Szaroburość poujkendowa…

Lubię odbierać świat zapachami. Zmysły lubię jak ostrzą się wszystkie… zwłaszcza o noc. W nocy najmocniej wszystko pachnie, pulsuje, tętni… Sny bywają aż namacalne. Patrzę i widzę, słucham i słyszę, dotykam i chłonę, smakuję i ciągle jestem głodna, czuję i… świat pachnie mgłą i rosą…

Napiszę o pięciu wspaniałych… resztę zostawię dla siebie…

Wzrok służy mi na ogół do zapatrzenia. Notorycznie przejeżdżam przystanki zaczytana w książce, wyłączam się ze świata zapatrzona w obłok co Barta Simpsona przypominał do złudzenia, spóźniam się do pracy bo las był taki fajny na spacer o tej porze. Ogniskuję błękit na obiektach i badam… tak… bo ponoć wzrok mam badawczy i rozumny bywa. Interesujące. Najlepsze jest to, że gdy zdejmę okulary świat widzę ostrzej… tyle, że w innych kategoriach. Wtedy widzę znacznie więcej barw. Aż chce się wyciągnąć sztalugi i pędzle wygrzebać z przepastnej torby. Wzrok… kiedyś miałam idealny… dziś jakby kilka wypadków złożyło się na jego wzbogacenie jakbym przyglądała się światu przez deszczową tramwajową szybę… zwłaszcza po zmierzchu. Czasami bywam przezroczysta… zacieram się w konturach…

Słuch jest chyba najważniejszy jeśli chodzi o nastroje. Wszystko jest muzyką, coś chrzęści i szeleści, inne dudni i wibruje, jeszcze są szepty, krzyki, cała ta niedookreśloność. Zmysłowe pomruki i westchnienia, ostre z bólu szarpnięcia strun, gdy wołamy coś co już nie wróci, załamania tonu gdy płaczemy i pogodne drgania co kąciki ust unoszą ku górze z nadzieją. I tembr głosu tego pana z tramwaju linii 15 co półtora roku temu poprosił o bilet a mnie sama książka z rąk wypadła bezszelestnie… Dźwięki i melodie od zawsze mój świat budują… od podstaw, od pierwszego puzzla, po dach, po dym z komina z Coltrane’m w tle. Za dużo tego jest by pisać czego słucham. Za wiele zmiennych by wydzielić to, czego nie słucham. Dobra muzyka… tak określiłabym to, co we mnie gra i co mną jest. Gdy śpię i gdy otwieram oczy, gdy skaczę w dzień i gdy już wysycham po wieczornej kąpieli, krople wody na skórze i przyjemny bas albo saksofon i kot u stóp co się łasi do nieprzytomności rozmruczany rozkosznie. Muzyka to życie i śmierć, magia dla nie-magików i antyczarownic. Kocham muzyką…

Dotykiem poznaję. Dotykiem utożsamiam. Dotykiem chłonę. Uczę się na pamięć świata, któremu się dziwię i którego nie rozumiem. Głaszczę, przesuwam opuszkami palców, łaskoczę, muskam, dotykam… wszystkim… całą sobą od włosów, przez granice obojczyków i łopatek załamania, talii wcięcia i wygięcia bioder, kości miednicy, mięśnie ud i kolana, kostki… przez nadgarstki po stopy, od drapieżnie chwiwych paznokci po ust delikatność, rzęs ulotność w okamgnienie…
Dotykam cię świecie… sama nie pozwaląc złapać się nikomu… Sama obejmuję się we śnie… trudniej… bo emocje, bo marzenia, bo brak tak odczuwalny jak głód co bez końca pali spływając po policzkach na mokrą poduszkę… tylko we śnie nikt nie widzi, że płaczesz… Sama obejmuję się we śnie… bezpieczniej…

Smakuje mi to co niepowtarzalne. Pierwszy uśmiech, pocałunek, taniec ciał… Pierwsze bzy i konwalie, pierwsze bratki, pierwsze przebiśniegi i krokusy na górskich zboczach… Pierwsze bazie i pierwsze poziomki… pierwsze czereśnie i walka ze szpakami o prawo do nich… Pestki słonecznika pierwsze, pierwsza noc na hamaku w ogrodzie, pierwsza kąpiel nocą w jeziorze, pierwsza gwiazda… bez życzenia jeszcze, pierwsza noc w nowym miejscu… tak wiele ich było… pierwsze wszystko… bo zarazem ostatnie. Lody malinowe na barbakanie i pianka z kakao tuż nad ustami i sierść kota mi smakuje nocą gdy się w nią wtulę i deszcz ciepły po burzy i kawa z mlekiem i migdały i czekolada z nadzieniem nugatowym z Lindta i nektarynki soczyste i białe winogrona i jabłka pachnące i pomidory na słońcu rwane wprost z krzaka i porzeczki i agrest i truskawki i jagody w pierogach i naleśniki i jajecznica o 5 rano i chałka z masłem podana do łóżka i zinger z KFC i mamutowe zupy i sernik jakubowej babci specjalnie dla mnie robiony i chleb ciepły jeszcze i łzy… ze szczęścia…
Smakujesz mi świecie jak nic innego…

A zapach… Cóż zapachów ulubionych jest wiele… za wiele. Co dzień pachnę inaczej, bo co dzień jestem inna. Co dzień czuję inne wonie, inne aromaty. Był czas, że zapachy w moim życiu były przyjmowane fazowo. Była faza na Issey Miyaki i Dunhil x’centric i ilekroć jakiś pan ‚zapachniał’ mi w pobliżu… nozdrza same podążały w tym kierunku. Davidoff Echo też bywa przyjemne… Z moich zapachów przetrwało niezmiennie ukochane Grain de folie ale jest cała masa innych, kórymi się otaczam w zależności od nastroju. Bez, jeżyna, gruszka – to smakowitości. Ralph Lauren to zmysłowość. Poppy Moreni to relaks. Nina Ricci i Les Belles to śmiech. Za duzo tego… za mocno moje by się wszystkim dzielić… ale zapach na zawsze łączę z samą sobą… Zapach świeżo skoszonej trawy i zapach niedzielnego poranka, zapach nocy, zapach dnia, zapach mnie i… ciebie…
Dziś przypomniał mi się zapach nowych książek… prosto z księgarni… cudowny, radosny, pełen obietnic i doznań zapach. Czuć już wrzesień. Koniec lata – adios pomidory. Jesień się zaczyna nieodwracalnie…
A ja?

A ja kocham zapach książek w porannych autobusach…

Bajka zmysłowa

9 uwag do wpisu “Szaroburość poujkendowa…

  1. Pięknie piszesz o zmysłach, cała Ty, tak jak sobie zawsze Ciebie wyobrażałem i Twoje postrzeganie świata.
    Moich pięciu wspaniałych ostatnio jakby coś przytępiło… wzrok traci ostrość widzenia, smak gdzieś się zgubił, i wszystko smakuje podobnie, węch, wystawiony na ciężkie próby gdzieś się ulotnił, może i to dobrze dla mnie, dotyk już nie funkcjonuje tak precyzyjnie jak dawniej, pewnie to przez zgrubienie naskórka… nie tylko na dłoniach, a słuch, nigdy nie był idealny, ale na szczęście nadal dostarcza mi czasem miłych wrażeń

    jednym słowem: zazdroszczę

    Polubienie

  2. zapach nieskażony, naturalny ciała is the best. Spoconego, zdrowego, niezestresowanego, szczęśliwego – the best. Nic natura lepszego nie wymyśliła. Ale zmysły można oszukać…syntetyczne feromony, wyciągi z roślin ( bo czymże są zapachy kosmetyków ). Nie lubię być oszukiwany 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s