Idzie nowe

Wczoraj Igor po raz pierwszy poszedł do nowej, starszej grupy. Taki kolejny schodek w drodze do dorosłości. Niby normalne, niby naturalne rzeczy koleje, niby…

Nie podoba mi się.
Paskudnie mi się nie podoba.
I tłumaczę samej sobie, powołując się na zdrowy rozsądek i es jak spokój w encyklopedii, że nic Mu nie jest, że cały, zdrowy i dalej się pięknie uśmiecha.

Tylko u mnie już nie tak, bo widzę różnice. I to rażące.

Etatowe Ciotki bez entuzjazmu i w zasadzie raczej z obojętnością. Mam nadzieję, że to chwilowe, że po prostu trafiłam w taki dziwny moment, w coś na kształt strefy mroku. Że minie kilka dni i okaże się, że Nowa Grupa jest super a Lokator wcale nie chce z niej wychodzić. Ani na spacer a ni na ulubioną ostatnio parówkę.

Otoczenie mocno na minus. Jakoś tak buro i nieciekawie. Tak, nastawiłam się negatywnie, wiem. Ale nawet gdy to oddzielę, gdy pomyślę na spokojnie, bez emocji, kłóci mi się to jakoś. Już nie tak. I ja – odwieczna entuzjastka Żłobka – mam dylematy. Ano miewam. Choć nie ukrywam, że będę sie starać zaakceptować to wszystko i jeszcze przekonać do tego Młodzież. W końcu raczej nie będzie jeździł ze mną do pracy. Pod biurkiem mam już stado kabli. A wszystkiego też wybrać się nie da. Czasem mamy takie już zastane i trzeba sobie radzić. Jakoś.

Informacja – zero. Czyli zupełnie w odróżnieniu od poprzedniej, zwyczajowej konwersacji o tym co jadł i o której, co robił i jaki jest dziś Jego ulubiony samochodzik. Nie lubię przesady w żadną stronę. Nie interesują mnie szczegóły, tylko konkrety. Brakuje mi pewności, że to tylko problem w mojej głowie. Że tak naprawdę to obie grupy różnią się tylko mną i moim podejściem.

Tak, dla najmłodszych Dzieci wszystkie Ciocie zawsze są najmilsze.
Nie, nie wymagam by te były najmilsze akurat dla mojego Dziecka.
Nie wiem doprawdy czemu nie radzę sobie z tym, że po raz pierwszy w życiu Igor tak ot po prostu rozpłakał się, gdy oddawałam Go rano i po południu, gdy przyszłam Go odebrać.

Przecież to nic takiego.
To tylko kolejny strach bo „idzie nowe”.
Ech… macierzyństwo. Czasem to faktycznie srał je pies.

Trzeba się będzie przyzwyczaić.
Trzeba się będzie.
Trzeba się.
Trzeba.

fot. Utajniony Fan Osobisty

10 uwag do wpisu “Idzie nowe

  1. pamiętam wyraziście moją traumę wczesnoprzedszkolną. potem się było największym rozrabiaką i bon-vivantem w grupie, ale marna to pociecha, jeśli teraz jest teraz. zdjęcie idealnie dobrane. może faktycznie nie ta faza księżyca i za parę dni, za dni parę będzie ewrybady kombinerki.

    Polubienie

  2. Moje maleństwo, które dziś ma 24 lata, a do żłobka poszło jak miało roczek, nie ma żadnej traumy z tego powodu.To normane, ze coś nowego musi się ułożyć w małym łebku.Powoli zapomni o tamtych ciociach i przywiąże się do nowych. A potem i tak o wszystkim zapomni. Żeby tylko zawsze czuł się bezpieczny…Pozdrawiam Igorka i ciebie.

    Polubienie

  3. E tam, po męsku. Jakby stał z nóziami w ciup, to po pierwsze rypnąłby, gdzie stoi, a po drugie zdjęcie by nie było takie jak trzeba.

    Dacie radę, Bajka, jak zawsze. Ściskam oboje.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do daffo Anuluj pisanie odpowiedzi