Notka o chomiku

Wróciłam. Wczoraj w nocy. Zmęczona, zapyziała od nadmiaru PKP i wściekła na latarnie. Bo nie świeciły. Standardowo. Zawsze gdy są najbardziej potrzebne to mówią ‚olewam nie robię’. Generalnie wyjazd (który na szczęście już się zakończył) na pewno zapamiętam. I raczej nie w charakterze wypoczynku i rekreacji. Może raczej jako wczasy odchudzające połączone z wyziębianiem w tempie marszobiegu. Taka nieustanna polka kurcgalopka z miejsca na miejsce z racjami żywnościowymi obliczonymi na dietę cud. Ciągłe uroki kolejki SKM, do której zawsze trzeba było dobiegać i tak jednak wydają mi się niczym w porównaniu ze spaniem w pełnym opakowaniu pod kołdrą i kocem z szalikiem na szyi a ręcznikiem na głowie. Aż dziw bierze, że jeszcze mówię. Tak poza tym to od lat myślę – i w tym przekonaniu się utwierdzam – że Trójmiasto jest piękne i chciałabym tam mieszkać. O ile oczywiście przejdzie mi platoniczne uwielbienie dla Krakowa i Wrocka-klocka. Szkoda tylko, że kompletnie nie było czasu by choć na godzinkę spotkać się ze znajomymi. Miałam ambicję nawiedzić Pechulca a następnie Lenn i Kiszczuna z resztą ferajny. Tymczasem ze zmęczenia po całym dniu usypiałam z nosem w herbacie a z czasu wolnego zostało akurat tyle by się wylulać w wuce. Dość pospiesznie. Ale i tak sądzę, że mogło być gorzej. W każdym razie gdyby nie nasza chóralna dżi_aj_dżejn, czyli Kasia, wszyscy ocknęlibyśmy się z ręką we wspólnym nocniku. I to godzinę spóźnieni na śniadanie. Ta kobieta to mój idol. Wysnuwaliśmy nawet pewne podejrzenia, że albo wciąga nocami amfę albo ma nadczynność tarczycy w komitywie z nerwicą natręctw. Ale tak na serio to ma tyle siły i energi, że spokojnie możemy zrobić prywatną elektrownię atomową. Tylko jeszcze trzeba ją przekonać, by chciała to wszystko robić dalej. Ja w każdym razie pozostaję pod nieustającym wrażeniem. Coco jumbo i do przodu. Serdeczne dzięki za organizację. Zapanować nad takim burdelem na kółkach to sztuka nie lada. No, ale jakoś poszło. W domu pamiętam, że zakochałam się w prysznicu. Nie pamiętam czy z wzajemnością bo obudziłam się rano. Już w łóżku. Dawno nie było mi tak dobrze. Czy już wspominałam, że wielbię żarliwie i z dawna wynalazcę tego artykułu pierwszej potrzeby? Jeśli nie to teraz ma to na piśmie. Szkoda tylko, że jakiś mglisty czas temu zżarły go robale.

Z ciekawostek przyrodniczych to zacytuję napis na murze obok sklepu zoologicznego, który mnie urzekł na całej linii, a który to spostrzegłam podczas okazjonalnego zwiedzania gdańskich duktów:

‚Prawdziwy chomik musi zrobić w życiu trzy rzeczy – najeść się, wyspać i zdechnąć’

Boskie.
A jaka odpowiedzialność 😉

Ps. Nielot, Lojcia – fajnie było was zobaczyć. Mam nadzieję, że słuch wytrzymał. Kata – dzięki za zainteresowanie wynikiem tego zbiorowego wycia. Doceniam 😉

7 uwag do wpisu “Notka o chomiku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s