Względny spokój

Doktor Królik orzekł, że to faktycznie trzydniówka, tylko taka nieco wydłużona. Wysypka znikła a Młody poczuł się znacznie lepiej. Ja również.

Martwimy się tylko kaszlem, który nagle wziął się nie wiadomo skąd, ale walczymy z nim dzielnie przy pomocy specjalnego ustrojstwa, lekarstw i siły charakteru. Ustrojstwo nazywa się nebulizator (podłącza się go do prądu, wyplątuje z gmatwaniny rurek, znajduje specjalny pojemniczek zakończony maseczką, w pojemniczek nakapuje się odpowiednio dobrane mieszaniny różnych siuwaksów a następnie pacyfikuje się Dziecia zakładając kaganiec z maseczki – rzecz piekielnie trudna i upierdliwa, zwłaszcza przy wyrywającym się i drącym w niebogłosy pacjencie, ale niezwykle pomocna) i niestety był to dobry zakup. Umyślnie użyłam słowa ‚niestety’, gdyż w przypadku tego typu urządzeń lepiej, by nie musieć stosować ich zbyt często. Jednak, że życie alergika do mało upierdliwych nie należy, urządzenie idzie w ruch przy każdej właściwie chorobie, a czasem i bez niej. Na przykład lipa pyliła. W styczniu. Wyobrażają to sobie Państwo? Ja właśnie nie. Ale musiałam zacząć to sobie wyobrażać i podłączyć Ludzkiego do kagańca.

Teraz oczywiście jeszcze trudniej to sobie wyobrazić bo za oknem zrobiło się biało i ciągle przybywa towaru, ale jeszcze w weekend w parku była wiosna.

Tymczasem więc walczymy z kaszlem, brakiem apetytu i generalnym bólem istnienia, który nagle dopadł Lokatora i trzyma. Ból istnienia objawia się pełną dramaturgii akcją kładzenia się na podłodze i ryków godnych niejednego jelenia, szarpaniem za rodzicielskie nogawki i absolutną wszechogarniającą rozpaczą w reakcji na wszystko – począwszy od pomysłu, że obiad, poprzez huśtawkę czy drewnianą układankę, a na kąpieli skończywszy. Ból istnienia chwilowo zmienił mi Dziecko w złośnika-malkontenta, ale część z Państwa zna już choć trochę moje poglądy na wszelkie próby szantażu czy manipulowania, zatem mogą się Państwo z łatwością domyślić, gdzie mam prezentowane przez Potomka zachowania. Robię swoje. Na słynny w opowieściach poczekalniowych mam bunt dwulatka to mi jeszcze grubo za wcześnie, więc po prostu kładę wszystko na karb ogólnego rozbicia dotychczasowego harmonogramu domowo-żłobkowo-chóralnego i lekkie rozpieszczenie przez Babcię.

Oczywiście jestem nieugięta i pod wieczór czuję się już niemal jakbym hobbystycznie obijała Dziecku nerki nahajem. A przynajmniej tak mogą wnioskować sąsiedzi po akustyce. Aż się dziwię, że jeszcze nie wezwali policji. Ale póki co nie zamierzam się tym przejmować. Po prostu pewne rzeczy konsekwentnie prostuję, a inne konsekwentnie ignoruję w myśl zasady – z pijanymi nie tańczę. Niestety Syn raczy nie zdawać sobie sprawy, że swój charakterek też po kimś ma. Znaczy po mnie. Trafiła kosa na kamień. Nieprędko zatem spodziewam się powrotu sielskich wieczorów przy czytance. Ale nic to. Nogawki mam mocne, to wytrzymają.

Przynajmniej płuca będzie miał mocne.

A Doktora Królika można tylko pochwalić. Nie dość, że zgodził się przyjść choć to nie ‚rejon’ (i w zasadzie to nawet podpisywałam stosowny świstek, że nie będę wzywać lekarza na domowe wizyty – bo mam bliżej przychodnię, tyle, że są w niej znacznie gorsze warunki i nieprzyjemny personel) i był punktualny, to jeszcze doskonale pamiętał Igora, łącznie z wszystkimi skierowaniami, receptami i problemami. I nawet o czym ostatnio rozmawialiśmy pamiętał. W odróżnieniu ode mnie. Zawsze w takich momentach żałuję, że tacy lekarze nie są zjawiskiem bardziej powszechnym. Że to ciągle wyjątki. Bo Doktor Królik ma mnóstwo pacjentów. Zapisy do niego (zwłaszcza w takim ‚gorącym’ okresie) czasem graniczą z cudem. Ale zawsze prosi by pozdrowić Siostrzycę i pyta o dziewczynki. Leczył starszą kilka lat temu.

3 uwagi do wpisu “Względny spokój

  1. nie wiem czy lipa, ale na bank w styczniu pyli leszczyna, wiem, bom wrażliwa na nią i odczulam się już od listopada, by przed styczniem zdążyć:)
    a w temacie zmiany dziecia, to wiedz, że to tylko chwilowe i lada moment minie i przyjdzie czas, że będziesz się z tego śmiała:)
    yradowana śniegiem przytulam słonecznie:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s