Po drodze

Lubię jak kawiarnie pachną.

Mandarynką, kardamonem, ekspresową senchą, deszczem, czekoladowym ciastem, migdałami, drukarską farbą, ciepłem, cienkim papierosem z filtrem, cynamonem, drewnem, pieprzem, wyprawioną skórą, tembrem i spółgłoskami, szalikiem, szeptem, wanilią, cudzym mieszkaniem, moim bvlgari omnia, śpiącym dzieckiem, muzyką, gestem, gwarem, ciszą, czymś zawieszonym pomiędzy. Powietrzem.

Tak. Bardzo lubię.


16 uwag do wpisu “Po drodze

  1. A można wiedzieć, gdzie ta kawiarnia? Bo wnętrze wydaje mi się trochę znajome 🙂 Gdy jeździłam do Wawy na studia, nieraz siedziałam w bardzo podobnym miejscu – a może i tym samym?

    Polubienie

  2. Śpiącym dzieckiem… Kiedy ja poczuję jak pachnie śpiące dziecko. Na razie wiem jak pachnie wyjące ząbkujące wiecznie złe niemowlę. Trafia mnie szlag.

    Polubienie

  3. Od kilku godzin Cie czytam i nie mogę się oderwać. Podziwiam i pozdrawiam.
    A kawiarnie też lubię choć ostatnio (od jakichś 3 lat) rzadko bywam.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do milewspomnienia Anuluj pisanie odpowiedzi