Gdybym była facetem…

… raczej nie chciałabym mieć na imię Gwidon…

No bo jak to tak. Ani się przedstawić normalnie żeby sie nikt nie uśmiechnął, ani zdrobnić, ani wzmocnić. Gwidek? No sorry Gwidek ale brzmisz komicznie. A wzięło mnie tak natchło gdy mi się porannie Pan Co Wolał Ze Mną dotelefonował.

– Dzień dobry, czy można?
– Dzień dobry, proszę bardzo.
– Bo ja telefonuję w sprawie faktur…
– Faktur? To ja pana przełączę może do księgowości bo ja się do faktur nie mieszam.
– Ale ja bym wolał z panią…
– Cieszę się, że pan by wolał ale ja się bazą danych zajmuję a nie fakturami, przykro mi.
– To może ja się przedstawię i pani już nie będzie przykro.
– Proszę??
– Gwidon Jemioła, miło mi. Prawda, że poprawia nastrój?
– Bbbardzo.

Oczywiście, że parsknęłam.

Koniec końców Pana Co Wolał Ze Mną i tak musiałam przełączyć do księgowości ale urzekł mnie tym, że potrafił tak pięknie śmiać się z własnego imienia. Urocze, doprawdy. Nie dość, że sobie oswoił trudne pewnie dzieciństwo i młodość, to jeszcze umiał wykorzystać ten cały ładunek pozytywnej energii, który nam się zbiera zawsze pomiędzy uniesionymi kącikami ust. Choćby tylko uniesionyni nieznacznie. Poza tym, podobnie jak Kata, bardzo lubię gdy ktoś do mnie ‚telefonuje’. Dzwonienie jest takie zwyczajne, aktualne i powszechne. Takie dzisiejsze. Telefonowanie z miejsca pachnie anyżkowymi herbatnikami i starym paltocikiem w wypłowiałą kratkę. I z reguły pięknie brzmi przedniojęzykowozębowym eł, ni już teraz kresowym ni uczonym ale zawsze z charakterem.

Margines dwa i pół. Czerwony.

Mamut idzie jutro do szpitala. Dostał skierowanie i ma cykora jak stąd do Irkucka. W związku z tym wzięłam wolny wtorek i od trzech dni uspokajam wezbrany potok skarg, zażaleń i obaw.

– Ale to trzeba na czczo.
– Wiem.
– Jak ja wytrzymam?
– Z trudem.
– No dzięki!

Przerwa na oddech.

– Ty ale ja od dwudziestu lat nie byłam na żadnej operacji.
– Dwudziestu ośmiu.
– No właśnie!
– To będziesz.
– Ale jak to?
– No normalnie, nie panikuj. Położą cię, uśpią, zrobią swoje i potem obudzą.

Drugi oddech.

– Ale wypuszczą mnie tego samego dnia?
– Nie wiem.
– Jak to nie wiesz?!
– A tak mówili?
– Mówili.
– To pewnie wypuszczą.
– Ty weź przestań bo jak Kondrat z tej reklamy jesteś a ja mu nie ufam.
– A co, źle mu z oczu patrzy?
– Nie ale to aktor jest. Dobry.

Po chwili.

– A jak mi coś zrobią złego?
– No coś ty, to lekarze są.
– No właśnie…

Po dwóch chwilach.

– A jak się nie obudzę?
– Odpada. Nie darowałabyś sobie żeby ich nie opierdzielić za niedoprane mankiety albo kurz pod łóżkiem.
– Fakt.

W związku i bez związku bardzo proszę o mocno zaciśnięte kciuki w intencji jutrzejszej Mamuta hospitalizacji bo nie wiem jak długo dam radę udawać, że jestem dzielna i nic a nic się nie boję. Choć to niby nic strasznego.

… ale na pewno byłoby mi łatwiej nosić te prawie jedenaście kilogramów.

Czasem prawie nie robi żadnej różnicy.

21 uwag do wpisu “Gdybym była facetem…

  1. Jakiś miesiąc temu kobieta sprzedająca mej koleżance bilet na stacji, nazywała się Petronela Chucherko. Bardzo sympatycznie. A ma koleżanka nota bene Ola Głąb:)

    Polubienie

  2. mój kolega z poprzedniej pracy miał hobby – zbierał śmieszne imiona i nazwiska, wraz ze stanowiskami jakie piastowali, ludzi autentycznych, z którymi się spotkał 🙂 nazwisko ktore widniało u niego jako pierwsze to Genowefa Pinda – główna księgowa…
    a kciuki oczywiście trzymać będę, cały dzień aż do 16, bo potem to będę na zajęciach w szkole rodzenia 🙂

    Polubienie

  3. Koleżanka z pracy dzwoniła kiedyś do współpracującej firmy:
    – „Dzień dobry, czy zastałam panią Waligóra (autentycznie).
    W odpowiedzi usłyszała:
    – „Niestety jest na urlopie, ale zaraz przełączę do pani Wyrwidąb…”
    dziewczyna nie dokończyła rozmowy bo ryknęła śmiechem
    (widocznie szef w tamtej firmie miał takie upodobania w zatrudnianiu pracowników…)

    Sposób na operację: przymknij oczy i wyobraź sobie że jest już po niej – wszystko poszło dobrze, a mama czuje się świetnie i szybko wraca do zdrowia. Jeżeli to sobie zobrazujesz to będzie tylko kwestią czasu a bedzie po wszystkim. Podobno myślami można przyciągać … 🙂 Pozdrowienia

    Polubienie

  4. Co do operacji, to trzymam i zaciskam kciuki. Mocno. Operacje są dla ludzi też.

    A co do telefonowania to ja nie lubię, jak ktoś ‚wykonuje telefon’. No bo jak??? Z czego????
    Może dzwonic, chocby diabłu na mszę ogonem, ale do cholery większośc ludzi teraz ‚wykonuje’!!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s