Dzień Dziadków i klawiatura

W piątek wróciłam z pracy i zastałam Mamuta w absolutnej rozsypce. Płacz, lament, zgrzytanie. Igor 40 i 2. Osz kurwa. Deszcz zacina, zimno, noga boli, wiatr zdmuchnął mi parasol tuż za przystankiem, więc zaczęło mną telepać podwójnie. Chwyciłam Dziecko starając się nie panikować. Kontaktował. Dzielny Mały. Chłodna woda do wanny i sru. Mamut nie zdążył zaprostestować. Tylko patrzyła na mnie wielkimi oczyma, które mówiły: mam nadzieję, że wiesz co robisz… bo ja nie. Nie wiedziałam, bo i skąd. Młody oczywiście wydarł się straszliwie ale zaraz potem zawinięty w ręcznik i przytulony poczuł się znacznie lepiej. Zainstalowałam lek przeciwgorączowy w stosownym otworze, wmusiłam trochę letniej herbaty, zasnął. Dopiero w tym momencie zorientowałam się, że nadal tkwię w kurtce i butach.

Tak. W trudnych sytuacjach zachowuję zimną krew. Nie wiem gdzie mi się ochładza ale grunt, że włącza mi myślenie. Choć nie wszyscy zapewne widzą to jednakowo.

Rozmawiałam z pewną osobą, która bardzo otwarcie potępiła fakt, iż nie zabrałam Lokatora tak jak leżał i nie zawiozłam Go taksówką do szpitala. Bo Ona by tak zrobiła. I fajnie. Ja zrobiłam inaczej. Doskonale wiem co by mi polecił lekarz. Zabrać do domu, zbijać gorączkę, poić i obserwować. To wiem bez wydawania kasy na taryfę. Bez pobłażliwego spojrzenia doktora. I bez czekania w pełnej wszystkiego poczekalni na pełną mutację dostępnych w okolicy chorób. Szpitale mamy przepełnione. Łóżka stoją na korytarzach a rotawirus jak co roku ma olbrzymie powodzenie zarówno wśród pacjentów i ich rodziców jak i personelu. Według mojego rozmówcy postąpiłam skrajnie nieodpowiedzialnie. Ośmielę się mieć inny pogląd na tę sprawę.

Gorączka spadła i w sobotę najwyższa była 38. Wczoraj było już znacznie lepiej. Śmieję się, że na przywitanie Nielota i Lukrecji z Nikodemem. [Albo wcześniej na babską kuchenną nasiadówkę w miłym towarzystwie.] Nawet wyszliśmy na dziesięć minut przewietrzyć się w parku (tak wiem, to już w ogóle dramat i na pewno słońce i świeże powietrze Młodego zabije). Co prawda apetytu dalej brak i Dziecko jak nie moje ale idzie ku lepszemu. Udaje się przemycić kilka łyżek tu i tam. Nadal nie wiem czy to tylko zęby bo coś za często Młodzież majstruje koło uszu, ale zaglądałam, sprawdzałam – czysto, a majstrował i wcześniej, bez gorączki. Obserwujemy dalej. Jeszcze na dziś i jutro na posterunek powołana została Babcia ale liczę, że do środy Obywatel odzyska dawną werwę i humor. I będzie się uśmiechał dwunastoma już klawiszami.

18 uwag do wpisu “Dzień Dziadków i klawiatura

  1. a ja się pozwolę nie zgodzić, ale nie z dzisiejsza notką ale troche wczesniejszą, w której pisałas, że nie mając dziecka wiedziałas tyle ile wiesz mają je, [chodziło o to, że osoby które dzieci nie mają wcale nie wiedzą mniej od doswiadczonych rodziców itd].już wiesz po pobycie w szpitalu z Igorem jak traktowana jak wysoka gorączka, jak wygląda izba przyjęc, jak wygląda czekanie na lekarza na pogotowiu, i własnie dlatego nie pojechałas do szpitala, bo wiedziałas- i tu to doswiadczenie jest bardzo wazne-co nalezy zrobić, a nawet jeśli nie wiedziałas to i tak to zrobiłas.nie uwierze, że mają 18 lat i nie mając dziecka wpadłabyś na pomysł by samodzielnie zbijać 40 stopniową gorączkę.

    p.s
    wogole to chciałam tylko powiedzieć, że dzien zaczynam od lektury Tiebie:)Jesteś strasznie dzielna i wogole Bajka-fanfary:)żadko się odzywam [za wysokie progi…]więc jak już się napisałam to od razu z cukrem, a co mi tam;)

    Polubienie

  2. Moja Mama zawsze nam tak zbijała gorączkę, jak byłyśmy małe, a gorączka oscylowała w okolicach 40. I zawsze to była skuteczna metoda. Potem dopiero mógł nastapić jakiś lekarz czy coś -ale do jasnej cholery – męczyć dziecko,targając je z bardzo wysoką gorączką do lekarza, półprzytomne, zamiast najpierw mu ulżyć – to dopiero jest niehumanitarne.
    Trzymam kciuki, coby lepiej było, a nowa klawiatura Obywatela rozbłyskała w uśmiechu.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  3. Masz racje! ja mieszkam w Holandi, tutaj prawie nigdy lekarwst nie daja! Pierwszy raz jak moj synek mial taka goraczke tez sie przestraszylam i u lekarza bylam, ale teraz spokojnie. Tez trzopkuje i obserwuje; tylko na to wanne bym nie wpadla!

    Nawiasem mowiac to dzielna jestes, istotnie; ja mam fajnego meza i w dwojke latamy za nasza odrosla, a i tak czasami jestem bardzo zmeczona itd, a co dopiero wszystko robic samemu.. Trzymaj sie!

    Polubienie

  4. a ja ci mailam dupe zawracam o pierdolach
    chcesz w leb, ze nic nie powiedzialas???
    malemu glaski tradycyjne i powiedz mu, zeby sobie w kulki nie lecial, bo bedzie mial ze mna do czynienia 🙂

    ps. dzielna bylas.

    Polubienie

  5. miedzy naszymi dziecmi jest niewielka roznica wieku (moja urodzila sie 8.11.2005), dlatego niezlie przezywam to co dzieje sie z Lokatorem i podziwiam Ciebie jak wspaniale sobie radzisz. serio, Bajka, szacunek wielki. trzymam kciuki za Was jako rodzine, za Ciebie jako kobiete ogolnie przesylam wyrazy jak najwiekszej sympatii.

    Polubienie

  6. kurde, ja pamiętam jak µ miewał takie temperatury i co się wtedy działo.
    parę razy jechaliśmy na pogotowie, bo żadne syropy czy inne czopki nie pomagały…
    ale po którymś tam razie już wiedzieliśmy kiedy naprawdę trzeba się martwić, a kiedy tylko sprawdzać…
    tobie widzę to szybciej przyszło 😉

    Polubienie

  7. z zębami i gorączką, bywa różnie, jedni nie wiedzą kiedy, inni leją się przez ręce, taki lajf:)
    popieram Cię, że obserwujesz i nie wpadasz w panikę, tak trzymaj:)
    w głębi serca myślę, że to nic poważnego, i lada moment będzie wszytko OK, przytulam ciepło:)

    Polubienie

  8. to Twoje dziecko, Ty jestes odpowiedzialna, więc jeśli robisz to, co uznasz za najlepsze dla niego, to myślę, że wszelkie obiekcje ze strony innych powinny pozostawać na poziomie jeno delikatnej sugestii, ewentualnie dyskusji. ale nigdy zarzutów. bo jednak masz po kolei i Go kochasz.

    Polubienie

  9. Wanna z zimną wodą to najlepszy sposób na tak wysoką gorączkę. Dojazd do szpitala mógłby tylko pogorszyć sytuację, gorączka by wzrosła i zrobiłoby się naprawdę niebezpiecznie. Dopiero gdy nieco opadnie można jechać do lekarza, nie ryzykując zdrowia malucha. Bardzo mądra Bajka z Ciebie jest 🙂 Podziwiam!
    I życzę Wam mnóstwo zdrówka i pięknych ząbków Młodego!

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Awari Anuluj pisanie odpowiedzi