Jestem wybitna. Bezapelacyjnie.
Bo czy zdarzyło się komuś kiedyś może, że chciał kolegę poczęstować chusteczką higieniczną a wyjął podpaskę?
Pytanie oczywiście kieruję do czytaczy płci żeńskiej. Panów nie podejrzewam.
Dobrze, że to dobry kolega ale pół tramwaju miało ubaw. Reszta dowie się pewnie z maili. Nawiasem mówiąc po cholerę to dziadostwo noszę to nie wiem. To tak jak ze śrubokrętem – mam w torbie bo być może niedługo się do czegoś przyda.
W pracy tylko dwa razy wlazłam na ścianę gdzie kiedyś były drzwi. Sukces. Za to później w pięknym stylu zarechotałam, że aż się zlękły gołębie na zaokiennym parapecie.
Po raz enty bowiem zmieniłam w komputerze hasło do bardzo_ważnych_dokumentów.
Po raz enty wprowadzając je dostałam ataku śmiechu.
Było już ‚żwawy Szczepan’ i ‚8 córka babyjagi’
Poprzednie brzmiało ‚wątła bździna’.
Obecne jest jeszcze lepsze.
Marnuję się.
Na deser wczorajszy tekst znajomego Dziecia, lat pięć:
– Kocham cię jak.. jak.. jak… armatę!
Cel! Pal! 😉
Nadajesz się do hufca, tu zmienia sie hasło do systemu co 30 dni i literki nie mogą sie podstawiać identyczne.
Manewr z higieniczną świetny
;-)))
PolubieniePolubienie
:))))))
Ja w liceum wyjęłam tampaxa zamiast długopisu, bo nosiałm w piórniku-kosmetyczce ;))
PolubieniePolubienie
nie mogę się doczekać, kiedy mój syn nauczy się mówić i zacznie rzucać te wszystkie dziecięce teksty….
PolubieniePolubienie
Czasami człowiek tak ma, że grzebie po kieszeniach w spodniach i wyjmuje jeśli nie identyfikuje od razu w podświadomości, że to np. chusteczka do nosa. W ten sposób wyjęłam z kieszeni przy średnio znajomym, wybitnie nieśmiałym koledze tampon ob, który dla lepszego efektu wypadł mi z ręki i potoczył się w centralny punkt widokowy. :)))
PolubieniePolubienie
ja na szkoleniu wymyślałam radosne nazwy dla wyimaginowanych pracowników, komórek org, szkoleń, tudzież innych obiektów nazwy, które po wyswietleniu przez trenera na ścianie (pracowaliśmy w sieci, więc wszyscy widziewli działania wszystkich) powodowały ryk całej sali. Przykłady:
zatrudniam pana o mianie „Wichajster Czeski”, w dziale o nazwie „Indeskrymable”” na stanowisku „Specjalisty ds bzdetów”. Potem rezerwuję mu miejsce na szkoleniu „Skuteczne łganie prosto w oczy”, a następnie wytyczam mu ściezkę kariery (nazwa „kariera rentiera”), na mocy której po odbyciu kilku równie fascynujących szkoleń (min. „puszczanie baniek nosem”)i awansie na kilka stanowisk („Kierownik działu opowiadania głupot”, „Dyrektor Wydziału Kretyńskich historyjek”) osiąga stanowisko „Prezes Tego Całego Bajzlu”. Sala padła, a ja udawałam, że to nie mam z tym nic wspólnego. 🙂
PolubieniePolubienie
no wiesz….armata duża rzecz…….
ps.a podpaski czasami się przydają…hyhy
PolubieniePolubienie
armata podpaskami strzela :))
pacyfistycznie sie robi 😉
PolubieniePolubienie
heheheh mnie kiedyś podpaski wypadły z plecaka w pociągu…
PolubieniePolubienie