Piąteczek

Jestem wielką entuzjastką piątków. Uwielbiam je i mogłabym spożywać je garściami. Gdyby się dało. Piątek to bowiem dzień, w którym już od rana każdym porem skóry czuć, że już WEEKEND. Laba, relaks i machanie nóżką. No dobra, niektórzy z nas wiedzą, że weekend z Małoletnim z tym opisem jakby nie koreluje, ale warto mieć marzenia. Najważniejsze, że nigdzie mi się nie będzie spieszyć, będę mogła snuć się po mieszkaniu w stroju dowolnym, albo saute w japonkach ino i mieć wszystko tak głęboko w poważaniu, że to aż nieprawdopodobne.

Plan jest taki.

Ponieważ Lokator wstaje świtem wściekle bladym – to nieludzkie, ale jeszcze do Niego nie dociera, że są istoty odzyskujące przytomność grubo po szóstej – w pogotowiu podręcznym są nowe puzzle oraz Wall-E na dvd. Jak wszystko zawiedzie, zostaje jeszcze PanKot, aczkolwiek obawiam się, że kudłata menda zbunkruje się skuteczniej niż ja pod kocem.
Po godzinie i tak trzeba będzie się zwlec, ale siódma to nie szósta, więc i tak będę szczęśliwa jak dzika świnia w dżdżysty dzień. Wstaniemy więc, dokonamy niezbędnych ablucji i udamy się na zakupy. Śniadanko, sprzątanko, zabawianko i sru do parku.

Przegonię po placu zabaw, przewlokę ścieżką zdrowia i w końcu z uśmiechniętej od ucha do ucha obywatelskiej paszczy usłyszę nieśmiałe: – Jeśtem męciony, męciony mama. Na to odpowiem z przejęciem: – Czy to znaczy, że idziemy do domu? Tu padnie filozoficzne: – No cósz… Racej znacy. I już po chwili – och jakie to niezwykłe szczęście, że mieszkamy rzut kapciem od parku – Obywatel już raczej nic nie powie, bo omdleje przeciągle chrapiąc.

Drzemka! Ha!

Drzemka Igorowskiego to coś co uwielbiam na równi z piątkiem. Albo nawet bardziej. Z reguły podczas jej trwania jestem tak przenikliwie podekscytowana tym bonusowym czasem tylko dla siebie, że po prostu siedzę i jestem zen. Przynajmniej na początku. Przez kwadrans jest zen absolutny i chyba nawet z tej radości nie oddycham. Potem nie mogę się zdecydować czy kawa, czy książka, czy leżenie do góry masztem, więc robię kompilację i mam wszystko na raz. Zastanawiające doprawdy jak skurczyły się moje potrzeby. Właściwie wydarzeniami niemal mistycznymi są zjawiska takie jak nieprzerwany sen do południa, godzinna kąpiel w wannie czy samotny wypad na zakupy albo poczytanie wieści z ulubionych blogów, więc nawet namiastki w stylu nikt_mnie_nie_śledzi_i_o_nic_natentychmiast_nie_prosi są na wagę złota. I niezwykle je sobie cenię.

Potem Młody się budzi i oboje już jesteśmy zrelaksowani. Przynajmniej przez dłuższą chwilę. Ale już da się z Nim żyć. I ze mną 🙂

I tu zaczniemy się rozumieć i dobrze bawić.

Trzy i pół roku to trudny wiek. Prawdopodobieństwo, że przez kolejne trzy i pół będzie łatwiej, jest równe gwałtownym upałom zimą w Irkucku, bo będzie z każdym miesiącem inaczej, co wcale nie znaczy łatwiej. Ale nieodmiennie pociesza mnie fakt, że kiedyś w końcu to ja będę mogła Go beztrosko zerwać w sobotę o szóstej rano, zadawać szalone jak na tę porę pytania z pogranicza fizyki kwantowej i logiki, oraz kategorycznie domagać się do jedzenia wszystkiego, czego akurat na pokładzie brak. I niech tylko spróbuje wspomnieć o bolącej głowie.

11 uwag do wpisu “Piąteczek

  1. oj za szybko, ja dopiero co miałam Młode na pokładzie – a tu nagle się okazuje, że już prawie od roku nie mieszka z nami a na dodatek 7 kwietnia 20 lat skończy…..
    Bossss, jaka ja stara jestem 😉

    Polubienie

  2. oo, znając Baj, to GO wyszkoli tak, że jak będzie miał 12 lat,to będzie kawusie mamie do łóżka przynosił. A co, niech się małoletni uczą, jak należy postępować z Kobietą;-)

    Polubienie

  3. Bajko, nic się nie martw, PODOBNO naukowcy „odkryli” ostatnio, że śpiąc zbyt długo zwiększamy sobie ryzyko tzw. chorób demencyjnych. Tak więc, jeśli nadmiar snu nie sprzyja zachowaniu wysokich obrotów mózgu 😉 to masz szansę dożyć hoho i jeszcze trochę, będąc tak błyskotliwą jak teraz 🙂
    I tego Ci życzę 🙂
    Ja niestety śpię generalnie zbyt długo, i już ten wredny Niemiec 😉 (Alzheimer?) perfidnie chowa mi czasem różne rzeczy 😉
    Pozdrawiam

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Promyczek Anuluj pisanie odpowiedzi