Pierwszy września

W mediach walka – Westerplatte czy Wieluń, Wieluń czy Westerplatte?
Kto pierwszy… a czy to właściwie ważne kogo najpierw zaatakowano? Zabito ludzi, zaczęła się wojna – to jest najważniejsze. Nie kwestia lokalizacji. Na trochę innych przesłankach skupiam uwagę. Dla mnie liczy się sam fakt niemieckiej agresji na Polskę. Ale może inaczej mówiłabym gdybym mieszkała w Wieluniu, który przez 65 lat był zapomniany… może to o to chodzi. Może rzeczywiście o to, że łatwiej było się przyznać do miejsca, gdzie odbyła się jakakolwiek walka niż do kompletnie bezbronnego i uśpionego miasteczka, na które spadły bomby. Tylko po co to wszystko. Ofiary to ofiary. Nie trzeba dodatkowo dokładać sobie bohaterstwa w chwili ewidentnej słabości. Po co? Sama nie wiem. Tak sobie głośno myślę…

Konflikt Rosja – Czeczenia… Zamachy terrorystyczne, samoloty, bomby, powiązania… Jakoś mi to wszystko mocno śmierdzi. I coś za dużo mi się w tym wszystkim nie zgadza ale na razie pozostawię to dla siebie. Poczekam, popatrzę – zrozumiem więcej. A jeśli nie zrozumiem to może przynajmniej dowiem się co tam się stało naprawdę. Jedno jest pewne – Rosjanie świetnie potrafią naginać fakty i układać je w takie mozaiki jakie akurat im kolorystycznie-politycznie odpowiadają. Kwestia przypadku? Nie, raczej dziesiątek, a może i setek lat praktyki…

Takie moje nic nie znaczące wydumania…
Bo w sumie dookoła tylko fatamorgany i mistyfikacje. Takie czasy niestety. Bez nakładki system nie odpali, że się tak kolokwialnie wyrażę. Kto wie ten wie… co chcę powiedzieć…

A u nas na ulicach zaświeciło słońce. I dzieciaki do szkół pognały na galowo… choć chyba tylko te maluchy najmniejsze pierwszoklasowe. Takie przejęte, międlące brzegi tornistrów i plecaków, ściskające mamutową czy tatową rękę jak ostatnią deskę ratunku… bo niby same do tej szkoły (co to o niej wszyscy mówili, że fajna) chciały… a teraz cykor. Ale wstyd się przyznać… tylko czasem się pobeczy w kącie, że tak w zasadzie to wcale niespecjalnie chce się dzisiaj mieć te zwyczajowe siedem lat… Tylko te pierwszaki odświętne, eleganckie, omundurkowane. Reszta jakaś taka trendi czy glamur czy dżezi… jeden chłam. Teraz wszyscy niby tacy oryginalni i wyjątkowi… a na jedno kopyto, taśmowo, jak klony. Plastikowi chłoptasie znów plują po chodnikach nieumiejętnie zaciągając się papierosami i mogą wreszcie do woli porzucać mięsem a błyszczące laleczki raczej pasowałyby na okładkę czasopisma ‚tylko dla dorosłych’ niż do szkolnej ławki.

Ale może ja się nie znam… może już za stara jestem i dlatego dziwi mnie pierwszy września – praktycznie rzecz ujmując – na golasa i w pełnym ‚twarzowym’ rynsztunku lepszym raczej jako wieczorowy makijaż na sylwestrowy bal niż do siódmej czy ósmej klasy podstawówki. Ja też zawsze w sumie raczej szokowałam nauczycieli (zwłaszcza w szkole średniej) wyglądem i ubiorem a panią od geografii to już w ogóle wprawiałam w dziką furię… ale chyba sztuka polega na tym aby na tyle umiejętnie zasłonić by… odsłonić… żeby jednak pozostawić trochę pola do popisu dla wyobraźni…
Mało kto lubi szarlotkę na ciepło z lodami przed pomidorówką…

Bajka powakacyjno-dywagacyjna

Tymbark na dziś – Tu się mieści masa treści

14 uwag do wpisu “Pierwszy września

  1. nie o tej tresci, ale.. mam wieksza treme niz alek chyba, rozpoczecie roku o jedenastej i mamy mundurki z tego samego materialu-tak dla zabawy troche i zeby mu bylo razniej:-)

    To kiedy? Szarlotka bedzie przed zupa, aj promis;-)))

    Polubienie

  2. oj Pecha nie bój się… wystarczy, że on ma stresa-giganta 😉

    a kiedy? im szybciej tym lepiej – będziesz u Justy na zlocie mam nadzieje 😉

    kochana jesteś

    Polubienie

  3. masz racje Biko… bo w zasadzie najbardziej wlasnie od rodzicow zalezy ten efekt pierwszego wrazenia i cale to nastawienie do pojscia do szkoly

    Polubienie

  4. Nie ma już 7 i 8 klasy podstawówki. Teraz to poważne 1 i 2 klasa gimnazjum ];>

    A ja się dziś poczułem w drodze do roboty jak jeden z nich, któremu matka kazała na rozpoczęcie roku założyć białą koszulę, to założył, ale jak na zbuntowanego licealistę przystało. Wywaloną na bojówki i niedopiętą pod szyją (taki mój stajl na trasie dom-praca-dom o tej porze roku; garnitur wisi sobie w pracy). Swoją drogą, trochę tęsknię za tamtym czasem..

    Polubienie

  5. ja tam lubie szarlotke przed pomidorowka
    wlasciwie zawsze mialam problem, ze zeby dostac deser trzeba zezrec wszystko wczesniej, a jak juz sie zezre to na deser nie ma ani miejsca ani ochoty… tia…
    zawsze dostaje sie nie to, co by sie chcialo i nie wtedy, kiedy by sie chcialo…

    Polubienie

  6. Zgadzam się, dzieciaki.
    Jest jeden trend który jako forma indywidualności społecznej sprawia, że klony dązą tylko do upodobnienia się do swoich rówieśników.We wszystkim tym zgadza się jedna zależnośc, chca byc akceptowani, i to tylko wymiar ich potrzeb osadza ich w pewnej grupie,
    idąc tym torem,
    im mniejsza grupa, tym większa akceptacja jest im potrzebna.
    Po zrealizowaniu oddają się już tylko realizowaniu swojej chierarchii, tworzeniu osobowości, a wszystko to chuja warte, akceptacja łatwym kosztem, indywidualnośc w masie, to zabawne ale czują się inni nietypowi, a wszystko dzięki temu.pzdr

    Polubienie

  7. Małe tematyczne naprowadzenie;) analogicznie większa grupa potrzebuje mało czynników do zaakceptowania samego siebie, co czyni ją mało wymagającą, ale za to dominującą!, teraz trzeba byc nader zwyczajnym aby przebrnąc przez chaszcze populizmu i głupoty, pełen pryncipializm, tak rozwija się młodzież, ta mało intelektualna, chcialbym poruszyc jeszcze temat dominacji, to zwyczajnie proste, bądz taki jak wszyscy bo nikt cie nie zaakceptuje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s