Ohmmm

W łazience nie mam sufitu. Kawałka. Nie mam też prawego rogu ściany. Całego. A dziś nawet nie będę miała kawałka podłogi. Bagatelka – zaledwie na jedenaście płytek. Nie mam też światła, bo panom ‚się kabelek przeciął’. Sam się przeciął. Bidak. To chyba na myśl o nowym dizajnie łazienki. Umywalki też nie mam bo we wdzięcznej pozie stoi oparta o ścianę na klatce schodowej. Niektórzy mają krasnale a ja mam umywalkę. Lubię tak. W ogóle nie mam strasznie wielu rzeczy, które tam miałam. Od podświetlanego lustra począwszy na świętym spokoju skończywszy.

Mam za to wspaniałą akustykę, bo przez byczą dziurwę w suficie doskonale słyszę szuranie filcowych kapci Górnej Sąsiadki. Mam też widok na rurę w przekroju i wywietrznik w zwisie. Mam sedes przesuwany dowolnie po całej przestrzeni łazienki. Nieumyślnie przesuwany. Odpływ zatkany tekturą mam. No i mam kupę gruzu w każdym dostępnym kącie. Do białej posypki się przyzwyczaiłam. A wieczorem miałam nawet zwarcie w instalacji i wywaliło korki. Uroczo doprawdy. Potem do drugiej w nocy zbierałam z kuchennej podłogi to co wychlusnęło z lodówki. I mam prawie zerowe ciśnienie wody w zlewowym kranie kuchennym, jak już tę wodę włączą o 17. Nie nudzę się. Fajnie mam.

W porze wieczorynki miałam też odwiedziny. Zastukało do drzwi i po ich ledwie uchyleniu do przedpokoju wsypało mi się stado ludzi. To znaczy usiłowało się wsypać bo te trzy metry kwadratowe mało elastyczne są. Na moją sugestię, że właściwie to najpierw dobry wieczór należałoby a potem kim państwo właściwie są usłyszałam, że zarząd wspólnoty i chcieli oglądnąć łazienkę. Zdziwiłam się głośno – i wszyscy chcecie się tam zmieścić? – to w końcu osiem osób było, ale najwyraźniej strasznie im zależało bo się zmieścili. Z podziwu wyszłam dość prędko. Podumali, wyrazili ubolewanie i sobie poszli. I nie obejrzałam całych Muminków no. Walić, że japońskie.

A z samego rana (roboty startują o 7.30) pokłóciłam się z kierownikiem bo usiłował zignorować moje pytanie ‚czy, kiedy i jak panowie zamierzają naprawić to co zepsuli’ – światło, kabelki i co tym ciśnieniem wody. Pan kierownik stwierdził, że oni to się pierdołami nie zajmują a ciśnienie pewnie jest mniejsze bo się sitko zatkało. Taa jasne, z dnia na dzień się zatkało. Zapewnie też z wrażenia. Wyjaśniłam mu, że odróżniam przepływowość od ciśnienia. Miał dziwną minę. Potem stwierdził, że jestem napastliwa. Też mi kurde nowina, niech mi powie coś czego sama nie wiem. Ostatecznie pan kierownik dowiedział się, że jest kretynem. Nie pierwszy raz jak sądzę. Mamut chichrał się oparty o framugę.

Kurwica jaka mnie strzeliła osiągnęła już swoje apogeum, teraz więc będzie mi już wyłącznie wszystko jedno kto, z kim, po co, którędy, z jakim oprzyrządowaniem i po kiego grzyba będzie mi sie pałętał po kiblu. Kiblu, którego de facto nie ma. Tylko proszę się nie zdziwić, jeśli któregoś pięknego dnia z jednego z bajorek parku Moczydło zostanie wyłowiony z lekka nadgryziony zębem czasu i dziobem kaczek trup bez głowy. Głowę prawdopodobnie będzie można odnaleźć wciśniętą głęboko w rzeczonego denata tyłek.

I to nieprawda, że zachwycam się tym jak mój Syn pięknie rzyga. Po prostu zatyczka od wanny nie mieści Mu się do gardła. A, że nie zwykłam tracić energii na coś, na co i tak nie mam wpływu, postanowiłam ten fakt zaakceptować. W końcu przy odrobinie pomysłowości można to wykorzystać w obronie własnej. Doktor Refluks z Poradni USG poradził czekać. No to siedzimy, czekamy. Jak Młodemu nie przejdzie, to poczekam aż dorośnie i Go rozpiję alkoholem. Przynajniej będzie w tym wówczas jakaś logika.

A teraz wracam do ostrzenia ołówków wielkim kuchennym nożem znalezionym w szafie z segregatorami.
Nic tak nie uspokaja gdy zgubimy temperówkę.

5 uwag do wpisu “Ohmmm

  1. A ja denerwowałam się gdy Tata malował ściany w moim pokoju i nie mogłam tem wchodzić przez dwie godziny…
    Trzymajcie się.

    Polubienie

  2. Z notki wnioskuje, ze nei tylko ja uazam, że czasami nie ma to jak puscic w powietrze (lub na papier)taka soczysta „kurwe!”. 🙂
    Życze szybkiego powrotu twojego kibelka, coby spłuczka działała i światło świeciło.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Lukrecja Anuluj pisanie odpowiedzi