda po zakończonej powodzeniem akcji poszukiwania w tunelu foliowym uroczej i niczego jeszcze nieświadomej zielonej żabki, po pokazaniu jej świata oczami przedszkolaków, po gigantycznych wyścigach resoraków w domku na drzewie oraz pokonaniu wszelkich dostępnych i niedostępnych wertepów Specjalnym Samochodem Terenowym do spółki z rowerem Małoletni nadal wykazywali przerażający wręcz poziom energii i entuzjazm godny odkrywców kozich bobków na Marsie, ale na szczęście później – po wyżarciu kiełbasy z ogniska i zapasu pomidorów – znaleźli w trawie węża… a na nieszczęście chwilę później również zawór doprowadzający doń wodę. Zabawa była przednia. Wszystkie zabawki jak również okoliczne psy i roślinność zostały gruntownie umyte. Obaj sprawcy zaś objawili się po całej imprezie jako dwie wysokie na metr z hakiem uśmiechnięte góry całkiem świeżego błocka. Lokatora rozpoznałam po trampkach. Pamiętałam bowiem, że Kubulek miał adidasy. Na szczęście zabrałam ewentualną odzież zastępczą na przebranie.
Prawdą jest, że Dzieć brudny to Dzieć szczęśliwy. Ostatniej soboty w okolicach dobranocki w jednej z podwarszawskich miejscowości odnotowano istny biegun szczęścia.
Zanim wróciliśmy do domu nawiedziliśmy jeszcze cukiernię z absolutnie najpyszniejszymi lodami. I to już był mój osobisty powód do mruczenia. Cytrynowe rządzą. Czy Wy też swój ulubiony smak podajecie przy nakładaniu do wafli jako pierwszy żeby mieć najlepsze na sam koniec?
A ciasto cytrynowe dostaliśmy do domu. Blurp! Ślurp! Mlask! I oczywiście przez cały dzień wchłonęłam wielką miskę truskawek-olbrzymów. Były tak dobre, że nawet nie wiem kiedy zniknęły. Tak po angielsku.
Nie jestem pewna jak mój żołądek ale ja bardzo lubię takie dni 🙂
____________________________________
Cytat z aktualnie podglądanego filmu:
– Ktoś sypia z moją żoną. Cały tydzień chodzi uśmiechnięta i wesoła.
Miłe Panie. Maski włóż! Ewentualnym psom natentychmiast należy obciąć ogony – w pobliżu nie może być żadnych oznak radości.
A teraz wybaczcie, ale oddalę się, chichocząc sarkastycznie, na drugi plan.
ma się rozumieć, że podaję swój ulubiony smak jako pierwszy, a potem delektuję się nim z namaszczeniem 🙂 uwielbiam tak!
PolubieniePolubienie
a ja lubię lody na patyku. śmietankowe, takie ja w dzieciństwie. za innymi nie przepadam, no chyba, że są z automatu zwane włoskimi.
Jeśli chodzi o truskawki, to zrobiłam sobie San Francisco z żołądka, kto zna piosenkę, ten wie, co było dalej 🙂
PolubieniePolubienie
oczywiście że jako pierwszy! i strzelam focha jeśli kolejność nie zostanie właściwie zrozumiana!
PolubieniePolubienie
ja mam kilka ulubionych, więc kolejność nie ma znaczenia.
PolubieniePolubienie
Ja też, ja też…! Melonowe. I kawowe na przykład. Wafelki stanowczo czasami powinny być nieco szersze na te pierwsze w nakładaniu i ostatnie w konsumpcji najpyszniejsze gałki…
Serdecznie pozdrawiam
PolubieniePolubienie
Witaj Bajko. Świetnie, że sobota tak Wam fajnie minęła. Co do lodów to uwielbiam takie amerykańskie świderki waniliowo-czekoladowe albo chodzę do Galerii Dominikańskiej na lody z bitą śmietaną, oczywiście truskawkowe obowiązkowo z dodatkiem świeżych truskawek pychota. Pozdrawiam Rinka
PolubieniePolubienie
Cytrynowe to jest to, co tygryski lubią najbardziej. A sorbecik cytrynowy od Grycana….. dam się za niego pokroić w plasterki…
Właśnie wróciłam po tygodniowym szkoleniu (nareszcie zmieniłam robotę) i padam na pysk…
Miłego długiego weekendu
PolubieniePolubienie
ostatnio zachwyciły mnie czekoladowo-pomaranczowe,niebo w gębie, i tak tez lubię jesli juz biore dwoe kulki miec ostatnią tą pyszniejszą:)
PolubieniePolubienie
Z tymi lodami to ja mam tak samo. Ulubione na koniec. :]
PolubieniePolubienie
hmmm… z tym długim weekendem to niestety nie u mnie – pracuję dziś 🙂
PolubieniePolubienie
Ja mam tyle ulubionych, że w zasadzie powinnam wsadzić wszystko do dzioba na raz.
Też pracuję dziś i wczoraj, i jutro.
PolubieniePolubienie
Ja zwykle podaję ulubiony jako pierwszy, bo na ten jestem zdecydowana, a nad innymi się waham 😉
A co do brudnych dzieci – dzisiaj mogłaś Igo włożyć kalosze i marsz poskakać po kałużach 😉 ;P
PolubieniePolubienie
Ulubiony smak jest jedynym, tylko x 3 lub 4 gałki. Żadnych kurka siwa kompromisów.
🙂
PolubieniePolubienie
Piszesz że masz coś za pieprz ale nie wiadomo co. Jak można tak się znęcać nad czytelnikami? No co masz za ten pieprz? I o jaki pieprz chodzi, bo są tak różne pieprze a jeden lepszy(gorszy?) od drugiego. Całkiem niedopieprzony ten Twój tekst. Albo , jak kto woli, spieprzony 😉
PolubieniePolubienie