A w gazecie napisali…

Tekst, który mnie powalił na kolana i w tej niewygodnej pozycji trzyma: ‚niebanalna moda młodego kreatywnego pokolenia’…

Kurde blaszka, albo ja się nie znam już całkiem na niczym albo tu jakaś pomyłka zaszła i nawet nie zapukała cholera jedna.

Po pierwsze primo w mojej jak najbardziej subiektywnej opinii pokolenie określane mianem młodego – czyli lekko wyrosłe nastoletnie obszczymurki i plastikowe laleczki stylizowane na bi kul ęd trędi – swoją kreatywność i niebanalność przejawia głównie w pluciu na chodniki tak ‚spod serca’, mówieniu do siebie ‚joł ziom’ zapożyczonym z podkulturowego języka grypsery (o czym raczej mało z nich ma choćby fioletowe w żółte ciapki pojęcie), słuchaniu bardzo zróżnicowanego przecież (!) w swej treści hip-hopu (tak, nie jestem tolerancyjna i są muzyczne gatunki, drażniące mnie niczym tabela gazów bojowych pamiętna z PO) i piciu piwa w porannych środkach komunikacji miejskiej do nieprzytomności lub/i wymiotów.

Po drugie primo o ile mnie pamięć i wiedza na przestrzeni lat dwudziestu kilku nabyta nie mylą, to bardziej twórcze były właśnie czasy uprzednie, kiedy to nie wystarczyło wyjść na pierwszą większą ulicę w centrum miasta by za pieniądze z kieszonkowego na wyprzedaży skompletować sobie zajefajną katanę, wyjebutny spodzień, fajoskie buciki i oldskulowy sweterek. Kiedyś samemu trzeba się było męczyć by mieć coś naprawdę dobrego bo albo nie było czego albo nie było za co danych tekstyliów kupić. Ja nie dostawałam kieszonkowego a tamtejsze zajefajna i robiąca wrażenie odzież dostepna była w sklepach marki Pewex, która to marka głęboko w zadzie miała marzenia jakiegoś tam piegowatego podlotka.

Moja babcia (co znam z opowiadań i znajdowanych na strychu eksponatów) własnoręcznie szyła ubrania Mamutowi, żeby ten jako dziewczę młode i wiotkie nie musiał się wstydzić, że są biedne i z rozbitej rodziny co w tamtych czasach równało się ostracyzmowi społecznemu jak stąd do Irkucka. Braki ojca Mamut miał więc rekompensowane dzierganymi z miłością sweterkami a nieliczne koleżanki, które pomimo zakazów swoich zaściankowych mam ‚żeby się nie bawiły z córką rozwódki’, zawsze lubiły przymierzać te cuda jedyne w swoim rodzaju. A to wszystko ze starych bluzek, sukienek i swetrów.

Mamut też nie był gorszy. Szyć co prawda nie umiał i dalej nie umie ale w czasach gdzie_ci_kwiatów prezentował (podobnie jak ja zresztą pokolenie później) własnoręcznie poprzerabiane i farbowane dzwony i batystowe bluzeczki z cudownie rozszerzanymi rękawami a do tego kilometry korali z jarzębiny, kawy i rozmaitych pestek czy prażonego makaronu typu gwiazki.

Obie z braku funduszy i potrzeby wyjątkowości i niepowtarzalności uciekałyśmy się do rozmaitych pomysłów dizajnersko-odkrywczych. A to ze Zdzichowej koszuli tu podszczypawszy a tam rozpruwszy zrobić można było letnią sukienkę, a to wykorzystać rozmaite szale i apaszki, a to z dwóch kiepskich kiecek jedną odlotową stworzyć. A mieszanki kolorystyczne, fakturowe i materiałowe i deseniowe? Prawdziwa orgia barw ale wszystko z klasą i bez przesady.

I to właśnie dla mnie była ‚niebanalna i kreatywna moda’. Bo dla mnie osobiście nie wystarczy mieć kilka zer na koncie i centrum handlowe w sobotnie czy niedzielne popołudnie do dyspozycji by uważać się za osobę twórczą. Pomijam oczywisty dla mnie fakt, że od ładnych kilkunastu lat w modzie nie ma nic nowego i wszyscy projektanci czerpią z dawnych źródeł jak ze studni bez dna. Nikt Ameryki nie odkrył a niby wszystko takie nju i fresz. Niech mi kto paluchem pokaże co w tym takiego nowego i odkrywczego to zmienię zdanie.

Tymczasem określenie ‚niebanalnej mody młodego kreatywnego pokolenia’ uważam za piramidalną bzdurę.

25 uwag do wpisu “A w gazecie napisali…

  1. eee to tylko taka medialna kreacja myślę
    podobnie jak konflikt między rdzennymi i przyjezdnymi Warszawiakami:)

    najśmieszniejszy jest katolicki hiphop FULL POWER SPIRIT jest taki zajefajny

    Polubienie

  2. fosgen, dwufosgen, soman, sarin – te sobie przypominam. ale czym sie różniły między sobą, to już nie pomnę. ech, i te maski, i te prasówki o walorach „Twardego”!

    zasadniczy temat pozwalam sobie zlać.

    Polubienie

  3. pozwolę sobie skorygować: zapożyczenia sięgają znacznie dalej wstecz, niż naście lat. żeby przytoczyć chociażby modę lat 20tych mniej lub bardziej twórczo przetwarzaną w połowie lat 70tych. a na początku 80tych sięgano do balerinkowato-krynolinkowatych prototypów z lat 50tych. generalnie zasada jest taka, że moda wraca co 20 lat. vide: obecne odwołania do ciuchów z poczatku lat 80tych i – apiat’ od początku – lat 50tych:-)
    i akurat te odwołania są fajne. powstaja na bazie nowych materiałów, w nowych zestawieniach.
    a i kreatywność młodego pokolenia jest dla mnie widoczna. fajnie się dzieciaki ubierają. oczywiście, nie wszystkie [vide: przykłady przytoczone w powyższej notce]. ale często widuję na ulicy stylowo ubrane panny. niekoniecznie przywołujące na myśl jakiegoś orsey’a czy inne pimkie…raczej tzw. vintage, oparty o zakupy w lumpeksach:-)

    Polubienie

  4. Just – napisalam o kilkunastu latach bo tyle pamietam, reszty z przyczyn obiektywnych nie moge a jak mi ktos tu juz kiedys slusznie uwage zwrocil nie moge sie odnosic do czegos czego nie pamietam, wiec korekta chyba malo trafna ;))

    Polubienie

  5. Ty młody masz szczęście bo Miller (tfu) chciał łączyć Łódź ze stolicą [jakieś szybkie koleje, szybkie drogi itp.]. Taka Łódziawa by była. 🙂 Dobrze, że już nie rządzi. 🙂

    Polubienie

  6. „po pierwsze primo o ile mnie pamięć i wiedza na przestrzeni lat dwudziestu kilku nabyta…”

    no wiesz Bajka! jaka Ty juz stara jesteś;pp

    Polubienie

  7. Elo Foka.

    Tak poważnie to bunt i styl kupuje się w sklepie za pieniążki rodziców.

    Cieszę się że załapałem się na inne rzeczy niż spodnie z krokiem w kolanach, amfę na imprezach i hh o tym,że na bloku ciężko jest tudzież o tym,że ona mnie k… j… itd. oczywiscie w wersji młockarsko-zawodzącej głosem faceta, któremu ptaszką wkręcono w imadło.

    Z resztą pochwalam Patyczakowe podejście do życia.

    Ps. nadal robię sobie sam koszulki 🙂

    Polubienie

  8. ee, no nie mów tak, bo to wcale nieprawda.mam 19 lat, kreatywna to ja nie wiem czy jestem, ale za to hip-hopu nie słucham, od piwa wolę koktajl bananowy, niczego nie opluwam, dziwnych przywitań raczej nie używam, a moda jest lumpeksowo-przecenowo-kolorowa i zielone buty do tego.co prawda znajdzie się zawsze rówieśnik, który popatrzy na mnie z politowaniem, ale i jest wesoło:)

    Polubienie

  9. wlasnie dlatego napisalam, ze to SUBIEKTYWNA ocena i bazuje na tym co widze najczesciej – nie twierdze, ze wszyscy sa tacy, wszedzie sa wyjatki ale zdanie podtrzymuje

    Polubienie

  10. Co do młodzieży kreatywnej nie tylko w modzie, to mam wrazenie, że jest ona jeszcze bardziej undergroundowa niż za prl-u. Rzadko mam na czym oko powiesić na mieście, ale jak już powieszę, to PEREŁKA!

    Polubienie

  11. no co wy..pzrecież nie ma to jak spodnie w kostkach i białe spodenki(a pod nimi stringi)w środku trzaskającej zimy..pzrecież wy sie nie znacie..trza być ino trendy w tych(jakże trudnych dla młodych ludzi)czasach!!I już…!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s