Jutrzenki blask i inne okoliczności

Poranne zmiany charakteryzują się tym, że można wyjść z pracy o piętnastej. I jest to bardzo miła okoliczność, gdyż nawet najbardziej lubiąc swoją pracę, powinno się wybierać czysto zwierzęcym instynktem wolność, metro i zapocone tramwaje. Hmm… no może się zagalopowałam nieco. Poprzestańmy na wolności.

Można sobie uciąć spacer, albo szybki seans w kinie, bo żłobek wszak poza piątkiem do 17.30, albo zrobić zakupy i niczym wielbłąd wielogarbny dosapać się na swoje pierwsze piętro. Można też zwyczajnie zaczytać się w parku. Albo w książce.

Bo czemu by nie.

Poranne zmiany charakteryzują się jednak również tym, że trzeba dotrzeć „na zakład” siódma.zero. I tu już mili Państwo zaczynają się schody jak stąd na Mount Everest. Bo ja to do tych tam skowronków za Chiny Ludowe nie należę. Puchacz ze mnie jak w mordę strzelił. Ino wzrok mam gorszy i piór jakby mniej.

Po pierwsze primo nigdy – odkąd nie mieszkam z rodzicami i nie byłam zmuszana niecnie i podstępnie Karzącą Ręką Sprawiedliwości – nie udaje mi się położyć spać przed północą. I nawet nie chce. Raz mi się udało ale to było w pamiętnej środy, gdy to Lokator był się wykluł a ja poważnie zastanawiałam się czy czasem nie da się zapaść umyślnie w śpiączkę i pozostać w niej do pełnoletności Wyżej Wzmiankowanego. Po drugie primo – choćbym i położyła się przed północą, raczej nie zasnę gdyż ponieważ albowiem z miejsca zatakują mnie myśli pod tytułem: „śpij szybko, bo masz mało czasu, czemu jeszcze nie śpisz” a spanie na czas to jednakowoż nie moja dyscyplina. Ja się wolę delektować. Choć przyznaję z bólem, że posiadanie potomstwa temu nie służy niestety. Po trzecie primo, ultimo – może i się obudzę o jakiejś dzikiej piątej rano i może nawet zwlekę się i ablucji dokonam niezbędnych, ale nie ma żadnych gwarancji, że nie zasnę na klatce schodowej w drodze do drzwi.

Dziś nie zasnęłam ale za to cudem chyba tylko udało mi się wyprawić do żłobka Lokatora.

Już pomijam, że ubierałam Go gdy jeszcze Biedak spał w najlepsze i nawet nie zaakceptował czy faktycznie dziś niebieski odcień koszuli i granatowy dżinsów pasuje Mu do nastroju. Pomijam nawet, że kanapkę pochłonął półgębkiem, co najlepiej świadczyć powinno, iż nie był świadom w pełni, że już nie chrapie. Ale że dopiero w żłobku zorientowałam się, że pogalopowałam z Nim obciążona Wyżej Wzmiankowanym oburącz bez wózka – a żłobek może i blisko i na skróty, ale co dwa przystanki to dwa przystanki – to już uważam powinnam sama sobie wręczyć medal za spostrzegawczość.

Fajnie co?

A na klatce już drugi tydzień Mili Panowie borują mi w ścianach dziury, chlapią farbą po drzwiach i pozostawiają na wózku solidną warstwę pyłu… bynajmniej nie gwiezdnego, który pieczołowicie co noc ścieram, zmywam i przy okazji przeklinam. I od razu dodam, że wózka sobie do mieszkania wstawić nie mogę, gdyż albowiem jednakże pranie też gdzieś mi musi schnąć. A lokatorskie łóżeczko z zawartością mogłoby nieco zestresować sąsiedztwo. I tak o. Całe życie z wariatami.

Jeśli jeszcze do tego będzie pełnia plus mój nałogowy PMS, ktoś może zejść tragicznie. I raczej nie tylko po ziemniaki do piwnicy.

A tak w ogóle to miłego dnia.

Ps. O!

I nie ukrywam, że czuję się poniekąd odpowiedzialna.

22 uwagi do wpisu “Jutrzenki blask i inne okoliczności

  1. z tym spaniem na czas mam tak samo. Mówię se: ‚spij, no spij, bo jutro musisz zajebiście wczesnie wstać.’ I im bardziej próbuje, tym gorzej. 🙂

    Polubienie

  2. a już najlepsze gdy obudzisz się o Super Porze 3:20 z myślą, że być może właśnie powinnaś wstać… i potem do piątej słuchasz jak rośnie paprotka…

    Polubienie

  3. Ja, sowa przemądrzała całe liceum wstawałam na 5:30, coby dotarabanić się do szkoły. Całkowicie oczywiście nieświadoma faktu, że tuż koło mojego domu jeździ kolejka pod tą że szkołę podjeżdżająca w dwadzieścia pięć minut. I kursująca co dziesięć.
    Ciekawe, co Lokator by powiedział na spanie na klatce.

    Polubienie

  4. Ja w zasypianiu zawsze się łapię na: „nie myślimy…zasypiamy…wdech…wydech… ooo udało się nie myśleć! eee nie, no przecież to myślę. Myślenie o nie myśleniu też jest myślą…śpijjj…śpijjj…. i znowu myślę!” 😉 i tak w kółko aż padnę nieprzytomna 🙂

    Polubienie

  5. Moje ZNP ostatnio zauważam inaczej. Zmieniam się ja i moja kobiecość, więc z wściekłości, złości, gryzienia, kopania etc. przeszłam na płacz, łzy i czarną rozpacz na dni kilka. Co będzie dalej? Tego nikt nie wie…

    Polubienie

  6. ja raczej nie kłade się przed drugą-trzecią
    dlatego pobudka o piątej jest koszmarem nie do opisania
    jak mam na szóstą do roboty, to chyba nigdy nie jestem umalowana
    😉

    Polubienie

  7. Faktycznie, kłopoty ze spaniem mam jedynie przy świadomości, że czeka mnie wyjątkowo wczesne wstanie. Wychodzi na to, że jestem w dobrym towarzystwie. ;-/

    Polubienie

  8. hm…to nie był przypadek, że kliknęłam prawym uchem myszy na linku, ja tylko chciałam otworzyć w nowym oknie.

    jesli ktoś uważa, że bredzę to polecam działania powyższe 🙂

    brakowało mi czytania Cię, Bajko. 🙂

    Polubienie

  9. Oj Bajko, wstaje codziennie o 4:45 i tak prawie dwie dychy. Wszyscy mowia ze mozna sie przyzwyczaic a ja na przekor twierdze, ze NIE, NIE MOZNA SIE PRZYZWYCZAIC !! Teraz jest lepiej bo syn duzy, samodzielny, ale jak male piskle chorowalo, bolal zab, brzuch itp. to blagalam w myslach by choc budzik sie ulitowal nad moim przepieprzonym losem :))) Brrrrrr na samo wspomnienie dostaje gesiej skorki :)Duzo sily zycze !!!

    Polubienie

  10. latem, to jeszcze cwierc biedy, ale wstawanie zima, gdy jest jeszcze ciemno to juz kompletna tragedia. to juz prawdziwe wstawanie w srodku nocy.

    Bajko, dobrze moc Cie znowu poczytac. 🙂

    Polubienie

  11. Jak to sie dzieje, że nie umiem przepisać kodu antyspamowego? Ja też należę do puchaczy. Jednak zalety pracy porannej są na tyle duże, że się zwlekam. Ale jak ktoś w dzień wolny od zobowiązań zakłóci mój spokój przed 10 – umiera śmiercią okrutną.

    Polubienie

  12. Jak to sie dzieje, że nie umiem przepisać kodu antyspamowego? Ja też należę do puchaczy. Jednak zalety pracy porannej są na tyle duże, że się zwlekam. Ale jak ktoś w dzień wolny od zobowiązań zakłóci mój spokój przed 10 – umiera śmiercią okrutną.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do pinesek Anuluj pisanie odpowiedzi