Bycie kobietą to nie bułka z masłem

Kochani!

Podobnie jak Pierwsza patrzę na te wyniki i nie wiem co powiedzieć. Bo dziękuję to jakoś za małe mi się wydaje. Jesteście naprawdę super. Oczywiście, że spodziewałam się kilkunastu esemesów na ten blog – w końcu najbliżsi mają telefony i wiedzą gdzie pisuję – ale 101 głosów na serio przeszło moje pojęcie. To tak jakby każdy po kolei uścisnął mi rękę, uśmiechnął się i powiedział "warto!". Ponad sto osób uważa, że warto… Szczerze powiedziawszy nawet jeśli nie zajdę zbyt daleko, już czuję, że coś wygrałam. Na pewno mnóstwo dobrej energii – czuję to. Świadomość, że tyle osób codziennie zagląda tu by dowiedzieć się co u mnie słychać, jak się czuję i jak się ze sobą wzajemnie z Lokatorem poznajemy, naprawdę robi wrażenie. Bo przecież jesteście tu – przynajmniej niektórzy – od strasznie dawna. Nie wiem kto jest ze mną od pierwszej notki i jakim dzikim przypadkiem na nią trafił ani też co sprawiło, że został… ale wiem, że jest taka osoba. Nie wiem skąd i kiedy wzięła się cała reszta ale doskonale pamiętam ile frajdy miałam zaglądając w komentarze na początu istnienia tej strony i patrząc, jak z dnia na dzień pojawia się ich więcej i więcej. Blogów nigdy nie pisze się tylko dla siebie. Chyba, że mamy hasło i jesteśmy jego jedynymi pamięciowymi posiadaczami. Najmilsza jest przecież interakcja. Uczucie, że komuś się chciało kliknąć, poświęcić swój czas by przeczytać, że wyszedł mi sernik, zostawić to smacznego albo tylko pomyśleć, że fajnie i że jemu też i że jutro też wpadnie, jeśli go tylko zaproszę nową notką.

Nie czuję się samotna. Do stereotypu samotnej matki też nie pasuję.

Owszem wychowuję Syna sama, od chwili gdy dowiedziałam się, że jest i nie ukrywam tego ani nie jest mi wstyd. To ja definiuję samą siebie a nie mój partner czy też jego brak. Nie jestem też zwolennikiem tezy, że lepiej być z kimkolwiek, nawet gdyby była to ostatnia łajza niż samemu. I daję sobie radę. Czasem jest łatwiej, czasem trudniej, ale daję. Czerpię z tego całkiem prywatne poczucie dumy. Zwłaszcza z tego, że na zewnątrz nie widać różnicy. Ale sama nie jestem i tak też się nie czuję. Mam rodzinę, przyjaciół, mam znajomych także tutaj i wiem, że jesteście w trudnych chwilach wspaniałą podporą. Czasem bowiem wystarczy takie obce_nieobce będzie dobrze i robi się jakoś lżej, spokojniej, mniej rozbitkowo.

Samotne matki mają być smutne, rozżalone i zgorzkniałe, mają nie mieć na nic siły, czasu, pieniędzy ani ochoty. Serio serio. Nie raz słyszałam, że skoro mi się chce mieć pasję i chodzić na chór, albo się śmieję, albo mam czas na czytanie książki w parku, żadna ze mnie samotna matka. Muszę mieć chłopa co by mnie utrzymywał albo być guru sekty co by mi się ludzie Dzieckiem zajmowali w czasie gdy mam próbę. Mało komu przyjdzie do głowy, że z jednej niewielkiej pensji można wyżyć i mieć się dobrze, tylko oszczędnie a na próby chadzam z Igorem. Bo On bardzo lubi muzykę. Zna ją od zawsze. W końcu w środku brzucha jest niezła nagłośnia a mama to niezłe pudło… rezonansowe of course.

Ale przecież Wy to wiecie.

Między innymi dlatego też bardzo się cieszę, że jesteście, że byliście od zawsze, albo zerkacie całkiem od niedawna. I że sądzicie, że warto. To bardzo budujące. Nie tylko w Orange wygrana jest na każdym kroku. Tutaj też.

I za to najbardziej dziękuję. Nie za te 101 esemesów. Choć niewątpliwie ułatwiają przekaz 🙂

Miałam napisać notkę o tym, że bycie kobietą to nie bułka z masłem, bo mnie mail na gazecie natchnął był. I że najpierw, gdy chce się łazić po drzewach, trzeba nosić sukienki i robić uśmiech numer pięć oraz deklamować wierszyki na podwieczorkach u licznych ciotek, a potem gdy już mamy na to wszystko ochotę, łazimy po drzewach za kotami albo za Dziećmi, albo jak nam wiatr porwie barchany ze sznurka. Bo oczywiście pamiętamy, że każda szanująca się stara panna ma kota a cała reszta ma Dzieci, albo przynajmniej jedne gacie w rozmiarze sporej foczej samicy. A ja mam cały pakiet, bo ostatnio przez przypadek rozgotowałam pranie, więc i majty się znajdą bez trudu. Łapię się pod każdą definicję. Może nawet zamieszkam w wikipedii i zmienię imię na Bajkus Vulgaris? Kto wie.

Notka wyszła wprawdzie o czymś zupełnie innym bo w znaczniej mierze pisała się sama, ale bycie kobietą bywa bardzo trudne i męczące. Nie wiem jak bycie mężczyzną bo nigdy nie byłam, ale wierzę, że bez PMS-a, okresu, humorów, przed_po_i_w_trakcie ciążowych zachcianek tudzież dolegliwości i płaczu na reklamie kremu Nivea może być prościej. Choć w zasadzie to bym się nie zamieniła. A już bycie rodzicem to w ogóle Mount Everest wśród wszelkich znanych mi być. Zwłaszcza takim pojedynczym. Ale jest mnóstwo rzeczy, które te wyzwania ułatwiają i sprawiaję, że czasem się bywa Supermanem. W każdym tego słowa znaczeniu. Chociaż nie, po namyśle stwierdzam, że z całą pewnością nie mam i nie będę mieć wdzianka z lycry. I maseczki generalnie też mnie nie kręcą.

Bycie kobietą to nie bułka z masłem.
To cała bycza bagietka z górą sałaty, majonezu i nutelli ze śledziem.
Ale sernik wyszedł pierwsza klasa.

36 uwag do wpisu “Bycie kobietą to nie bułka z masłem

  1. Bycie kobietą to trudna sztuka. Sztuka wymaga czasu. Poza tym podobno z biologicznego punktu widzenia jesteśmy idealnym stworzonym ( w dodatku zachwycającym i pięknym) obiektem ludzkiego świata. Oczywiście pałają wszelką do nas mężczyźni;)
    nie mogliby bez nas żyć:)

    Bajka jest the best!!!

    :):):)

    Polubienie

  2. Co nie zmienia jednak faktu, że często się pytamy siebie nawzajem „O co mu chodziło??”…
    Oni mają jakieś swoje wewnętrne pmsy i huśtawki. U nas chociaż można je czasowo rozprecyzować 🙂 Co nam to właśnie utrudnia życie i na bagietce miesza majonez z chrzanem.

    Smacznego sernika!:)

    Polubienie

  3. Zaraźliwa jest Twoja radość życia po prostu.Chociaz ja Ci muszę powiedzieć,że ten pomysł z założeniem sekty,aby jej członkowie zajmowali się dzieckiem – wydaje mi się wspaniały.Jako matce aktywnego dziesięciolatka.Po spacerze nad morzem,biegach po plaży,wspinaniu się na wydmy ipo-niecałkiem-dobrowolnym-zwiedzaniu bunkra.
    Mam nadzieję,że L. już czuje się lepiej i będziesz się mogła wyspać.I odpocząć,choćby tylko od złych myśli.

    Polubienie

  4. Smacznego, Bajko. A bycie facetem byłoby znacznie łatwiejsze, gdyby nie te wszystkie skomplikowane kobiety wokół. Jak już człowiek w miarę rozpracuje żonę, to pojawia się córka – tajemnica…

    Polubienie

  5. Bajko droga, nosz przecież Cię uwielbiam, nie tylko czytać, choć bytem jesteś dla mnie jeno wirtualnym. Ze mną to było tak, że jakieś pół roku temu, przełamując głęboką niechęć ( bo dotychczasowe doświadczenia były wręcz żenujące) poczytałam jakiegoś bloga, co było zdumiewające – nie nudnego i nie opierającego się na „głębokich przemyśleniach o sensie życia” (tfu)( po trzykroć) i tam na tym blogu znalazłam linka do Ciebie…. Poczytałam kilka notek, a następnie całego bloga od początku. I choć zżera mnie ciekawość w związku z kilkoma niewyjaśnionymi kwestiami… To trwam dalej i codziennie sprawdzam co u Was. Pozdrawiam serdecznie i poproszę o kawałek serniczka :))))

    Polubienie

  6. wysłałam dwa esemesy – na termos i na pierwszą i przy wysyłaniu rzuciła mi się w oczy koincydencja numeru termosu i numeru do wysyłania esemesów (1222) – a ja wierzę w takie rzeczy, więc dla mnie to ZNAK 😀

    Polubienie

  7. Nie pisze bloga, ale jest pare które namietnie czytam. W kontekście tej notki zastanawiałam sie dlaczego czytam te a nie inne? I tak myślę, że:
    – są kawałkiem dobrej literatury, dosłownie- świetnie, lotnie i błyskotliwie pisane z całym poszanowaniem słowa oraz umiejetnością zabawy nim
    – są nasycone emocjami dnia codziennego, takimi angażującymi czytelnika bo w pewnym sensie mu bliskimi
    – są pisane przez osoby z dużą umiejętnościa do samoobserwacji, obserwacji i zarazem dystansu do siebie i świataa co za tym idzie zmuszają do refleksji
    – są pisane przez wyraziste osobowości 🙂
    Nie jestem od pierwszej Twojej notki, ale wchodząc tu przykułaś moją uwagę na tyle że cofnełam sie do poprzednich. Własnie z tych wyżej wymienionych powodów:) Trzymam szczere kciuki za Twoją wygraną 🙂

    Polubienie

  8. Bajka, a wiesz co ja lubię najbardziej? Gdy rano siadam nieprzytomna z kawą, biorę laptopa i znajduję nową notkę. Twoją 🙂
    Z byciem kobieta i bułka z masłem się zgadzam, niełatwo. Aczkolwiek często miło;) pozdrawiam i jeszcze wielu głosów życzę.

    Polubienie

  9. zastanawiam się zatem, jakie żarło przyporządkować do „być facetem to…” 😉
    ja z tych, co nie lubią występować jako element statystyki ceremonii, ale jak trzeba, to przyjdą i choć mina taka sobie, to jednak zawsze jedna dupa więcej na krzesełku w przedostatnim rządku i jeden bilet więcej wydarty przy wejściu.

    Polubienie

  10. nie no nie wiem znów… po prostu jesteście super… dziekuję

    a dla Ciebie Pepegu to mam specjalne miejsce. i zawsze zauważam kiedy przyjdziesz 🙂

    Polubienie

  11. Sernik to mi sie nie nalezy, bo jestem tutaj po raz pierwszy – ale, ze nie ostatni, to pewne, jak kawa tuz po przebudzeniu:)
    Swietnie piszesz – wiec lece po druga kawe i zasiadam do czytania poprzednich notek. Dodaje do ulubionych i od dzisiaj masz we mnie stala czytelniczke. Szkoda, ze nie moge wyslac SMS-a, z USA nie da rady:(
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

  12. Informuję uprzejmie, że głos właśnie był poszedł oraz że nadrabiam kilkudniowe zaległości w notkach spowodowane wizytą gości i przekonuje się iż nadrabianie zaległości jest w tym wypadku rzeczą wielce przyjemną – kilka notek naraz cóż to za radość dla oczu i umysłu i jaka poprawa nastroju przy kawie. Pozdrawiam serdecznie i ciepło i buziaki dla Igorka:*

    Polubienie

  13. Baj wysłałam, ale szkoda, że można tylko raz; nawet mam myśl, by na zaliczenie mojego przedmiotu nakazać młodzieży słać smsy, ale to…chyba nie za bardzo, no zobaczę, bo mi to po głowie łazi, niech raz zrobią użytek z tych swoich wypasionych zabawek:)
    Trzymam kciuki i na prv napiszę coś więcej:)

    Polubienie

  14. Ja od zamierzchłych przedhasłowych czasów, czytająca, nie komentująca. Pełna podziwu dla życia na gorąco i dystans do siebie, pełna podziwu za cierpliwość w cierpieniu, no i chóralnych śpiewów zazdroszcząca:)
    Napisałabym coś jeszcze, ale… nie trzeba.

    Polubienie

  15. hehe 🙂 smacznego 🙂 szkoda, że można tylko raz zagłosować. Ja tu jestem właściwie codziennie, tylko się nie ujawniam ;P Buźka, kochana 🙂

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ranaway Anuluj pisanie odpowiedzi