…tyle twoich slow w glowie ciagle mam tyle pieknych slow ze uwierzylam ze juz zawsze bedzie tak…
Miesiąc: Sierpień 2004
noc z nin i lost highway
ciekawe czy tylko ja o tej porze nie moge spac…
i m to sexy
w ramach walki z nadrobociem za nadgodziny kupilam sobie kierownika mleczarni werszyn puszap. no to w gore cycki. tak przy niedzieli. no!
.
na cmentarzu pojawily sie biale chryzantemy. wracamy. w radio wiadomosci. milosz nie zyje. smutny to rok. tylu wielkich odchodzi. boje sie jesieni…
hau hau
tu bajkonur na zywo z koncertu graja dokladnie jak sobie wymarzylam i wcale nie pisze tego zebyscie zazdroscili 😉
Trzynastego…
Dokładnie rok temu zjawiła się w moim… jeszcze wtedy Naszym… życiu
i swoimi maleńkimi skarpetkami w najbielszym odcieniu bieli w całej swojej najczarniejszej czerni wytarła wszystkie kurze pod wszystkimi szafkami w (niegdyś moim) domu na Bielanach (stąd zresztą jej imię) przysparzając niemałej ilości problemów i nerwów jak na swoje trzy tygodnie.
Szukanie kota do trzeciej w nocy ze zbieganiem z trzeciego piętra do podokiennego ogródka włącznie i odchodzenie od zmysłów to była wtedy specjalność zakładu.

Pani Nikita Gruchalska vel Mopka to ktoś, kto na zawsze pozostanie w moim sercu i bardzo żałuję, że nie mogę nadal jak dawniej zasypiać i budzić się przy niej każdej nocy, każdego poranka… nie słyszę za uchem jej mruczenia i turkania… nie czuję jej ciepła na karku i miękkości jej futerka pod palcami…
Dziś obchodzilibyśmy jej urodziny (przynajmniej na Wrzecionie)
Ucałuj ją Jakubie od takiego jednego Żółwia Spacza we wszystkie skarpetki i w najukochańszą mordeczkę świata.
I powiedz jej, że nie mogę przestać o niej myśleć…
Ania
/send/
Zgodność interesów
– Nie bądź smutna bo cię palnę
* Eeeee
– No nie martw się na zapas
* Się zobaczy
– To umówmy się na taki deal…
* No jaki
– Ja się będę martwić za ciebie a Ty za mnie… i nie będziemy sobie wchodzić w kompetencje
Tymbark na dziś – Czasami warto poczekać
Spełniamy marzenia… czyli jak na własne życzenie wpędzić się w chorobę
Pewien pan Patrick z Nebraski jeszcze do niedawna miał ambicje by stać się żywym przykładem na to, że z człowieka też można zrobić tucznika. Nie ma co… ambitny typ. I to wcale nie dlatego, że był chory, czy miał problemy natury osobowościowej. Sam przyznał, że nie jadł dlatego, żeby nie myśleć o kłopotach, bo sam siebie zaliczał do grona osób szczęśliwych. Po prostu uwielbiał wchłaniać hamburgery, piwo i golonkę. Później niestety praktykować swego hobby – obżarstwa nie przestał. Długo nie było trzeba czekać na efekty. Zachorował. Poważnie… bo otyłość to bardzo poważna choroba. Praktycznie rzecz ujmując jedynym jego zajęciem było odżywianie się. I to bynajmniej nie zdrowe… podobnie jak i tryb życia.
Zdumiewające jak dorosły (poniekąd) człowiek może tak dalece mieć za nic swoje zdrowie by próbować wpędzić się do grobu tak zaciekle jak tył nasz Patrick. I jeszcze bardziej zdumiewające, że nie znalazł się nikt kto próbowałby mu w tym przeszkodzić.
Przykre to bardzo. Zwłaszcza dla mnie… bo na własnej skórze czasem odczuwam co oznacza walczyć o zdrowie… a to bywa trudniejsze od wszystkich egzaminów świata. Jedni je mają i nie potrafią szanować, drudzy czasem nie mają już sił ale walczą by ich nie opuszczało, choć ciągle pod wiatr, choć ciągle pod górkę. Czy zawsze trzeba stracić wszystko by się opamiętać?
Biedny człowiek z tego Patricka, współczuję mu ogromnie ale i podziwiam. Bo jest za co. W ciągu 42 lat życia dorobił się zaiste imponującej wagi 486 kilogramów. Jak oczywiście nie trudno się domyślić nie wstawał już z łóżka. Uznał jednak – i to był panie Patricku strzał w dziesiątkę – że najwyższy czas się odchudzić. Lepiej późno niż wcale. Dziś, po kilku latach intensywnego odchudzania, jest już o 145 kg lżejszy. Ale to dopiero początek kuracji.
Pod czujnym okiem dzielnych lekarzy z Dakoty nasz ambitny Patrick chudnie od czerwca i jest zdecydowany zrzucić jeszcze 200 kilogramów.
I teraz niestety piwko i goloneczka mogą pójść się… przewietrzyć. Misio ma ścisłą jak stolec dietę: 1200 kalorii dziennie, w pięciu niewielkich porcjach. Kiedy schudnie już na tyle, że poprawi się stan jego układu krążenia i pompki tłoczącej, zrobi się ostry dyżur na żywo z najwyższą chyba w Stanach oglądalnością i operacyjnie zmniejszy mu się żołądek.
Marzeniem przykutego od dawna do łóżka Patricka jest spacer z żoną, a także szybki taniec (ciekawam jaki) z jedną z pielęgniarek, które opiekują się nim w szpitalu.
Hmmm… tylko co na to obie panie?
…
incubus ‚goodbye…’
dobranoc
Tymbark na dziś – Nic mi więcej nie trzeba
Słuchowisko
Nosi mnie.
Gdzieś bym poszła.
Myślę myślę myślę…
Portfel pusty aż wiatr wieje.
Kosmos. Nie ma co…
Jutro o 21 na Polach Mokotowskich koncert Myslovitz.
Wstęp wolny.
Idę!
Lubię takie losowe niespodzianki.
Zwłaszcza trzynastego.
I lubię Pola…
Zwłaszcza zawsze 😉
A może ktoś jeszcze się wybiera?
Bajka przestrzenna