Koty w marcu a Lenin w Poroninie

Wczoraj było wczoraj a dzisiaj jest dziś. Mój boże, alem odkrywcza. Może to przez tego ziewacza co go zaszyć niczym nie idzie. Włączył się skubany i atakuje. Z zaskoczenia, znienacka, skądinąd… Wczoraj były wyniki testu z angielskiego. I taka refleksja. Im mniej się uczę tym lepiej mi idzie. Zero przygotowania i zero błędów. O losie. Czemu ja wcześniej na to nie wpadłam? Głupiam wręcz koncertowo. Po co mi były te nerwy przed kolosem z psychiatrii? Albo miękkie ze strachu kolana przed kliniczną z Czarną Mambą czyli Siostrą Profesor? I paznokcie ogryzione do krwi? Hę? Ja się zapytuję czymu mnie nikt wczesniej nie uświadomił i żyć pozwolił w tej ciemnocie? Tragos po prostu. Podłość ludzka nie zna granic. Następny test przywitam z pobłażliwie lekceważącym uśmiechem. A co.

Potem pędęm dzikim i nagłym pognałam na próbę, gdzie dwóch nowych dyrygentów próbowało nas przekonać, że to ich powinniśmy wybrać na naszego nowego Machacza. Każdego z osobna oczywiście. A jeden lepszy od drugiego. Młody wylazł jak rączy leleń na leleniowisku, spojrzał wzrokiem mówiącym ‚Jam cierpiał za milyjony’ i tonem nie znoszącym sprzeciwu zaczął rozśpiewkę. Po minucie byłam pewna, że mam do czynienia z totalnym półmózgiem. Po dwóch chciałam go zestrzelić żeby się nie męczył. Sądząc po minach – reszta chórzystów również. Ton cesarza, poza kapitana i wygląd chudego pokurcza z ambicjami niedźwiedzia. Zawsze sądziłam, że przychodząc ‚na gotowe’ to dyrygent powinien się dostosować do chóru a nie chór na siłę lepić na własną modłę.. w dodatku fałszywą. Żenada. Jeszcze trochę i zaśpiewałabym mu basem ‚Killing me softly’. Na szczęście czas mu się skończył. Ale ta pewność siebie nie. Fajną miał minę jak się dowiedział, że było super – fakt ale tylko dla niego i może sobie już pójść. Nie będziemy dzwonić. Następny był Stary. Stary wyszedł, zasapał jak się nazywa, streścił nam pokrótce swój bujny życiorys i zaczął próbę. Niby się zna i niby ma pojęcie i niby jest o niego lepszy od młodego i nawet podejście ma lepsze… ale ma też chorobę alkoholową. I to dość w dość mocno zaawansowanym stadium. Przykre. Ale nie możemy sobie pozwolić na dyrygenta alkoholika. I przykro mi było czuć od niego specyficzne opary siedząc w rzędzie z drugimi sopranami. Bardzo przykro. Szkoda, ale szacunek do ludzi wymaga przynajmniej starań i nie przychodzenia na coś w rodzaju interwju w takim stanie skupienia. Pewnie dlatego człek choć wiedzę i umiejętności posiada od lat ładnych kilku nie może utrzymać żadnej posady.

No ale tu chodzi o pracę i pewien poziom a nie o wolontariat własnymi strunami dla cudzych nałogów. Wystarczy, że obecny dyrygent pali, to i tak za wiele. I tego też nie chcemy. Ale w nim tego już nie zmienimy. Możemy tylko wymagać by nowy dyrygent nie palił. I żeby nie pił tez możemy. Ba, nawet musimy. Nie wybrano żadnego z panów. Za tydzień kolejna szopka. Dobrze, że dziś próba. Już taka normalna, nasza. Przynajmniej sobie pośpiewam tak jak lubię. I to co lubię.

A rano okazało się, że destrukcyjnie wpływam na środki komunikacji miejskiej. I to seriami. Nie podejrzewałam siebie o takie zdolności. Najpierw w połowie trasy panu z 517 zaczęło wyciekać borygo. Znaczy nie jemu tylko temu autobusu. Bo pan kierowca, jak sądzę, nie spożywał. Chociaż.. kto go tam wie. No ale grunt, że wyciekać zaczęło i musieliśmy się przesiąść. Najbliżej był przystanek tramłejowy, więc wszyscy świńskim truchtem pognali na tramłej. Pierwszy puściłam wolno. I tak bym się już do niego nie wcisnęła. Wnioskowałam po rozmaitych odnóżach wystających gdzieniegdzie, przez które drzwi dość długo nie mogły się domknąć a tramłej pojechać. Jak już pojechał to z pewną taką ulgą odetchłam i po 5 minutach bez problemu i wciskania wsiadłam do następnego. I wszystko fajnie tylko na środku mostu siadło napięcie? natężenie? prądu i pantograf powiedział ‚pierdykam nie łączę’.. Bo i nie było co. Tramłej stanął a ja musiałam przedreptać się przez most do pracy. Fajno. Gdyby jeszcze mniej wiało i piz..ło to by w ogóle było luksusowo. Ale to takie drobiażdżki całkowicie bez znaczenia. W końcu nie każdy gubi rękawiczki we własnej torebce i znajduje je dopiero w pracy. Oj.

W windzie pokazywali film o purpurowej na twarzy babie mruczącej pod nosem coś czego nie powtórzę. Coraz ciekawsze te odcinki. Czyżby ‚De jak dupa’? 😉

Poza tym nadal mi się nie chce i w rabocie robię 300% normy. Kosmos.

Miłego dnia

23 uwagi do wpisu “Koty w marcu a Lenin w Poroninie

  1. i tylko czemu w pracy uwazają, że pracujesz niewydajnie. Ciekawe też czemu musisz długo pracować …. może przez ten blog ? Bo zamiast pracować piszesz kilka notek dziennie i potem trzeba nadrabiać ….

    Polubienie

  2. wydaje mi sie ze juz kiedys pisalam o przerwach i jak je wykorzystuje ale pewnie mi sie tylko wydaje.. moze sprobuj czytac ze zrozumieniem? poza tym tysiace blogow jest w sieci – po co meczyc sie akurat tym? pozdrawiam
    ps. a w ogole to nie rozumiem skad pomysl ze w firmie narzekaja na moja wydajnosc (?! jeden koles z ktorym od paru lat mam na pienku to nie wszyscy) i ze notki dodaje w pracy (?!).. to juz nie ma sieci gdzie indziej?? jak czlowiek chce to sie do wszystkiego przyczepi… tylko po co?

    Polubienie

  3. ja do tego kiciusia (niezależnie od płci), co to się był/a poniżej wypowiedział/a – spróbuj być wydajny/a jak w grupie 3 osobowej robisz rzeczy, które normalnie powinno robić osób co najmniej z 10.
    A jak już się w takiej sytuacji znajdziesz, to będę ci tylko współczuć.
    Dziękuję za uwagę.

    Acha i jeszcze jedno – skąd ta złośliwość? Jak już się czepiac, to się przynajmniej ujawnij, a nie anonimowe wpisiki strzelasz.

    Polubienie

  4. Dziękuję za kiciusia 🙂

    To możesz mi już współczuć – bo nie jeden raz pracowałam/łem za kilka osób … a i ponad 24h w pracy non stop też zaliczyłem (chyba jakieś 28 czy 30 🙂 ) Tylko jedna rzecz – nie narzekałem aż tak sromotnie na ten fakt …

    Polubienie

  5. Pomysł zrodził się dlatego, że widać godzinę dodawania notek ….
    Ciekawe czemu to tak poruszyło zainteresowane osoby …
    A co do sieci – to każdy ma chyba prawo do oglądania i komentowania tego co chce ? prawda ? Zresztą sama prowadząca napisała kiedyś, że jest otwarta na krytykę i z chęcią usłyszy opinie innych – czyżby więc był to tylko przebłysk – czy może nie dokońca prawda … osoby egoistyczne nie lubią krytyki …
    Apropo anonimowaści – czy nick „hal” nie jest anonimowy ? … mogę zacząć podpisywać się hall – rozumiem że nie będzie anonimowo…

    Polubienie

  6. nie przebłysk – prawda
    aha – nie tylko osoby egoistyczne – nikt nie lubi krytyki.. chyba ze lubi zgrywac meczennika
    krytyka jest potrzebna – rzeklabym nawet – ale uzasadniona. najprosciej jest napisac co myslimy, trudniej to umotywowac

    Polubienie

  7. Nie wątpię, żeś stachanowiec i przodownik pracy:). Coś ci przeszkadza, że w „godzinach pracy” pisze się notki? Nigdy nie pijasz kawy w pracy? To całe MINUTY bezproduktywności!!!! I co?Doniesiesz kierownictwu? Spalisz na stosie?

    Po co ta cała gadka? Jak ci przeszkadza – nie czytaj. Nie ma przymusu.

    Polubienie

  8. Drogie Panie nie bądźcie tak surowe dla rzadkiego lub nowego, jak mniemam, bywalca tego bloga. Kolega Ileśtamkropek po prostu nie wiedział, nie rozumiał…
    Zarzut anonimowości też jest nie do końca słuszny. Każda nie spotkana w realu osoba jest dla nas tak na prawdę anonimowa. Znają się tu ludzie ze zlotów, codziennych lub rzadszych kontaktów ale to podgrupy są. Albo się po prostu nie znają. Nick to tylko wirtualny identyfikator.
    Ukłony dla Pań przyjaciółek…
    Były chórzysta 🙂

    Polubienie

  9. oj przestancie, czlowiek napisal, ze pracowal 30 godzin non-stop, moze to akurat wczoraj bylo? sie moze w koncu czuc zle i pisac od rzeczy, zawsze to bezpieczniej niz mialby samodzielnie po ulicy chodzic, pod jaki walec moglby wpasc; niech se kropeczki sienda, co ci, bajus, szkodzi? 😉

    Polubienie

  10. a mnie wychodzi miejsce nadawania (albo odbicia) na jakiś amsterdam, a to z kolei wyglada na miejsce dużej dawki oparów palących nie tylko tytoń. może nie może przez to spać i wydaje mu się że pracuje?

    Polubienie

  11. ale że blog czas żre łapczywie, to akurat prawda.

    tyle że są rodzaje pracy, którym przeplatanie z czym innym (np. blogami) wcale nie szkodzi. albo i wręcz rozćwicza umysł, poleruje słownictwo itp., w niektórych zawodach to wskazane.

    Polubienie

  12. oj Kropek nie mógł sobie darować i nie popisać nieco, Kropki tak mają – zauważyliście ich jest w każdym tekście? Od zatrzęsienia po prostu. (; No a że nic konstuktywnego nie potrafimy napisać, że nie mamy nic do sensownego do powiedzenia? – no to poszukajmy słomek w oczach innych, toż to najprostsze. Coś czuję przez skórę że Szanowny Kropek siedzi właśnie w pracy i zajmuje się „ciężką, 30-godzinną wyrobniczą pracą tak jak codzień”. Uważaj Kropku, zamęczysz się, a byłoby żal stracić tak czujnego łowcę straconego czasu.
    Co do anonimowości – prawie każdy pseudonim który tutaj się pojawia oznacza bardzo konkretną osobę identyfikowalną w dość prosty sposób – tak dla właścicielki tego zajazdu jak i pozostałych bywalców.
    Masz pełne prawo do własnych opinii, ale nie chowaj się za kropkami mój drogi Kropku, bądź też zawsze nimi bądź, tak byśmy wiedzieli, że to Twoje słowa – każdego dnia.
    I jeszcze jedno – możesz podpisać się kalandahh, hall, bikos czy jak sobie tam chcesz – czy poczujesz się lepiej podszywając się pod kogoś? – bo będzie to tylko tym, niczym więcej.

    Polubienie

  13. alez jaki amsterdam, gro, stoliczna nasza neostrada przecie;-))

    ale co prawda, to prawda, zre czas, mnie zre, dlatego czas jakis temu wprowadzilam zaostrzenia ograniczajace:-)

    Polubienie

  14. blog to rodzaj kreowania sie… budownie wizerunku … pozyskiwanie czytelnikow ew. znajomych … z tego co sami mowicie, to pisanie bloga wciaga; niektorzy niepoprzestaja na jednym. dziwne ze tak wsiedliscie na Wielkokropka, skoro sami przyznajecie po czesci mu racje, dla mnie niektore nicki tez sa obce i nic nie mowiace… a o podszywaniu sie nie bylo mowy, trzeba dokladnie czytac. U mnie w pracy poblokowano niektore strony – wiem ze mozna obejsc, ale po co … klopoty z pracodawca. Monitoring sieci pikna rzecz.

    Polubienie

  15. Oto: krytyka i odpowiedź nań. Wsio. Czyż nie są czasem potrzebne?

    I jeszcze: ja to muszę sobie podrukować te Twoje pisanki, Bajek, bo mi w pracy komp taaak pooowoooli chodzi, jakby chciał, a nie mógł.

    Polubienie

  16. Gwoli wyjasnienia … Wzmianka na temat kilkudziesięcio godzinnego dnia pracy była się wspomniała tylko i wyłącznie na użytek panny hal która mi właśnie tego życzyła – więc tylko i wyłącznie chciałem hal wyjaśnić że mam już to za sobą.
    … Jeżeli chodzi zaś o nicka (kto o tym wspominał nie pamiętam) zawsze powtarzam ZAWSZE używam tego samego nicka więc zachęcam do lektury moich poprzednich kilku wypowiedzi…

    Fakt lubię użuwaćć kropek – daje to efekt nie dokończonego zdania – zachęca do duskusji.

    Może i moje uwagi są ostre i kontrowersyjne – mam tylko jedno pytanie – czy są one pozbawione racji i sensu ?

    Dziękuję niektórym z was którzy przyznali rację, że prowadzenie blogu pochłania dużą część naszego czasu. Bajka wielokrotnie wspominała, że wychodzi baaardzo późno z pracy – więc z tąd pojawiła się moja uwaga, że prawdopodobnie można temu zaradzić wpisując bądź mniej notek bądź wpisując je po pracy. Notabene – godzina dodania notki pojawia się przy niej – więc z tego co widzę lwia część notek pojawia się w godzinach 8.00 do około 18.00 – czyli w czasie pracy.

    Kończąc – tym z was którzy w sposób drwiący podeszli do wzmianki o ilosci przepracowanych godzin 🙂 chciałbym wyjaśnić, że już zmądrzałem i staram się tyle nie pracować. Cóż wiek i zdrowie nie to 🙂 🙂 Teraz mam czas aby pozwolić sobie na „mnie normowany czas pracy ” czego wszystkim z was serdecznie życzę. Kończąc notkę i pracę
    Dobranoc

    PS – spojrzenie na siebie krytycznym okiem Bajko to nie jest masochizm – jest to raczej baardzo dobra cecha – posłuchaj czasem co mają Ci do zarzucenia inni i zastanów się czy nie mają racji … jeżeli nie to cóż, znaczy ćwoki – ale jeśli mają to trzeba coś z tym starać się robić … bo to może nie ktoś jest egocentrykiem tylko właśnie Ja ..
    Z gorącymi pozdrowieniami …. vel Kropek

    Polubienie

  17. hmm… przygarnij kropka? ukręć mu łeb?
    whatever, jak kto woli
    ja tylko chciałam napisać, że opis tego pierwszego pana od machania jak ulał pasuje do mojego faceta od polit pieniężnej. też mu się wydaje, że wszystko wie a cienki jest jak dupa węża. gorzej, że ta dupa węża postawiła mi buta z kolokwium. grrr…

    Polubienie

  18. jesli dla Ciebie „hal” i „hall” to „… każdy pseudonim który tutaj się pojawia oznacza bardzo konkretną osobę identyfikowalną w dość prosty sposób…” 😀

    Polubienie

  19. zawsze staram sie patrzec na siebie krytycznym okiem i daleko mi do narcyzmu, zawsze tez slucham do maja mi do powiedzienia i ‚zarzucenia’ inni… jesli tego nie widzisz to trudno… nie bede udowadniac ze nie jestem wielbladem

    a na herbate i tak zapraszam
    w koncu rozgosciles sie tu juz dosc komfortowo skoro tak smialo oceniasz

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s