Majowo

Maj przywitał mnie słońcem i przepiękną pogodą. Szkoda, że teraz plucha jakaś ale przynajmniej jest ciepło. No i weekend był wybitnie przepiękny. W ostatniej chwili dowiedziałam się, że jednak mogę wziąć drugiego urlop, co to go nie mogłam ‚bo tak’ wziąć i błogosławiąc firmę na różne sposoby rozjechałam się w świat. W świat niedaleki co prawda bo ledwie za Wyszków ale też był przyjemnie. Działka, drewniany domek z kominkiem, drzewa, świeże powietrze, hamak i ja. O towarzystwie rozpisywać się nie będę, bo to ma być notka egoistyczna (tak sobie umyśliłam), grunt, że było i dzięki takiemu jednemu komuś było rodzinnie prawie (wyjątki ponoć tylko potwierdzają reguły). Książki, co to ją miałam czytać, nie przeczytałam, złaziłam się jak dzika świnia po lesie, obżarłam pysznom karkówkom i stwierdzając, że walę wszystko w czapkę zaległam na resztę majówki, grając w karty i śpiewając do akompaniamentu gitarry. Ptaki nie spadły. Obywatel też był najwyraźniej szczęśliwy i nie sprawiał problemów wczesno-wychowawczych. Jego mamut również. Zwłaszcza, że spać tam mogłam do oporu. Generalnie byłam szczęśliwa. W większości momentów.

W poniedziałek wróciłam, zeżarłam lody na Starówce (bo było blisko przecież) i zakopałam się w łóżku odsypiając trudy podróży i obijając się koncertowo. Należało mi się. Obywatel grzecznie spał nie rozpychając mi chwilowo jeszcze organów wewnętrznych. Widać kiepski z niego organista i jeszcze mu nie tak ciasno.

We wtorek w ramach prezentu najechałam Hal, bo pierwszego miała urodziny i tylko życzenia dostać mogła. No to teraz dostała chwasty i rozmaite utensylia kąpielowe, co by się mogła wylegiwać i pachnieć niczem wonna lelyja w bajorze. Ostatni prezent co to jest w drodze przyjdzie pocztom polskom mam nadzieję przed jej imieninami. Mam też nadzieję cichą a wątłą, że było jej miło spędzić ze mną ten dzień i… tę noc. Tak. Bo zostałam u niej oczywizda do rana.

Nie wiem czy to zdrowo ale siedziałyśmy i obżerałyśmy się jak dzikie świnie na podmokłym kartoflisku. W efekcie wyczyściłyśmy lodówę aż miło i z pełnymi brzuchami kontemplowałyśmy rzeczywistość posiłkując się Władcą Obrączek co to akurat w telewizorni był wyświetlan. Mały z przerażeniem patrzył zza kompa jak w naszych trzewiach spokojnie znikają lody, pierogi z kapustą, ciasteczka, kapusta kwaszona, lody, jabłka tudzież gruszki, żelki-miśki i coca-cola. Wstrętne, niezdrowe i potwornie zalegające wszędzie gdzie się da. Ale niechby mi ktoś spróbował wtedy powiedzieć, że nie powinnam… Ubiłabym zeschłom paprotkom w trzy sekundy. Z czego jedna sekunda to uchwycenie tegoż kwiecia a trzecia – odstawienie pozostałości na pierwotne miejsce.

Przy komputerze siedzieć mi się nie chciało, więc nic nie napisałam. Zresztą jak usiadłam to mi Halka zaraz wrzasnęła, żebym usiadła prosto bo mi sie Obywatel weźmie i skręci. Phi. Też mi coś. Niech się przyucza.

W nocy śniły mi się latające odkurzacze, krowy na gałęziach kwitnących jabłoni i stada imadeł wdzięcznie zdążające w stronę zachodzącego słońca. Boję się pomyśleć co to może oznaczać. A rano Halka gdzieś wsadziła pastę do zębów. Myła klawiaturę i potem wsadziła tubkę… gdzieś. Gdzieś ozczacza jakieś wyjątkowo dobre miejsce. Tak dobre, że ni cholery nie da się go zlokalizować. Przynajmniej nie wtedy gdy poszukiwana rzecz jest akurat potrzebna. Po wzmożonej akcji poszukiwawczej przeprowadzonej w szafach, torebkach, plecakach, koszach na śmieci a nawet w lodówce i stwierdzeniu dalszego braku przedmiotu pożądania wszystkich porannych ludzi spieszących się do pracy otworzyłyśmy nową tubkę. Obstawiam, że tamta znajdzie się jakoś niedługo… tylko miejsca jestem ciekawa 😉

A teraz znów chce mi się jeść.

Bąszur i smacznego

30 uwag do wpisu “Majowo

  1. z innej beczki ze sledziami:

    Bylam na zakupach i juz co nieco kupialam,ale byl;am ograniczona bo nie wiem jakie kolorki wybierac wiec oczekuje niecierpliwie na kilka wskazowek:-)

    Polubienie

  2. no jak to? to ty nie wiesz, ktosiu z kropkom? srebra rodowe czyści się najlepiej własnie pastą do zębów. a moja klawiatura jest ze srebra. Taki kaprys miałam 😉

    Polubienie

  3. No o srebrach wiem jo, a że Ty klawiaturę ze srebra mosz, to nie przyszło mi do pustej łepetyny 😉
    Ja ostatnio swoją czyściłam szamponem do włosów i wodą, a plecy mnie bolały po tym, heh… Starość nie radość 🙂 Klawiatura ma zdecydowanie za dużo guziczków!

    Polubienie

  4. Bo Gałazki Jabłoni sa taaaaaaakie grube…a przynajmniej niektóre, ze nawet krowy moga na nich siadac i nic nie gruchnie…galazki sa podpora…….no. to pa

    Polubienie

  5. aha, też się dołożę: ja wyciągam wszystkie klawisze i wkładam to kubeczka a ACZEM, wcześniej piszę na kartce który gdzie ma spowrotem być.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s