Ziew Gigant – decydujące starcie

Dobra. Dziś jest jeden z tych dni, kiedy jestem brzydka, gruba i kosmata. Nie, nie wydaje mi się. W lustrze widzę potwora i nie działa na niego Mister Mięsień. Nawet ten z alkoholem. Jestem niewyspana drastycznie, dramatycznie i w ogóle. Do późnych godzin nocnych prasowałam bowiem lokatorskie tekstylia i przysięgam, że dziś podczas ubierania Go do żłobka miałam odruch składania w kosteczkę. Najlepiej jeszcze dla pewności z raz przeprasowaną od góry.

Poza tym nie wiem czy to normalne, czy też powinnam już dawno kwitnąć w jakimś kaftaniku, gustownie zawiązanym rękawami na plecach w stylu haute couture, ale ilekroć Dzieć planuje akurat rozdziawić się w pełnym dramatyzmu ryku, łapie mnie taki atak śmiechu, że w efekcie On nie płacze, bo jest zdziwiony, zacukany, zmarszczony i zafrapowany (wszystko razem) a ja rozpaczliwie usiłuję nie rechotać. Albowiem po pierwsze zawsze gdy rechoczę rozmazuje się w makijażu, a po drugie Wszyscy Mundrzy ze swoich intelektualnych wyżyn głoszą, że Dzieciu potrzebna jest autonomia i poszanowanie Jego uczuć i emocji. I że Dobry Rodzic to wie i się stosuje. No a o jakim szacunku może być ja się pytam mowa, skoro Dzieć chce się rozedrzeć ale nie może bo Matka chichra się jak nie przymierzając norka w pierzu? Nic to, nie dość, że jestem Zły Rodzic to nawet się nie stosuję. Nic a nic. Żenada normalnie.

Przepraszam zatem w duszy Lokatora za braki wychowawcze, ale z drugiej strony jak, no jak mam nie rechotać, kiedy On zawsze, ale to zawsze skoro tylko ma zamiar rozewrzeć wewnętrzną czarę goryczy i poczęstować okoliczną ludzkość lekką nadwyżką decybeli, prezentuje taką gamę śmiesznych min, grymasów i wszystkiego, że normalnie leżę i kwiczę.

Może tu właśnie kryje się tajemnica grzeczności mego Dziecka Które Nigdy Nie Płacze.

Eureka! On nie płacze bo Mu nie daję, bo Go rozśmieszam i wprawiam w zakłopotanie. Za to śmiało mogę stwierdzić, że mam potomka najlepiej wyspecjalizowanego w Spojrzeniach Z Wyrzutem. Spojrzenia Z Wyrzutem są straszne i topnieję pod ich karcącą siłą niczym lodowe sorbety w lipcu. Zaraz potem jak oczywiście wybucham śmiechem. No i cyrk. Stanowczo nie jestem Dobrym Rodzicem a Wszyscy Mundrzy ze swoich intelektualnych wyżyn mogą mnie potępić na wieki. Zaraz potem jak mnie cmokną przedziałek. Oczywiście.

Nigdy nie twierdziłam, że jestem normalna. W związku z tym, na przykład, że jestem dziś brzydka, gruba i kosmata, pożarłam właśnie świeżutką, jeszcze mocno ciepłą i absolutnie_włażącą_mi_w_biodra bułkę z twarożkiem, kruszonką i toną lukru oraz do kompletu pączka z czekoladą i lukru dostawczym wagonem, że jak mnie nie strzeli w łeb trzustka za nadgodziny przy produkcji insuliny, to wykorkuję z zasłodzenia. Było już z zaziewania, teraz jest opcja z sacharozą. I za Chiny Ludowe nie wiem jak ja to robię, że kupuję sobie pół cukierni z lukrem akurat gdy ubrałam się w czarne o wysokiej czepliwości wszystkiego i cały lukier z okolicy mam oczywiście na spodniach, bluzce, w staniku i nawet za uchem. Normalnie kosmos w obrazkach.

Jest na to jeden sposób. Muszę przestać nosić stanik. I tak nie jest mi potrzebny. Bo niby mam gdzieś ten biust… ale jakoś zawsze dziwnym trafem zostawiam go w domu.

A jedyne co dobrze pamiętam z poprzedniego wieczoru, prócz godzinek przy desce do prasowania, to Conan… Mężny, Potężny, Prężny, Siermiężny, Waleczny, Skuteczny, Wieczny, Wszeteczny, Dominator, Kumkwator, Kondensator, Kontestator, Prestigitator, Kanapowiec, Bananowiec, Szczękoblaszakowiec, Podziemny Wojownik, Koczownik, Mordownik, Najemnik i Pojemnik.

Barbarzyńca, z którego rżę do bólów brzucha. No i oczywiście wspomnienie Makbeta, który opierał się na mordzie. A wszystko przez głupawkę z Hal i Brunonem – polsko-czeskimi filologami. W późnych godzinach nocnych.

8 uwag do wpisu “Ziew Gigant – decydujące starcie

  1. Heh, ale się uśmiałam 😀

    Btw, jak to robisz, że zostawiasz biust w domu? 🙂
    Zdradź nam proszę – blogowiczom tę tajemnicę 🙂

    Polubienie

  2. Pamietam lub wydaje mi sie, ze kiedys odwiedzilem Ciebie. Co do biustu- to slyszalem, ze male jest piekne… Dla mnie nie sa wazne „parametry” fizyczne… I tak do konca , nie wiem dlaczego. Moze dlatego, ze nie zaliczam sie raczej do tych pieknych(w/g pewnych standartow), choc mam cholerne powodzenie wsrod plci przeciwnej, ;). I moze dlatego mam tyle wrogow wsrod facetow.
    Podobalo mi sie z tym cmoknieciem, bardziej agresywnie powiedzialbym na Twoim miejscu, aby pocalowali „mnie w rowek” lub tam „gdzie nie zachodzi slonce”.
    Po koncowce notki mam wrazenie , ze czytalas Lysiaka. Ten styl …

    Polubienie

  3. To jesteś jakaś lepszejsza, bo masz dodatkowe funkcje 🙂 Nie każdy może bius zostawiać w domu. Niech zazdroszczą te, które mają ten większy przeszkadzający 😉

    Polubienie

  4. Skoro takie niepedagogiczne podejscie mas zdo dziecka, ze dziecko ni epłacze i potem patrzy na Ciebie z wyrzutem, to nei zdziwie sie ,jeżeli Igorek wyrośnie nam na pierwszego człowieka, co będzie umiał zabijać wzrokiem.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Ania Anuluj pisanie odpowiedzi