Bajka z bardzo głupim wytrzeszczem

Od dziesięcu minut siedzę i gapię się w monitor. Dostałam e-mail i nie wiem co robić. Tak, zdaję sobie sprawę, że najprościej wcisnąć odpowiedz i napisać swoją część umownych znaków. Ale w tym wypadku jakoś siedzę i się wgapiam. Nie wiem jakich znaków użyć. Nic nie wiem. Tylko patrzę i mam zapewne strasznie głupi wyraz twarzy. Ucichło mi jakoś wszystko wokół, zamarło. Wystygła kawa. Nawet drukarka nagle jakby przestała szumieć w kącie pokoju a zegar tyka jakoś nieregularnie i przepraszająco.

Wiadomość ma tytuł Ciekawość… i pochodzi z prywatnego konta. Z imieniem i nazwiskiem. Od mężczyzny. Stąd wiem, że to raczej nie spam. Żart też nie, bo zawiera pewien szczegół. Szczegół, o którym nigdy nikt nie wiedział. Poza mną. I Nim.

Witam,

Ostatnio przeglądałem stare listy, które dostawałem jakieś 10-15 lat temu. Wśród nich znalazłem jeden…

Mam pytanie. Czy jest szansa, że kiedyś po wyjściu ze szpitala przy ulicy N. wysłałaś do kogoś list i ten ktoś nie odpisał.

Pozdrawiam
X.

W miejscu N. podano nazwę ulicy przy szpitalu, w którym faktycznie byłam, gdy miałam jakieś 14-15 lat. W miejscu X. podano imię. Niestety nie pamiętam czy to imię chłopca, którego tam poznałam, ale pamiętam, że faktycznie taki ktoś tam był. Leżeliśmy w salach po obu stronach korytarza i nudziliśmy się śmiertelnie. Robiliśmy dowcipy pielęgniarkom i nauczycielom ze szpitalnej szkoły. Nie chodziliśmy do jednej klasy ale byliśmy w zbliżonym wieku. Pewnego razu postanowiliśmy pojeździć sobie windą i pamiętam, że była straszna chryja, bo wszyscy sądzili, że zwialiśmy. Chyba długo nas nie było. Potem w nocy urządziliśmy sobie wyścig na łóżka po korytarzu i wpadliśmy na lekarza. Chłopiec został przeniesiony do innej sali ale i tak przychodził i gadaliśmy godzinami. O wszystkim i o niczym. Wszystkie pielęgniarki sądziły, że po wyjściu ze szpitala zostaniemy parą i uśmiechały się pobłażliwie. Z tego co pamiętam i ja miałam na to nadzieję. W któryś piątek wymieniliśmy się adresami i po południu nikt już nie przyszedł powygłupiać się i pogadać o Kobranocce. Następnego dnia rodzice zawieźli mnie prosto do G. do sanatorium. Pamiętam, że jeszcze tego samego dnia do Niego napisałam. Nie pamiętam co, ale napisałam. Dałam Mamutowi do wysłania. Byłam tam pół roku. Nikt nigdy nie odpisał. Długi czas sądziłam, że po prostu nie wrzuciła tego do skrzynki. Albo, że napisał list do domu. I ktoś zapomniał mi go przywieźć. Potem zapomniałam o wszystkim. Nie pamiętam nawet jak miał na imię. Nie wiem czy to ten, który teraz pozdrawia mnie z ekranu monitora. Ale pamiętam te wszystkie szpitalne szczegóły i to, jak strasznie przykro mi było wtedy, gdy miałam jakieś 14-15 lat. Za tę ciszę. Za brak odpowiedzi.

A teraz siedzę i czytam raz po raz te umowne znaki poskładane w wyrazy i nie wiem co mam zrobić. Może to On a może nie. I skąd do licha miał ten adres? Adres, o którym przecież nikt nie wie bo go nie używam. No i mam go od dwóch lat dopiero. Przecież takie rzeczy nie dzieją się na prawdę. Prawda? I jak to możliwe, że przez tyle lat było gdzieś tam w mojej głowie zapomniane i nie wracało wcale, a teraz przypomniało się to wszystko. Ze szczegółami. A bez imienia. Może to po prostu jakiś kosmiczny zbieg okoliczności. Może ten X. to nie mój X. z windy, wyścigu łóżek, ściąg z geografii i zasuszonej paprotki pod szpitalnym materacem. Na pamiątkę…

_____________________
Pal sześć, one kozie death i takie tam.
Odpisałam.

4 uwagi do wpisu “Bajka z bardzo głupim wytrzeszczem

  1. a może to ten sam?
    czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, co mamy zapisane… i pomimo wielu starań by zmienić los, otrzymujemy to co ktoś gdzieś zanotował:)
    odpisz, umów się, może nadal macie wiele wspólnych tematów?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s