Bo moja racja będzie zawsze bardziej mojsza niż twojsza

Pora chyba zrewidować swój pogląd na ludzi.
Do tej pory strasznie dziwili mnie ci, którym wydaje się, że wszystko wiedzą.
I zero tłumaczeń bo i tak klapki.
Teraz mam tych co wiedzą.
Im się nawet nie wydaje.
Jest tak jak mówię bo tak jest i tak mówię. Nie ma innej możliwości. Kropka.
Ok, można i tak.

Tylko czemu mi przykro?

Może dlatego, że bliżej niż dalej uderzyło. Nie spływa. Tak mam. Bo gdyby naprawdę to by mi się zrobiło głupio. Przyznałabym się i przeprosiła. W końcu gdyby zgiełk to mogłabym. A tak…

Trudno.
Nie potrafię udowodnić, że nie jestem wielbłądem.

92 uwagi do wpisu “Bo moja racja będzie zawsze bardziej mojsza niż twojsza

  1. nawet nie wiem co napisac… wiem, jak boli rozczarowanie co do innych. Calkowicie sie nie mozna niestety na ti uodpornic….

    Polubienie

  2. Powiedz, Bajko..

    Bo moze nie wiem, bo moze nie rozumiem.

    Co bylo powodem twojego rozczarowania?

    Czy to, ze jedna minute z czterdziestu pieciu, ktore spedzilysmy na hustawce w wejherowie zajelam soba? Ze trzema zdaniami poprosilam Cie o pomoc? Jasne, to nie byla sprawa zycia i smierci, zwrocilam sie do ciebie z prosba strasznie przyziemna, ktora kosztowala cie najwyzej dziesiec minut mysli. Mysli pomocnych, tulacych i dobrych, ktorych pule masz ogromna. Widze, bo slowami podobnymi obdzielasz kazdego kogo spotkasz, glosisz gotowosc wsparcia wszem i wobec a mnie cenisz ‚szczegolnie” – bo – jak mowilas, pisalas, sms-owalas wielokrotnie, co wprawialo mnie w zaklopotanie i zdziwienie- „jestes KIMS”, „Chcialabym miec takiego przyjaciela”, „zazdroszcze justynie, ze ciebie ma”. Moje zaklopotanie bralo sie stad, ze nie czulam i nie czuje sie godna takich slow. Sa zbyt wielkie jak na mnie i absolutnie nie zasluguje. To, ze czasem cos podpowiem, ze mnie ruszy co piszesz i zatelefonuje, ze wyniki badan Igora posle komus, kto je zweryfikuje madrze, ze zaproponowalam Ci mieszkanie u mnie i pomoc w znalezieniu pracy, lozeczko, wozek i co tam tylko (bo mam i moge i to zadne wyrzeczenie tylko czysty egoizm, bo mi fajnie jak ktos ma ze mnie pozytek, a to egoizm jest). Zanim Ci to wszystko zaproponowalam, przemyslalam najpierw, czy sie da, czy moge, rozmowa z mezem, rodzina. Dopiero pozniej Tobie. jak bylo juz ustalone, zaklepane (telefon, sms, pamietasz?) Nie chlapalam tym slowem po blogu, twoim czy moim, wiem, to glupie i wszyscy sie dziwia, ale ja wole, jak mnie maja za wredna i zlosliwa. Zle mi (i mowilam ci o tym, wszyscy moi bliscy to wiedza), ze nie umiem, gubie sie, gdy w relacjach z ludzmi robie za dobra dusze. zycie przyzwyczailo mnie do reakcji na atak, w kontreakcji czuje sie swobodnie. na dobre nie umiem reagowac i dlatego z dobrym sie tak kryje. Wiesz o tym wszystkim, ze nie umiem i nie lubie tak oficjalnie. Telefon, sms..pamietasz?

    Egoizm. Jestem megaegoistka. Bo jest mi dobrze, jesli moge pomoc i robie to DLA SIEBIE. Jak sie udaje, jestem w siodmym niebie.

    Rzadko prosze o pomoc. Wstydze sie. Wstydze sie tego, ze nie umiem sama, ze nie daje rady. Glupie to, wiem, ale coz, kazdy jest jakos spaczony:) Wielka trudnosc mi sprawia proszenie. Prosba… w moim postrzeganiu siebie oznacza slabosc. Jest mi trudno okazac slabosc. Szczyt, gdy okaze, ale ponowic prosby nie mam sil.

    Prosilam Cie.

    Raz jedyny o cos.

    „aniu, jedziemy z meblami do wawy, prosze cie, jakbys mogla pomyslec, w ktore miejsca wokol moglibysmy uderzyc po drodze, wyjezdzamy w poniedzialek o swicie, daj mi znak na tel jak sie zastanowisz, oddzwonie i zapisze, prosze pomysl”.

    -dobrze – powiedzialas w sobote.

    Telefon od ciebie milczal, zero znaku. Chcialam przypomniec, nie umialam. Postawilam siebie na twoim miejscu. Pamietalabym. Pamietam nawet jak nikt mnie nie prosi (wiesz o tym). A gdybym zapomniala.. Bo skleroze galopujaca rozumiem. I gdybys na odpowiedz o tym, ze mi przykro (u mnie na blogu) odpowiedziala: ‚kurwa, kacha, zabij, zapomnialam” nie pisalalabym tego, co teraz pisze.

    Bo zapomnialas. Nie dostalam zadnego maila, ktorego rzekomo wyslalas w poniedzialek rano (choc gdybys uslyszala na tych hustawkach to, nie wysylalabys maila, bo wiedzialabys, ze nie mam jak go przeczytac). Ze skrzynki, na ktora „wyslalas maila” korzystam na allegro. Wszystkie listy dostalam tego dnia plus sto piec spamow, ktore tez tam wlatuja przy okazji. Dotarlo wszystko, tylko nie mail od ciebie. Ktory dzis ‚wyslalas powtornie” opatrujac dopiskiem o o zalu i przykrosci, ktora ci sprawilam posadzajac o niepamiec.

    Tak czy inaczej-mysle-ze notka, pod ktora pisze ten komentarz, ten zal wielki i rozczarownie ‚ludzmi” jest mocno przekombinowana. Ktos przychodzi, czyta i Ci wspolczuje. A ze nie ma powodu, to tylko ja i Ty wiemy. Po kiego grzyba naciagasz ludzi na wspolczucie? Wiesz, ludzie czasem czuja, wierza, nie sa skalkulkowani na efekt i RE. Tak ot, ufaja Ci.

    Moze nie Ci, ale w slowa, ktore tu spijaja.

    Bo to ja bajke rozczarowałam, to ja jestem podmiotem lirycznym tej basni, to mnie sie tyczy ten tekst, którego fragmenty odczytałam wczesniej w swoim telefonie. Takze jesli ktos chciałby mi nawrzucac i ma podstawy ku temu, to prosze obelgi dopiskiem „do pechy” opatrzyc i bez ogrodek powiedziec. Współczujmy, ale merytorycznie.
    Przepraszam bardzo za to, ze mam w głębokim powazaniu wszelkie slowa bez pokrycia wyglaszane dumnie, w ilościach hurtowych i każdemu każdemu osobna.
    Slowa, jak to latwo powiedziec. Nie cierpie slow, zwłaszcza tych powielanych przez kalke i bez pokrycia.
    Gdyby moj mail nie doszedł, napisałabym notke pt. „maszyny mnie nie lubia, przepraszam, ale wysadze ten portal”. A nie ze rozczarowanie, ze ludzie zli, bo osadzaja tylko dlatego, ze sie ich nie słyszy.
    Wiesz Bajko, co mi sie zauważyło teraz?
    Ze jesli podziękowanie, to tylko ty, a nikt Tobie. Dlaczego?
    Daj innym szanse sobie podziekowac. Nie za slowa. Bo tych masz w brod.

    Polubienie

  3. i wiesz co?
    mam dziwne przeczucie, ze bedziesz sie wstydzila moich slow.
    Nie dbam o popularnosc ani powszechna sympatie. I kazdy, kto sie ze mna zetknal, wie to doskonale. Dlatego jesli ktos ze znajomych (twoich, moich -wspolnych), na ktorych mi zalezy, ktorych opinie cenie sobie bardzo, ktorzy czasem jednym zdaniem i calkiem niechcacy pomagaja mi bardzo, ma miec niesmak z powodu twojego „bolu i rozczarowania” ktorego jestem powodem, pozwole sobie uchronic od zapomnienia moj komentarz i przekleic go do siebie zanim stad zniknie jak kilka niektorych.
    Chcialabym, zebys wiedziala, ze nie pretensja, tylko zwykle przykro napisalo te dwa komentarze.
    Wszystkiego najlepszego Ci zycze. I Ty dobrze o tym wiesz.

    ps. Przepraszam, ze pierwszy raz tak glosno jestem, a nie w mailu sie upycham.
    Ale zatrzeslo mnie od tej notki martyrologicznej, za ktorej podmiot liryczny robilam. Ale skoro zal glosny to i odpowiedz glosna.

    Polubienie

  4. hmm, jak to miło kopnąć kogoś w ryj i życzyć mu najlepszego. 😉
    Wiesz, jeśli ktoś komuś pomaga z egozimu i dla swojego dobrego samopoczucia, to spodziewając się tego samego, prędzej czy później zawiedzie się, wpadając w pułpkę wymówek. To naturalne.
    Jeżeli fakty są takie jak opisujesz, to niestety nie ma w tym współczucia i zrozumienia, tylko żal i zawód. Ale rozumiem dlaczego tak jest, ponieważ nie dostałaś tego, czego się spodziewałaś. I nie chodzi mi o obiecane spotkanie, tylko w ogole, że ktoś nie jest taki jak Ty, i nie postępuje w sposób jakiego się po tym kimś spodziewałaś.
    Niestety tak to jest z „zaufaniem”. Obarczając nim kogoś, robi się temu komuś krzywdę, ponieważ niejednokrotnie nie ma odwagi odmówić (wiedząc, co ten ktoś zrobił dla niego do tej pory) i brnie w wykręty i kłamstwa. Nawet jeśli faktycznie zapomniał to nadal w to brnie, bo pozostała mu tylko konsekwentna obrona swojego wizerunku, często stworzonego przez innych. To jest ta, fundowana sobie wzajemnie paranoja. Wyobrażenia o sobie samym i innych.
    Żeby kogoś zrozumieć, trzeba dostrzec własne ułomności (w tym przypadku oczekiwania). Dostrzec, a nie tłumaczyć je własnym egoizmem lub od nich uciekać w wykręty. 😉

    Polubienie

  5. Jachu, geneza Pechy komentarza to żal Bajki o to, że Pecha, prosząc ja o coś, najwyraźniej JĄ ZAWIODŁA.
    Pecha poprosiła->Bajka obiecała i się nie wywiązała->Pesze zrobiło się przykro->a Bajka ma pretensje, ze Pesze jest przykro i jest to dla Bajki zawód i to takiego kalibru, że napisała o tym notkę cierpiącą.
    a idąc tokiem Twojego rozumowania, Pecha nie powinna odczuwać żalu, natomiast bajkowa niesłowność i jej konsekwencje w naturalny sposob mogą owocować uczuciem rozczarowania w stosunku do świata.
    trochę to jak polityka Kalego, nie uważasz?

    Polubienie

  6. Panowie, mówiąc krótko i brutalnie: Bajka zawaliła i cierpi, ponieważ Pecha zwróciła jej na to uwagę. każdemu się zdarza zawalić, się mówi wtedy „przepraszam, jestem dupa” i koniec tematu. a nie płodzi notkę o tym, że „trzeba zrewidować pogląd na ludzi”. kto tu ewentualnie miałby rewidować ten pogląd? Bajka????
    i dodam dla jasności: lubię Bajkę, lubię Pechę. nie opowiadam się po żadnej ze stron, bo tak, tylko patrzę z boku. a fakty są, jakie są.
    i temat rozbujała Bajka. nie Pecha. Pecha się tylko ustosunkowała do nieuzasadnionych żali pod swoim adresem. bo zrobiło jej się przykro.
    a jakby na to nie patrzeć, Bajka nie ma monopolu na to uczucie.

    Polubienie

  7. a nie nie, moja droga. Chodzi mi o wzajemne zrozumienie, poprzez dostrzeganie siebie w relacjach z innymi. Pecha prosiła-nie dostała (Bajka zawiodła – oczekiwania), Bajka obiecała-nie dotrzymała obietnicy (nie spełniła oczekiwań). Dla zrozumienia siebie powody są nieistotne. Każdy zna swoje. W obydwu przypadkach chodzi o jedno i to samo, o OCZEKIWANIA i strach przed odmową. Być może dlatego Pecha boi się prosić, ponieważ unika rozczarowań. A Bajka, zapominając lub nie chcąc odmówić, wstydzi się zwieść oczekiwań i brnie w Kalowatość. 😉
    Nie interesują mnie wzajemne żale i tłumaczenia, lub zamącanie własnych ułomności. Istota problemu tkwi gdzie indziej. W oczekiwaniach i osobiście (lub wzajemnie) tworzonych mniemaniach o sobie. 😉

    Polubienie

  8. Jachu, komplikujesz co nieco. to jest prosta rzecz.
    nie dorabiajmy ideologii.
    akurat w tej sytuacji nie motywy się liczą, tylko fakty.

    Polubienie

  9. ja prosta dziewczyna jestem i żadnej ideologizacji w tym nie widzę.
    natomiast Ty wg mnie próbujsze tąże dorobioną ideolo rozmyć istotę problemu. a jednocześnie przesunąc cieżar winy na Pechę, bo ośmieliła się prosić i poważnie potraktowała obietnicę. która wcale nie musiała zostać złożona. z karabinem nikt nie stał.

    Polubienie

  10. ej, a może jednak? Może jednak mail poszedł i nie doszedł? Czy to prawdopodobne żeby taka Bajka jaka jest, nie wysłała info? Może to burza w szklance wody i nieporozumienie?

    Polubienie

  11. Just, nie interesuje mnie ocena i opinia, ani faktu, ani osób biorących w nim udział. Każda ocena i opinia jest wynikiem idei, jakiegoś wzoru postępowania. Ocenianie i wydawanie opinii nie jest rozumieniem istoty tego, co spowodowało konflikt, (jak przed, tak i po fakcie).
    Herr Dachs, otóż to.

    Polubienie

  12. bo mail poszedł a żę nie doszedł to już nie moja wina

    nie wstydzę się żądnych słów tu napisany – każdy ma prawo sądzić jak chce

    ja tylko napisałam, że nie było tak a tak tylko zupełnie inaczej i gdybym zakonotowała, że ustnie to by było ustnie. a nie mailem.

    nie trzeba mi wierzyć.

    Polubienie

  13. na początku myślałem, że o uparciuchach mówisz, więc i ja bym sie pod to podpisał, ale jeżeli chodzi o noszenie czyichś błędów na swoim garbiu i wtłaczanie widzenia to weto i zgadzam się z Tobą. I ja widzenia pokazuję innym, ale do granic proszę państwa. Bo skórę obcą należy pielęgnować

    Polubienie

  14. Jeśli relacje z ludźmi, mają się opierać na jakichś ideach, przekonaniach i poglądach, to nigdy nie pozna się siebie i innych, ponieważ nie ma w tym miejsca na odczuwanie. Człowiek, którego umysł wypełniony jest ideami, za pomocą których ocenia i opiniuje, ciągle jest tym zajęty, nie ma kiedy odczuwać, a jego działania i relacje z innymi, są zawsze zależne od idei.

    Polubienie

  15. i jeszcze jedno – nie chcę wojen ani blogowych dyskusji na pięc lat z hakiem – ot napisałam bo było mi przykro a smsy odbijały się od klapek. szkoda w tym wszystkim tylko tego, że przez nieporozumienie wyszło jak wyszło. nie lubię być pojmowana jako niesłowna gdy coś zrobiłam. jeśli bym nie zrobiła to ok ale tak…

    tyle.

    Polubienie

  16. Liceum tu czy co? To dacie sobie lapy, czy bedziecie sie burmuszyli wszyscy na wszystkich z powodu pierdoly, przy akompaniamencie chichotu „bezstronnych” dolewaczy benzyny do grilla?

    Ech, ten estrogen. Jakos uklady miedzy facetami sa prostsze.

    Polubienie

  17. A ja się cieszę z tej dyskusji bo jeśli kobity mają do siebie wzajemne żale o takie głupoty to świadczy to o tym, ze wiekszych problemów nie ma i to jest pozytywne. A swoją drogą nie można sobie pogadać i powyjasniać takich drobiazgów? Bo dla mnie to są drobiazgi…

    Polubienie

  18. nie wiem tylko dlaczego nie rozczarowalas sie zawodnoscia techniki, czy swoim brakiem uwagi, a skupilas sie nad weryfikacja pogladu na ‚ludzi’. Nie sadzisz, ze wyolbrzymiasz problem rozlewajac sie nad nim w tak dramatyczny sposob?

    W mailu, tym ‚powtornym’ napisalas mi, zebym sobie z wyszukiwarki skorzystala. No comments.
    Naglowek, w ktory system automatycznie zaopatruje cos juz raz wyslanego (oryginal message–sent:–,data,godzina, skad dokad) usunelas rozumiem specjalnie z tej kopii? Tytul poprzedzony byl RE, re, to odpowiedz, przesylanie powtrorne ma FW na poczatku…
    Nie, chyba nie chce mi sie juz mowic. I powiedzialam juz wszystko, co mialam do powiedzenia.
    Juz mi nie przykro, zla jestem. Na siebie, ze taka idiotka ze mnie.

    Polubienie

  19. Alrisa, jeśli człowiek ma szansę poznać w sobie, co jest przyczyną jego emocji, to tłumaczenie ich i usprawiedliwianie, nie uruchomi poznawania. Zamącanie oceną nie jest rozumieniem, to błędne koło wzajmnych żali, który niestety kończy się (lub nie) kompromisem. A nie o kompromis tu chodzi. Kompromis oddala rozumienie. Wystarcza do następnego razu. Zrozumieć siebie, to zrozumieć innych. Odwrotność jest nierealna, choćby nie wiadomo jak była pozytywna. 😉

    Polubienie

  20. jachu–> przekombinowales w tych wywodach, nie stac mnie na takie strategie, dzialam impulsywnie, bez planu.
    Nawet brud mi wyszedl przez ó..

    Polubienie

  21. a nie moglbys ewentualnie sam z tej swiadomosci skorzystac? Tak wiesz, bylby dowod na prawdziwosc teorii, do ktorej za wszelka cene starasz sie sprowadzic cos badzo konkretnego. A paplesz i paplesz, jakby ci kto stowe od slowa placil.

    Polubienie

  22. Jachu, z całym szacunkiem, ale pieprzysz nie na temat. poznawanie siebie…faktycznie, potrzeba skomplikowanego procesu poznawczego, żeby się wywiązać z obietnicy, zwrócić uwagę na to, co się obiecało w ogóle, ewentualnie powiedzieć „przepraszam, nie umiem ci pomóc”.
    normalnie doktorat z tego można napisać.
    jeżeli ktoś tutaj prezentuje postawę „estrogenową”, jak poniekąd słusznie zauważył weller, to właśnie Ty.
    rozdzielanie włosa na czworo, byle tylko ominąć niewygodne fakty.

    Polubienie

  23. pecha, jakoś mnie nie dziwi Twoja impulsywność. Tak właśnie dziala zwykła bezmyślność. Obrona i atak, atak i obrona. Nic nowego. 😉
    Just, ho ho ho, ależ mi właśnie chodzi o zrozumienie, dlaczego do tego nie doszło, a nie ocenianie tego faktu, po fakcie. 😉

    Polubienie

  24. Just, dla mnie zrozumienie tej sytuacji nie ma znaczenia. Nie jestem w tym stroną. A ocenianie i zabawa w sądy jakoś mnie nie bawi. 😉

    Polubienie

  25. Jasiu, to ze Bajka i Pecha zafundowaly sobie krotka wymiane ognia, zdarza sie.

    Ale widze ze ty i twoje jointy desperacko potrzebujecie publicznosci.

    Nie powiem „idz sobie gdzies gdzie cie lubia”, bo tu nie gospodarze. Wrecz przeciwnie. Zostan, fajny z ciebie piorunochron. Kocham cie, wiesz?

    Polubienie

  26. O ile dobrze rozumiem słowo pisane, a nie miałam nigdy problemów z czytaniem ze zrozumieniem, to pecha poprosiła o puszczenie sygnału na telefon, żeby mogła oddzwonić, nie naciągajac Bajki na koszty . Prosiła o telefon, a nie o maila, który, jak rozumiem, gdyby doszedł (był wysłany) – nie mnie to oceniać- Pecha dostalaby wiec go w czasie, kiedy była już w drodze do stolicy…Obietnica jest obietnica, obojętnie, czy dotyczy załatwienia operacji na otwartym sercu, czy kupna zapałek w kiosku. Jeśli mogę wypowiedzieć swoje zdanie , opinie, ustaloną na podstawie tego, co tu przeczytałam, to nie Bajka powinna zweryfikować poglądy, chyba, ze dotyczą one jej własnej osoby, jej własnego postępowania- lekkości, z jaką rzuca obietnice, mając je potem gdzies.

    Polubienie

  27. Poszedł mail, czy nie poszedł, ważne pytanie czy warto było aż tak dużą sprawę robić. Z obu stron, Bajka i Pecha – zastanówcie się panie obie, czy się lubicie, czy się nienawidzicie, czy jesteście sobie obojętne. Bo mi się wydaje że obie strony trochę się zagalopowały i potem będzie wam głupio, jak emocje opadną. Jeśli opadną. Życzę wam obu żeby opadły.

    Polubienie

  28. Dawno mnie Tu Już Nie Było…
    Ale widzę, że Bajkowy Świat niewiele się zmienił….
    Pecha – zetknęłaś się z czymś dość normalnym dla „bliskich ale dalekich” znajomych Bajki… Opisałaś do wręcz doskonale,oddając wręcz idealnie daleko posunięty megaegoizm koleżanki…
    Wiem, że zostanę zaraz zlinczowany, bąddź wwykasowaany ( :):) ) ale naprawę nie mogłem nie wyraźić szacunku dla słów Pechy …. gorąco pozdrawiam … wielokropek

    Polubienie

  29. Prośba o telefon to nie jest prośba o maila.
    Trudno, choć nie zawsze, odebrać maila w drodze, tu akurat wiadomo, że było to niemożliwe.
    Jeśli był to tzw. mail na goraco, to chyba należało dostarczenie potwierdzić smsem, zapytać czy doszło.
    I może wtedy sprawa by się wyjaśniła, że jedna ze stron nie skumała do końca prośby.
    I wiedząc, że druga strona nie prosi 2 razy, bo tak ma, tym bardziej chyba należało się upewnić.
    Koniec końców życzę odkrycia radości z wypowiadanego słowa: przepraszam. Krótkie, ale treściwe. Nie zawsze jest łatwe, ale zawsze zbliża. Dużo wiem na ten temat, nie jestem święta.
    Rozumiem Pechę, nie rozumiem Bajki.
    Obu życzę wiosny w sercach!

    Polubienie

  30. cokolwiek by powiedzieć w rzeczonym temacie – to jest sprawa dwóch Pań i proponuję pobocznym osobom staying out of the discussion.
    A tak poza tym to przypominam – gościcie na blogu Bajki – więc trochę szacunku dla właścicielki!

    Polubienie

  31. kurrr a trzeba być „za kimś”? albo Pecha jest wielka i Bajka melodramatyczna, albo Bajka skrzywdzona a Pecha sama sobie winna?
    choć to nieważne, wydaje mi się, że obie strony mają rację.

    a czemu roztrząsacie kto i dlaczego, to naprawdę nie kumam. po co im to?

    i jeszcze zauważyłam, że wystarczy nie zgodzić się z jakąś osoba publicznie (na blogu swoim lub tej osoby), a już jest „kłótnia” i „wymiana ognia” i „dajcie sobie na zgodę”.

    ja się normalnie nie wyrażam. ale w tym przypadku myślę, że naprawdę nie powinniśmy już tu więcej pierdolić jak potrzaskani. sprawa Bajki i Pechy, Pechy i Bajki.

    i po co ja to piszę?

    Polubienie

  32. Któraś pewnie ma rację. A może obie. Ja nie wiem, która, bo mnie przy tym nie było. Bajka napisała o swoich odczuciach. Jej prawo. To jej blog. Pecha się odniosła, bo wiedziała, że to o niej, choć jej imię nie padło w notce. Również jej prawo, skoro odczuła taką potrzebę. A co za tym idzie, niektórzy odczuli palącą potrzebę dokopania Bajce, bo nadarzyła się okazja. A ja odczuwam potrzebę okropnie się wyzłośliwić, ale sobie daruję, bo generalnie make love not war, co? Strony konfliktu na pewno potrafią to sobie wyjaśnić bez naszej wątpliwej pomocy.

    Polubienie

  33. Mam nadzieję, że ani jedna z wypowiedzi nie zostanie wykasowana, bo dobrze oddają ludzką psychikę, oczekiwania, problemy z komunikacją interpersonalną – jednym słowem: życie.
    Nareszcie blog przestał być telenowelą brazylijską tylko wkroczyła na jego łamy dyskusja.
    Rozumiem Pechę. Kiedyś byłam taka sama: najbardziej cieszyło mnie to, że mogę pomóc innym, dać im coś z siebie. Szczególnie to, co najważniejsze: czas. Na przykład czas na rozmowę, koncentrację, słuchanie i słyszenie. Żyłam sprawami przyjaciół, kolegów, znajomych. Wiedzieli, że mogą do mnie dzwonić o dowolnej porze. I tak było. Przyjaciel, który był dla mnie kimś bardzo ważnym nie widziałam jakieś 3 lata. Gdy teraz chcę, żeby pogadał ze mną przez telefon 10 czy 15 min. mówi, że nie ma czasu, a gdy pytam go na gadulcu co słychać śle odpowiedź, że właśnie koresponduje ze swoją dziewczyną więc może kiedy indziej… Chcę wierzyć, że nadal jest moim przyjacielem. Bardzo chcę. Chęć pomagania innym najzwyczajniej w świecie się „nie opłaca”, bo nikt nie chce widzieć w tobie człowieka, z jego przeżyciami, problemami, tylko ścianę płaczu. Łatwiej żyć tym, którzy biorą, niż tym, którzy dają. A ja czasem też chciałabym coś dostać, choćby dobre słowo.
    Nie potrafię przyjmować postawy z cyklu: to normalne, ze MASZ pojechać ze mną na zakupy, pomalować pokój, zainstalować program w komputerze, uszyć żakiet, itd. itp. Nie potrafię przyjmować takiej roszczeniowej postawy. Wolę przez 3 lata odkładać na malarza i farby. I zapłacić, wiedząc, że w zadnych okolicznościach nikt mi tego nie wypomni. Chcę tylko wiedzieć, że jest ktoś, kto mnie wysłucha, doradzi i uśmiechnie się do mnie.
    Takie są te moje wnioski po przejściach.

    Polubienie

  34. tjaaaa, starcie „poglądu” z „oczekiwaniem” może tak się kończyć (i oby się skończyło). 😉
    Ale na szczęście, każdy koniec robi miejsce nowemu początkowi. 🙂

    Polubienie

  35. tak na marginesie, Bajka ma sporo racji, że na wypad po meble nie jedzie się bez odpowiednio wcześniejszego rozpoznania – czy to przez wyszukiwarkę netową, czy przez zapytanie przyjaciół. Tak by mieli czas zobaczyć i odpowiedzieć wystarczająco wcześnie, a nie do jadących samochodem. Ale to tak na marginesie.

    Polubienie

  36. Dachs, wydaje mi się, że nawet nie o to chodzi. Bo jak pisze Just, fakt „niedotrzymania słowa” nastąpił i spowodował reakcję Pechy. Jej pierwszy żal i zawód jest zrozumiały (jeśli fakty są takie, jak opisuje). Aczkolwiek zawód jest zawsze powierzchowny, ponieważ jak wcześniej pisałem, nie doszło by do niego, gdyby Pecha nie przywiązywała aż takiej wagi do „słowności”. Tym bardziej, że prosi raz na ruski rok.
    Natomiast mi chodzi ciągle o sytuację postfactum, czyli o notkę, pod którą piszemy i reakcję Pechy na tę notkę. Nie interesuje mnie „wina”, czy kto ma rację w tej sytuacji, tylko wykpiona przez Just i Samuela, możliwość przyjrzenia się przez obie Panie sobie samym, w tej lawinie wzajemnych żali. Co je powoduje i dlaczego nie dochodzi do wzajemnego zrozumienia. Zrozumienia siebie, a nie kogoś. Powierzchowne przeprosiny, lub podanie sobie rąk, niczego nie zagwarantuje na przyszłość. Nic i nikt tego nie zagwarantuje, żadne wiązanie słowne i idea przyjacielskości (stąd zawód), ponieważ człowiek jest człowiekiem i jeśli sam siebie nie będzie poznawał w takich sytuacjach, tylko szukał winnych na zewnątrz (obydwie Panie to uczyniły), to będzie się ciągle zawodził. Co nie znaczy, że poznawanie siebie nie jest bolesne. Jak widać JEST. 😉

    Polubienie

  37. I jeszcze dodam na odchodnym, że ani fakt, że Pecha jest pomocną osobą (jak twierdzi przekornie ‚egoistycznie pomocną’), ani fakt, że Bajka ciągle podkreśla swoje zapominalstwo i roztrzepanie, nie spowoduje zrozumienia dlaczego takimi są. Bo można się przyjrzeć okazywanej dobroci i nie wymagać tego samego od innych, jak i można spojrzeć na to, co powoduje zapominalstwo i roztrzepanie. Przyjrzeć się wpływom na własne postępowanie. Własne, a nie cudze.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Sin Anuluj pisanie odpowiedzi