Ja też tak chcę, czyli zaufanie podstawą partnerstwa… w pracy

Alcatel to dopiero ma niezłe pomysły. Belgijski oddział tej firmy przeprowadził ciekawy eksperyment. Pracownikom pozwolono nie przychodzić do pracy…

Dla mnie bomba! – pomyślimy sobie w pierwszym momencie – Ale w jaki sposób ta firma chce dalej funkcjonować?

Otóż nie nie drodzy moi. Nie splajtują, bowiem pozwolono pracownikom nie przychodzić do biura nie zwalniając ich przy tym z obowiązków. Po prostu mogli od teraz pracować w domu. Dotyczyło to wszystkich (warunkiem dla osób posiadających małe dzieci był przedstawiony dowód na to, że w godzinach pracy maluchy będą miały zapewnioną opiekę).
Eksperyment ruszył a wraz z nią czujne obserwacje (szczegóły w Przekroju 33/3086).

I co dalej? Wyniki spadły? Ludzie się rozleniwili i trzeba było zrobić czystkę personalną? Wszyscy zaczęli mieć wszystko glęboko w… poważaniu?
Nic podobnego.

Wyniki ryzykownego mimo wszystko eksperymentu zaskoczyły wszystkich. Okazało się kochani, że nie dość, że wydajność wcale nie spadła to jeszcze jakość wykonanej pracy zwiększyła się o 30%. Ludzie, którym dano swobodną rękę i zaufano, nie zmarnowali tego i nie zawiedli pracodawcy i badaczy. W domu zamiast marnować czas – czego się zapewne niektórzy obawiali – nie rozpraszali się i będąc całkowicie skupionymi na zadaniach wykonywali je znacznie dokładniej i szybciej.

Internet ułatwia nam teraz absolutnie wszystko. Coraz więcej wykonywanych zawodów nie wymaga pojawiania się u pracodawcy częściej lub raz w miesiącu albo wcale. Programiści, tłumacze, dziennikarze czy księgowi dość często pracują po prostu w domu.
‚Na takim systemie pracy zyskują wszyscy. Największy jednak problem to mentalność pracodawców – wypuszczenie człowieka do domu sprawia szefom niemal fizyczny ból. Bo przecież nie wiadomo, co też on tam będzie robił! A nuż o 13.15 się zdrzemnie lub zacznie oglądać telewizję? Tylko co w tym złego?’

Bo tak jest, że człek dojrzały i rozsądny nie potrzebuje nad tyłkiem przysłowiowego bata. Potrafi świetnie pilnować i motywować się sam. A jakaż może być lepsza motywacja od tej płynącej z wewnątrz? Żadna. Wszystko co ktoś nam narzuca na początku spotyka się z (podświadomym często ale) oporem. Dopiero gdy sami coś przyswoimy i zaakaceptujemy jako ‚własny’ bodziec… ruszamy ‚z kopyta’ i nie zmuszając się do niczego wszelkie działania wykonujemy lepiej i sprawniej.
Nakazy sprawdzają się tylko na krótką metę. Okazane zaufanie i wiara… często dają niewyobrażalne wręcz efekty. Ale oczywiście tylko w przypadku dojrzałych i ‚zdrowych’ osobowości, które mają zarówno ambicje i poczucie obowiązku jak też empatię. No i niezbędna jest umiejętność samokontroli.

Tak sobie myślę, że to niby fajnie i w ogóle, bo odpowiedzialność, bo partnerstwo, bo zaufanie, bo itepe itede… ale szczerze powiedziawszy nie wiem czy podobny eksperyment powiódłby się w moim rodzimym kraju…

14 uwag do wpisu “Ja też tak chcę, czyli zaufanie podstawą partnerstwa… w pracy

  1. Może by się i udał (z mojej perspektywy), ale który polski pracodawca, by na to poszedł?! Na pewno nie mój, który uważa, że urlop pracownika to przywilej, a nie należność…
    Poza tym zauważyłam od pewnego momentu nieodpartą pokusę traktowania ludzi (podwładnych) jak automaty i chyba to budzi taki mniej lub bardziej świadomy opór…

    Polubienie

  2. problem tkwi gdzies gleboko… u nas niestety rzadko pracodawca przyznaje sie do tego, ze oczekuje myslenia, inwencji i pracy koncepcyjnej, choc oczywiscie tego wymaga, pod warunkiem, ze okaze sie ze to jego pomysły i to ON nam polecił wcielic je w zycie, a moze w rzyć

    Polubienie

  3. ja ciągle mam nadzieję, że trafie kiedyś na pracodawcę, który nie dość, że nie będzie tepił mojej kreatywności to jeszcze pozwoli mi sie rozwinąć… bajeczki co nie? 😉

    Polubienie

  4. mlody, bajka…wlasnie o to chodzi. ale, zeby miec takie podejscie, trzeba byc dobrym managerem i madrym, swiadomym czlowiekiem, ktory nie boi sie, ze ktos go wyzre, bo jego kompetencje nie dorastaja…itp. albo bedac wlascicielem firmy, doceniac nadrzejszych od siebie badz lepiej wyksztalconych pracownikow i zdawac sobie sprawe, ze oni rowniez sa KAPITALEM.
    lata swietlne dziela nas od tego. bo obecnie znajdujemy sie na poczatkowym etapie wyscigu szczurow…

    Polubienie

  5. Testuje pracę w domu przez spory kawałek czasu, a w tej chwili przerzuciłem się (na dosc luznych zasadach) na pracę w pracy 😉
    I… :

    – Nie mam chwili spokoju, bo cały czas cos się dzieje i ktos się o cos pyta

    + Mam swoje biruko,kompa,krzesło. Mogę pogadac bezposrednio z ludzmi. Wiem, co sie dokładnie dzieje, a wiedza poprawia trafnosc decyzji

    -+ Trace 3 h na dojazd w te i we wte, ale za to mogę sobie poczytac w tramwaju, popatrzeć na letnie sukienki.. i generalnie pobyć przez chwilę w tłumie. Mogę tez zalatwic cos po drodze.

    + wydajnosc pracy w domu jest – wieksza, bo pracuje w skupieniu i tez nie jestem skrepowany godzinami pracy – moge sobie gdzies wyjsc, załatwić sprawę związaną z innymi zleceniami, popatrzec na ptaszki, zjesc, nie widziec wkurwiających ludzi, lub takich, których się w pewien sposób boję itd itd

    – W pracy nie mogę sobie słuchac głosno muzyki. Zawsze znajdą się ludzie, którym ogólnie COŚ, przeszkadza i tego CZEGOS bardzo poszukują.

    A dzis… pracuje w domu :))

    Polubienie

  6. A z drugiej strony, to mam wstręt do duzych systemów.

    Nie ma to jak sobie popracować w nieduzej firmie, w której panuje rodzinna atmosfera i w
    zasadzie wszyscy się lubią 🙂

    No i pracę warto zmieniac co jakis czas…

    Polubienie

  7. bo praca w domu od obu stron wymaga bardzo dużo… od pracodawcy wiary i zaufania do pracownika, od pracownika samokontroli i obowiazkowosci – tylko czy u NAS taki system zdalby juz teraz rezultat? szczerze watpie

    Polubienie

  8. Ja tak zatrudniam. Nawet biura w Bielsku nie mam. :((

    Praca w domu jest wygodna, ale mogę ją zlecić tylko pracownikowi do którego mam zaufanie i znam już jego możliwości.

    Polubienie

  9. Ja mniej więcej mam możliwość pracowania w domu ale jeśli czasami z tego korzystam to mój pracodawca dzwoni do mnie co godzinę pod różnymi pierdołowatymi pretekstami i na koniec rozmowy niby ot tak pyta co robię , co zrobiłem i co będę jeszcze robił nie czekając na efekty mojej pracy, dlatego w sumię wolę pracować w biurze.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s