0:34 czyli filmowo

KINOWO

‚Jabłka Adama’ to film zdecydowany. Pod każdym względem. Zdecydowanie odradzam niezdecydowanym, którzy do kina chcieliby pójśc na nie_wiem_co ale żeby było lekkie/ łatwe/ przyjemne/ do przespania (potrzebne dopisać). Zdecydowanie polecam za to tym, którzy filmy wybierają z premedytacją. Ja tak lubię. ‚Jabłka’ to film mocny. Niby o resocjalizacji i niby poruszający tematy ważne i najważniejsze ale potrafi też momentami położyć na łopatki. Mnie na pewno poruszył. Wielokrotnie. I nie ma co się w nim doszukiwać drugiego dnia czy ukrytego wymiaru – wali po mordzie aż iskry lecą a za chwilę głaszcze i mizia z zadowoleniem. Ale to ‚nierówność’ zamierzona i wg mnie uzasadniona. Bez tego film byłby zwykły – a tak, jest ciekawy. Bardzo. Ni to komedia, ni dramat. I pośmiać się można i rozczulić a i momentami szczękę z podłogi zebrać… gdzies tuż koło nogi sąsiada z przodu. Na pewno czarny humor jest tu niewątpliwym atutem. O ile oczywiście ktoś ów czarny humor lubi. Film specyficzny. Ale wybrać się nań warto z pewnym jasnym nastawieniem. Poruszane są tu tematy uznawane z niektórych kręgach za tabu, mieszane z błotem wartości i moralne relikwie, by za chwilę jednym celnym dialogiem, czy puentą z poziomu filozofii wykładu profesora Rainko wylądować w trzecim świecie absurdu. Dla mnie bomba. Ale nie każdy pośmieje się zamiast obrazić. Śmiertelnie. Pachnie mi tu telewizyjnym ‚Sześć stóp pod ziemią’. Nie wiem czemu – może nie doczytałam w nazwiskach. Pewnie tak, bo nie czytałam. Świetne ujęcia, maksymalna jazda bez trzymanki, muzyce trochę brakuje ale reszta nadrabia niebanalnością, klimatem rodem z Monthy Pythona zmieszanego z Markizem De Sade i świeżym spojrzeniem. Jedno jest pewne – nic w tym filmie nie jest święte. A zarazem wszystko. Prześmiewcze. Bohaterskie. Ładne. Polecam.

TELEWIZYJNIE

Scena golenia Travolty w ‚Fenomenie’ ma w sobie taki ładunek erotyzmu, że gdyby można było zmienić go w energię elektryczną, STOEN musiałby dorabiać chałupnictwem. I to bardzo długo. A nie widać w niej nawet skrawka golizy, nie pada ani jedno słowo. Sztuka.

Film niespecjalnie rozwijający intelektualnie, Travolta jak to on – ‚mientki’ w kolanach i z przyszeroką szczęką, taki misiek rodem z emeryten party ale ale i jeszcze raz ale…

Dla takiego golenia byłabym w stanie zapuścić się jak Święty Mikołaj.

O ja cię…

6 uwag do wpisu “0:34 czyli filmowo

Dodaj odpowiedź do Amparo Anuluj pisanie odpowiedzi