Tramwaj przejechał mi przez śniadanie

Umieram. Czuję, że umieram. Umieram na wielkiego niechcieja. Uwaga – to ponoć zakaźne. Przenosi sie drogą dzienną. Wystarczy się obudzić. Ja wcalę nie żartuję i to nie jest absolutnie wina PMS-a. Marud włącza mi się zawsze na trzy dni przed śmiercią. Teraz włączył się na dobre. Budzę się i już mi się nie chce. Oczu nie otwieram bo mi się nie chce. Wstaję z trudem bo mi się nie chce i do łazienki docieram po omacku bo też mi się nie chce. A poza tym oczy mam zamknięte więc jak mam docierać. Zwyczajowo przy nagłym napotkaniu drzwi budzę się gwałtownie bo choć mi się nie chce to boleśnie odczuwam wszelkie drewniane framugi na czole. Szfak. Nadal mi się nie chce. Ale teraz mam do kompletu jeszcze objawowego guza. Ooo jak mi się nie chce. Łażę jakiś czas jak żuczek bez pancerzyka w poszukiwaniu jakiegoś przyodziewku. Aaale mi się nie chce. Nie jem śniadania bo mi się nie chce. Zresztą nie jadam śniadań od dumnego ukończenia przedszkola. Czasem pijam kawę ale też mi się nie chce. Oczy jak zawsze we wczesnych godzinach rannych mam szeroko szeroko zamknięte. Poranna toaleta to jak odruch bezwarunkowy – wszelkie czynności wykonuję w stanie śpiączki absolutnej. Nie chce mi się. Czasem pamiętam by umalować się symetrycznie a nie tylko jedno oko – kwestia przyzwyczajenia. Nnnie chccceee mi sięęęę – ziew wszechogarniający. Nie mam siły by kreować sie na eteryczną blondynkę, więc wyglądam zapewne jak Borostwór versus Ponury Grzybiarz. Nie chce mi się i już. Szalikiem otulam się szczelnie – dobra poduszka nie jest zła. W chwilach słabości będzie wyglądało, że trzymam głowę prosto a nie, że kimam. Nie chce mi się. Tak dla odmiany. Droga do autobusu jest wdrukowana w przebiegi – nie muszę się budzić – wcale. Nie chrapię tylko z przyzwoitości. Nadal mi się nie chce. Zazwyczaj docieram do pracy w stanie R.E.M. W windzie pokazują film o wielkiej dziurze w głowie. Ciekawe. Jak zamykam usta to dziura znika… Pomyślę o tym później. Nadal mi się nie chce. Oj jak mi się strasznie nie chce. Tak strasznie, że już mi się nawet nie chcieć nie chce…
Spać też mi się nie chce.. tylko tak troszkę.. no ten.. teges.. miałabym może ochotę na jakieś przytulne ciepłe łóżeczko.. ale nie żeby mi się coś chciało.. tylko tak.. dla fanu.. only i wyłącznie.. bo nie żebym chciała.. nie.. ale może.. nie jednak nie.. ale z drugiej strony.. albo.. chociaż.. jakby się tak zastanowić.. nie.. no ale biorąc po uwagę.. to może jednak?

Spaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaać !

13 uwag do wpisu “Tramwaj przejechał mi przez śniadanie

  1. taa tylko ta parszywa pogoda świeci słońcem, dlaczego? jak czuję się parszywie to szaro i mokro i zimno powinno być. A tak tylko zimno jest 😦

    Polubienie

  2. tutaj tez wlasnie wyjrzalo, slonce znaczy. i jezeli ktos sadzi, ze z tego powodu sie czlowiek budzi, to jest w bledzie. mam wrazenie, ze cisnienia po prostu nie ma. koszmar jakis….

    Polubienie

  3. Lepiej spotkać Ponurego Grzybiarza niż Ponurego Żniwiarza. Nawet bardzo malutkiego. Kawał mi się pzypomniał. Pamiętacie: siedzi facet w mieszkaniu, głucha noc, jakoś tak straszno, nagle stukanie do drzwi. Facet otwiera, a tam stoi taka malutka Śmierć, może 30-to centymetrowa. Facet truchleje, a ona mówi: „Przepraszam, ja po chomika…” ;-/

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s