Opowieści wigilijne

Kata przyszła do mnie po południu w przepięknych pięciopalczastych skarpetach w kolorowe paski. Znaczy poza skarpetami miała jeszcze komplet odzieży wierzchniej ale pasiaki stopne były tu wybitnie na pierwszym miejscu. Wcześniej zapałała miłością do tego typu konfekcji nożnej zobaczywszy u mnie podobny model.

Kata (z rozrzewnieniem) – Ładne, co?
Bajka (ogłuszona jakby z lekka) – Hmmm…
Kata (z dumą i uśmiechem od ucha do ucha) – Moje pierwsze!
Bajka (w myślach) – Z biedronki.

Lenn przysłała esemesa ze świątecznymi życzeniami (tak przy okazji bardzo dziękuję pamiętającym, że im się chciało). Życzenia były podpisane ‚Lenn w tym roku lekko nostalgiczna’. Odpisałam:

Bajka – Będzie następny to będzie weselsza.
Lenn – Nie wiadomo… Jedno jest pewne, że w tym roku usłyszysz coś miłego od Twojego mężczyzny 🙂
Bajka – I to nie będzie odgłos z jelit 😉

Wieczorem zadzwoniła Ziuta. Najpierw coś zadziamgało, potem czknęło a potem się przywitało. Dobrze, że ją rozpoznałam bo już chciałam dzwonić na policję, że mnie nęka duch poprzednich świąt i udławił się ością karpia. Ziuta napakowała sobie do dzioba co tam tylko mogła i z ustami pełnymi makowca opisywała mi jego wyborny smak. Bo przecież ja nie mogę. Świnia. Doprawdy. Później spytała czy wybieram się na pasterkę.

Bajka – Jasne. A potem skoczę na bungee i pojadę na lekcję salsy dla opornych.
Ziuta – No co, chciałam dobrze. W końcu możesz iść z nim.
Bajka – O północy? W grudniu? W deszcz? Wpadłaś na szafkę po ciemku?? Przecież zamknęliby mnie za zakłócanie spokoju po pierwszej kolędzie.
Ziuta – Jeśli już to jego.
Bajka – Mnie. Za posiadanie.
Ziuta – Szkoda… Mogłabyś kogoś wyrwać.
Bajka – Tak. Z korzeniami. Nie interesuje mnie wyrywanie.
Ziuta – Ale mogłabyś…
Bajka – Na pasterce?! Chyba księdza.
Ziuta – Jeśli miałby seksowną sutannę…
Bajka – Ty chyba nigdy nie widziałaś księdza.
Ziuta – Właśnie, że widziałam. W telewizji.
Bajka – I miał seksowną sutannę?!
Ziuta – Noo, jak w Matrixie całkiem.
Bajka – Boże spuść nogę i kopnij..
Ziuta – To co? Idziesz?
Bajka – Pewnie! Porzucę Wrzaskuna w pobliskich krzakach a sama ruszę na podryw przy dźwiękach ‚W żłobie leży’
Ziuta – O! Widzisz jak tematycznie.
Bajka – Masz obsesję.
Ziuta – A ty syna.
Bajka – No i… ?
Ziuta – Wykorzystaj to.
Bajka – Podrywając księdza na dziecko???
Ziuta – Cóż… Może to faktycznie niezbyt fortunny pomysł…
Bajka – No raczej.
Ziuta – To co zrobisz? Nie wsadzaj głowy do piekarnika, co?
Bajka – Nie martw się. Mam pomysł. Poczekam aż Lokator dorośnie.
Ziuta – I weźmiesz się za jego nauczycieli?
Bajka – Eee tam. Będzie miał fajnych kolegów 😉
Ziuta – Jesteś diabłem 😉
Bajka – Ale przystojnym.
Ziuta – A tak w ogóle to jak się czujesz? Co?
Bajka – Jak Krystyna z gazowni…

5 uwag do wpisu “Opowieści wigilijne

  1. o tak, ten esemes zdecydowanie mi sie podobał. zachichotałam nistosownie przy wigilijnym stole i nie mogłam się opanować nawet jeszcze po prezentach. bidna, znękana Bajeczka. moja koleżanka mówi na to „chrzaknięcia odbytnicze”, wiesz? może maskuj TO w słowny sposób też:)

    a tak w ogóle to „sutana” to bardzo, ale to bardzo seksowne słowo jest. wymawianie go przywodzi na myśl jedwabny odgłos zsuwania jej:)

    eeech tylko ile oni maja guziczków O_o

    Polubienie

  2. zdecydowanie idę podrywać księdzą w sutannia matrixowej….hmmm,nawet jeden przychodzi na internet do tej mojej herbaciarni…ksiądz przychodzi.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s