Echo

Jestem w pracy tak bezwstydnie sama, że mogę robić te wszystkie rzeczy, o których zawsze marzyłam a nigdy nie miałam okazji: spać pod biurkiem, zdjąć bluzkę bo gorąco i buty bo lubię chodzić boso, siedzieć sobie na podłodze i mieć głęboko w poważaniu ‚promocje marketingowe’, słuchać muzyki głośniej niż powinnam ‚bo przecież telefonu ewentualnego nie usłyszę’. Jakiego telefonu? Wszyscy się urlopują, na korytarzu echo odpowiada mi ‚wal się’, kto by teraz myślał o telefonowaniu do mnie w sprawach służbowych? Że co, że mu baza nie chodzi? Nie chodzi bo leży i kwiczy. I SE jeszcze poleży. Ja SE teraz zjem śniadanko, wypije kawkę, powyleguję się z nogami na biurku a na koniec włączę drukarkę i wydrukuję sześć tysięcy czarnych stron. Będę parszywie nieekologiczna, aspołeczna i zrujnuję pracodawcę w kwestii tonerów.

Młody przechodzi fazę duchowej przemiany. Zamiast pielęgnować w sobie filozofa i kontemplować lewą stopę z nieodgadnionym uśmiechem Tego Który Właśnie Wypełnia Pieluchę (jak dotychczas bywało), woli teraz dzielić się odkryciami z otoczeniem. Bardzo rozgłośnie dzielić dodam gwoli ścisłości. Myślę, że nawet sąsiednia dzielica doskonale słyszała jego okrzyki wczoraj około 23.15. Dziwne, że nikt jeszcze nie wytoczył mi sprawy o maltretowanie dziecka. Albo chociaż o zakłócanie nocnej ciszy osiedlowej. Nawet biedny zrezygnowany Strucel przestał stukać w ścianę. Chyba porobiły mu się odgniotki. Igor nie płacze, co to to nie. Powodów nie ma, dobrze Mu, najedzony i szczęśliwy jak dzika świnia w obierkach – nie pamiętam nawet kiedy ostatnio się rozryczał. Bo i po co? On po prostu wydaje odgłosy radości: wykrzykuje, rechocze, piszczy, śpiewa, gulgocze i ogólnie rzecz ujmując twarz Mu się nie zamyka. Fajnie. Nawet szklanki w kuchni rezonują. Jaka to melodia?

I w ogóle to okazało się, że na własnej wątłej piersi wyhodowałam bestię nienasyconą i krwi żądną. Lokator pożarł przetarte jabłko z gruszką, które nie zrobiło na Nim wrażenia, poprawił piure ziemniaczanym ze szpinakiem – z podobnym efektem – popił herbatą z malin i dzikiej róży, po czym pomachał dziko odnóżami, napiął się niebezpiecznie, wydał kilka odgłosów dolną partią ciała, uśmiechnął się zagadkowo i wrzasnął w moim kierunku na wdechu: GIŃ!

Droga redakcjo, czy mam pochować wszystkie ostre przedmioty w bieliźniarce? I kto do licha posiada teraz w standardzie mieszkalnym bieliźniarkę? Ratunku.

Poszłam na spacer na drugą stronę ulicy. Kościół ładny, szkoda tylko, że co godzinę nadal wydzwania wesołe kuranty ku chwale wszystkich świętych i rozpaczy mieszkańców lubiących otwarte okna wiosną. Trzy starsze panie w odświętnych kurtkach zimowych (!) zasiadły na trzech wyniesionych przed wejście krzesełkach, postawiły przed sobą skromną litrową puszeczkę i zaczęły zbierać ‚na Ojca Dyrektora’. Grzechotało. Dwadzieścia pięć stopni, słońce, groza. Jedna spytała czy coś dam dla ‚Jego Świątobliwości’ na osłodę ciężkich czasów. Odpowiedziałam, że trotyl mi akurat wyszedł. Chyba nie zrozumiała dowcipu. Uśmiał się tylko Pan W Swetrze.

Kancelaria czynna od do była akurat otwarta. Powitał mnie miły ksiądz o aparycji Dobrego Wojaka Szwejka. Czarne dżinsy i koszula. Tylko koloradka pod szyją zdradzała jak mam się do niego zwracać. Przedstawiłam grzecznie Igora Szymona i siebie a następnie wyjawiłam cel swojej wizyty:
– Chcę ochrzcić Syna.
Ksiądz wskazał krzesełko, odśmiechnął się do rozdziawionego w bananie Lokatora i zadał pytanie z gatunku istotnych:
– Pozostaje pani w związku sakramentalnym?
Odpowiedziałam oczywiście zgodnie z prawdą, że nie. Na dodatek nie pozostaję nawet w niesakramentalnym czyli krótko rzecz ujmując Igor ojca nie posiada i znalazłam Go w kapuście. Ksiądz uśmiechnął się tym razem do mnie i zauważyłam, że ma bardzo wesołe oczy. Rzadka w dzisiejszych czasach cecha.
– Czyli wychowuje pani dziecko samotnie?
– Mam wielu znajomych, więc Igor ma całą masę cioć i wujków ale w świetle prawa tak, samotnie.
Kolejny uśmiech, pytanie o adres i od kiedy tu mieszkam. Potem padło kolejne pytanie z gatunku istotnych:
– Czy wierzy pani w Boga?
Chwila zastanowienia, bo nie lubię na pytania ważne odpowiadać z rozpędu.
– Wierzę. Ale od kilku lat mam nieodparte wrażenie, że On nie wierzy we mnie.
Chwila zastanowienia po drugiej stronie biurka i badawczy wzrok, który wyrażał zdziwienie i zrozumienie jednocześnie.
– Po cóż więc chce pani ochrzcić swojego Syna?
– Fakt, że ja nie chodzę do kościoła i nie umiem modlić się na znak nie oznacza, że mam zamykać drogę dla Niego. Myślę, że nie mam takiego prawa. Dorośnie, to sam zdecyduje, którędy iść dalej. Prawda?
Moment zmienił się w chwilę, chwila w minutę.
– Jest pani bardzo mądrą osobą… choć taka młoda.

Nie wyprowadziałam z błędu Księdza O Wesołych Oczach. W końcu po chwili i tak wypełniając tabelki sam zorientował się ile mam lat 😉

Igor Szymon dostanie swoją szansę na bilet do lepszego świata dwudziestego ósmego maja pół godziny po południu. W ostatnią niedzielę mojego ulubionego miesiąca. Będą już konwalie.

Ja chciałabym dostać nową płytę Toola (Wnim – niestety w pracy nie mam ani głośników ani nagrywarki). Tylko co robiłby tu Mikołaj na wiosnę?
I trochę spokoju chciałabym. Nie musi być święty.

16 uwag do wpisu “Echo

  1. No to trafiłaś na kul ksiendzora, bo na identyczną jak Twoja odpowiedź poco ksiądz-spowiednik-rozmówca totalnie nie skumał bazy.
    Dla tamtego moja chęć była idiotyczna. Bo jak to, ja nie a dziecko tak? Odpowiedziałam, że mnie również chrzczono w dziecięctwie, a drogę rozumu wybrałam później. Nie dostałabym potrzebnego glejtu gdybym nie zapytała uprzejmie czy chce mieć doczynienia z moim kuzynem recydywistą 😉

    GIŃ! rewelacja!!! Pisałam Ci już, że jak Igor będzie miał ostry jęzor to wiesz, że to Twoja wina :-)))

    Polubienie

  2. Cześć Termosiasta
    Wiesz podobnoe jest tak , że dla Boga znacznie większe znaczenie od kogoś, kto się co dzień modli i gania do kościółka, ma np gość panicznie bojący się psów, który widząc jednak psa na torach uratuje go spod kół pociągu. Przełamanie się, poświęcenie, pójście wbrew własnej wygodzie czy poglądom dla dobra kogoś innego. Te rzeczy. Inaczej sprawę ujmując i tak masz już czarterowy do nieba…

    Polubienie

  3. a my Zośki nie ochrzcimy. urośnie i podejmie sama decyzję. szczególnie, że jakoś ostatnio wiara w istnienie Tego, co podejmuje słuszne decyzje padła…

    też siedzę w pracy ;-).

    Polubienie

  4. Bajko, brawa za klasę (za odpowiedzi).

    Kiszczun, uważasz że „przełamanie się, poświęcenie, pójście wbrew własnej wygodzie czy poglądom dla dobra kogoś innego. Te rzeczy” nie idą zwykle w parze z chodzeniem do kościoła? to „lataj codziennie do kościółka” i stój godzinę, bo wszystkie Berettony już usiadły pół godziny wcześniej:> i nie zgrzytaj zębami, kiedy ktoś kto nie chodzi, mówi ci bzdety o „kościele jako instytucji” 😀

    Polubienie

  5. dlaczego wam chodzenie do kościoła kojarzy się tylko z „beretami” i innymi dewotkami? Przecież nie tylko tacy ludzie tam chodzą.

    Polubienie

  6. nie kojarzy, ale im akurat ustępuje się miejsca, albo same/sami je zajmuja, wskutek czego stoisz godzinę. nie jest to może jakieś porażająco dobry uczynek ani poświęcenie najwyższej klasy, ale cosik tam z tego ma maleńkiego, takiego tyciego. Kiszczak pisał o znoszeniu niewygód i podejmowaniu decyzji, które czasami jest bardzo niewygodnie podjąć, a więc dałam za przykład samo chodzenie do kościoła. znam z autopsji:>

    Polubienie

  7. tez siedze w pracy :(( na moje nieszczescie wszyscy sa obecni i mnie doprowadzaja do szalu.. ale nie o tym chcialam… trafilas na bardzo madrego ksiedza, a Igor ma bardzo, bardzo madra Mame – gratuluje (Tobie ksiedza, a Igorowi Mamy)

    Polubienie

  8. Baj, masz farta, ten kościół należy do tzw. znanych z normalności. Znany wśród zaznajomionych z tematem. Fajnie, jak mi nic nie wyskoczy to mam zamiar się pojawić.
    A co do chodzenia do kościoła, regularnie bywam, beretu już nie noszę, bo wiosna i siadam na 40 minut przed, bo mam słabe zdrowie. Powtarzam się, ale kościół rodzi się w sercu, nie w instytucji, a sama definicja tegoż obejmuje wszystkich, nawet tych bez chrztu, Pan Jezus nie bawił się w segregacje, raz ciach zbawił wszystkich. O i tyle na dzisiaj.:)
    Ucałuj Igora!!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s