Bo już mnie śmieszy ta spiskowa teoria dziejów

Komentarze jeśli giną to przy okazji kasowania pana robota co dziwne literki mi wszędzie wpisuje nałogowo. Komentatorzy zostają o tym poinformowani i mogą się wpisać ponownie [*]. Z mężczyznami żonatymi spotykam się – a jakże – na przykład Romek (mąż Magdy) czasem u mnie bywa, i nie tylko On, ale zawsze za wiedzą i zgodą zainteresowanych małżonek. Ciekawe, prawda?

Niestety burzy to trochę obraz pielęgnowany usilnie w głowie niektórych. Ja generalnie mam do facetów od pewnego czasu stosunek mocno przerywany (nie ujmując wam nic panowie) i szczerze powiedziawszy bawią mnie niektóre insynuacje. ‚Jak nie ma męża to na pewno poluje na cudzego’ – w myśl tej zasady to można kółko wzajemnej adoracji zawiązać nawet tylko po co. Nie poluję – ani czasu, ani ochoty a i gusta inne. Może jakby jaki Bradley… to kto wie. Ale on się z tego co wiem chwilowo do IV RP nie wybiera. Do łóżka zaś chodzę z ustawicznym bólem głowy i podkrążonymi oczyma. I wystarczy.

Zresztą kobita z dzieciem w fazie rozwoju nie jest chyba aż takim zagrożeniem dla polityki prorodzinnej państwa jak się niektórym wydaje. Na zatrzęsienie propozycji nie narzekam. Żeby nawet jedna – moralna choćby – ale nic 😉 Pomór. Chyba marny ze mnie target na zaloty.

Aha, zapomniałabym – gdyby ktoś chciał to chętnie odpowiem także za połowiczny rozpad pierwiastków z tabeli pana M. Co się tam będę ograniczać do małżeństw, związków i rozwiązków. Grunt to pełen serwis. Zwłaszcza urojony – a nadinterpretacja to zdecydowany atut, który mozna wpisać sobie w CV. Polecam.

Co do ‚spotykania się’ to chwilowo preferuję nieco młodszych, takich kilkumiesięcznych panów. Z innymi nie mam czasu się spotykać. No chyba, że to Pablos. Ale z tego co wiem (a wiem) to on nieżonaty 😉

Nie pasuje – nie czytać.
Na poprawności politycznej się nie znam – wolę poprawną pisownię.
Przynajmniej czasem cieszy.

* właśnie zmieniłam zdanie, wyjątkowo upierdliwe będę kasować, mam gdzieś.

** doradzono mi ‚olać’ – zaczynam praktykować. bo inaczej to jak ze ślepym o kolorach. tylko czytaczy mi szkoda, bo to żenujące. trudno – najwytrwalsi zostaną. ponoć nic w przyrodzie nie ginie. nie lubię pyskówek i ‚prania’ na pokaz. tylko przykro tak.

23 uwagi do wpisu “Bo już mnie śmieszy ta spiskowa teoria dziejów

  1. znow uwaznie przeczytalas komentarz widze.
    Z famme fatale to ty sie nie kojarzysz, przepraszam, ale wcale, ale widac masz powody, dla ktorych starasz sie wykreowac takie image. I kreuj sobie do woli, tylko nie przeinaczaj cudzych wypowiedzi w tym celu, bo to tepota traca.

    Polubienie

  2. abstahujac od tego kto ma racje, kto jest kim, kto z kim, o kim i ile razy…. wywalanie takich rzeczy na publicznym forum jest oznaka… no wlasnie…
    wstyd pecha….
    😦

    Polubienie

  3. Brawo!
    Heh, to moze załozymym jakieś stowarzyszenie wzajemnej adoracji pod względem samoobronnym (nie mylić z partią!)? Jak się te wszystkie mężatki uwezmą (na mnie też się ostatnio przyczajały te, co lubią sobie najinterpretowac i wmawiać dla własnego masochizmu emocjonalnego i umartwiania wszelkiego)… Może po prostu w kupie raźniej? Ha, ha, ha…
    Mnie jest ów pań żal.
    Brak zaufania i te inne;/ paskudna sprawa – a to podobno chodzi o mężczyznę ich życia? No bo to mąż – z tego co ja wiem i myślę.
    Dobra, kończę…
    Pozdrawiam Autorkę!
    *Zdrowia życzę paniom zazdrosnym chorobliwie… psychicznego najpierw rzecz jasna.

    Polubienie

  4. Sorry z góry, że się wtrącam gdyż kompletnie nie mam pojęcia o co się kłócicie, ale chciałam dorzucić swoje trzy grosze jako mężatka. Mój mąż ma kilka niezamężnych koleżanek i takich niezamężnych od zawsze i takich z odzysku. Nigdy nie czułam się zazdrosna o jego kontakty z nimi, które to kontakty nie zawsze odbywały się w mojej obecności. Ale wiem jedno, to co sobie myśli taka żona jest naprawdę bardzo zależne od tego jak się zachowują i ta niezamężna koleżanka i ten jej własny mąż. Czasami może żony nadinterpretują pewne zdarzenia i zachowania, ale wydaje mi się, iż jest to podyktowane po prostu obawą o to by nie stracić osoby, którą się kocha i nie być porzuconą.

    Polubienie

  5. Ludziska, nie kłóćta się!
    Jeśli chodzi o relacje żony – żonaci – panie w stanie wolnym, to nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego żony uważają, że to „ta suka/zdzira/k**** etc. jest winna”. A kolega mąż to co? Biedny, ubezwłasnowolniony, gwałcony? Po gombrowiczowsku? Przez ucho? Może jednak to książę małżonek powinien ponosić ciężar winy a nie „ta wywłoka”?

    Polubienie

  6. hehe, witam w klubie „trędowatych”, czyli niezamężnych 🙂
    też zauważyłam dziwną prawidłowość – nie jesteś mężatką, jesteś zagrożeniem, wiec… trzeba cie usunąć z towarzystwa, bacznie obserwować i atakować jakbyś zrobiła najmniejszy ruch w stronę „mężusia”.
    Boże, ale te niektóre baby są skomplikowane…

    Polubienie

  7. ja u Bajki dosyć często bywam. Osobiscie u niej w domu, znaczy. Może nie codziennie, ale często. Nawet czasem nocuję u niej. I jakoś nigdy nie widziałam żadnych „gachów”. No chyba, że upycha ich w szafie, albo w tapczanie. 🙂
    Z pewnością na ten temat mógłby wypowiedziec się także ojciec chrzestny Igora, który bywa tam jeszcze częściej ode mnie i również niczego nie zauważył.

    Także w ogóle nie rozumiem, skąd te dyskusje nad bzdurami wyssanymi z palca.

    Polubienie

  8. ależ hal, przecież tu nie chodzi o „prawdę”, tylko o wielokrotne skazywanie oskarżonego za ten sam „czyn”. Za jego życie. 😉

    Polubienie

  9. problem w tym, że „czynu” nie było. Jesli dobrze zrozumiałam, co rozumiesz, pod tym pojęciem (w sensie „czynności zarzucane”)?

    Polubienie

  10. –> Kiszczak Z majerankiem? to chyba że flaczki 😉

    –>Lojcia Tak jesteście skomplikowane. Na szczęście my mężczyźni jesteśmy prości jak budowa cepa 😉

    –> Hal To łóżko jest małe i Bajka by musiała gustować w za przeproszeniem kurduplach. Gachy pewnie się poukrywały u sąsiadki. Z resztą uważaj bo mogą wziąć nas na języki po dzisiejszym spotkaniu. 2 kobiety i 2 mężczyzn ( z tego co wiem wszyscy stanu wolnego) będzie wiec pewnie teraz wymyślą że orgię szykujemy, albo inne świństwa uprawiać będziemy.

    Polubienie

  11. hal, do mnie bardziej trafia wzajemne zrozumienie, oparte na poznawaniu własnych ułomności, niż wytykanie i osądzanie cudzych czynów (tak rzeczywistych, jak i domniemanych), czy opowiadnie się za którąś ze stron.
    Wiesz, manifesty, flagi i armaty do niczego nie prowadzą. Tylko do wojny. Olać. 😉

    Polubienie

  12. „strony konfliktu” to chyba nie ja sobie tworzę. Ja nie rozumiem tego bicia piany, bo nie ma po temu przyczyn. Nie widze żadnego „źródła konfliktu”, co wcale nie znaczy że konfliktu nie ma – zawsze można sobie takowe źródło stworzyć i konflikt „nadmuchać”. Zawsze mogę komuś nawymyślac od różnych i już będzie konflikt, czyż nie?

    A dla dociekliwych – wierzcie sobie, lub nie, ale nikt mnie w tej sprawie nie prosił o „interwencję”. Nawet tego nie sugerował. Ja sama doszłam do wniosku, że tak piramidalne bzdury należy jakoś wyjaśnić. Przynajmniej spróbowac. Ale ponieważ klapki na oczach moga skutecznie zasłonić horyzont… chyba nie ma się co szarpać.

    Polubienie

  13. Born, musze cię rozczarować. W bezpośredniej bliskości nie ma sasiadki, jest natomiast Strucel opisywany w kilku notkach. 🙂
    A co do orgii – już się przygotowuję na oburzone zarzuty deprawacji i obrazy moralności wyrządzonej wszystkim w promieniu paru mil. Nie licząc oczywiście obecnego nieletniego, bo on przeca już na pewno przywykł… :)))

    Polubienie

  14. Hal, rozumiem obydwie strony, tylko szkoda, że one siebie wzajemnie nie rozumieją. Ludzie są ogólnie fajni, ale jak coś sobie uzbdurają i święcie w to uwierzą, to już niewiele potem mogą z tym zrobić, ponieważ zawaliłby się ich misternie skonstruowany świat. 😉
    Wydaje mi się, że każdy posiada „jakieś tam” wartości, no ale bez przesaaady, po co się aż tak hermetycznie zamykać i grodzić? Stąd przecież te konflikty. 😉

    Polubienie

  15. … oczywiście chodzi mi ogólnie o przypadki ludzkie, a nie konkretnie o „bahaterów” tego konfliktu (jeśli on w ogóle istnieje, bo do tego jednak trzeba dwóch stron). 😉

    Polubienie

  16. wiesz z zonatymi czy nie masz prawo zyc jak chcesz i nikomu do tego zeby oceniac. ps
    ja sama mowilam nigdy z zonatym, ale nigdy nie mow nigdy a do grzechu trzeba dwojga:)

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do alti Anuluj pisanie odpowiedzi