Wazuuup

Urodziny Halkowej przebiegły pod znakiem pełnego brzucha i słodkości.
Przed wyjściem z domu przez pół godziny rwałam w ogrodzie kwiaty z wiśniowych drzewek, bo sobie wymyśliłam, że zapakuję prezent niekonwencjonalnie – pudełko po czekoladkach owinięte srebrnym papierem, na dnie płyta, na niej 27 karteczek (każda z jednym życzeniem) i na to wszystko masa pachnących płatków – wiosna panie sierżancie. Trzeba było mnie widzieć między tymi drzewami, jak opędzając się od much i os, klnąc pod nosem (bo cudnie się zajechałam gałęzią po dłoni tworząc na niej krwisty ornament) i przestępując z nogi na nogę (bo boję się mrówek a z moim cudownym wręcz fartem właśnie na pokaźnych rozmiarów mrowisko trafiłam) podskakiwałam raz po raz po bladoróżowe drobne kwiaty dzierżąc w łapie torebkę foliową, która niestety dość wolno się zapełniała. Ale udało się. Większych obrażeń nie zanotowano. Do jaskini Bela i reszty ferajny przybyłam o piątej. Przywitała mnie nastrojowa muzyka deathmetalowa – cudowna wokaliza pewnego pana zgrzytem basowym ‚wderrrwwaardrrr’ ‚ grooaahrrrr’ wołająca przejdzie już do historii – to Grzybuś włączył wczesną kołysankę. Halka była w domu a sernik w piekarniku. Podobnie jak o szóstej i o siódmej. Pomyśleć, że miał sie robić tylko przez godzinę. Niestety jakoś dziwnie się trząsł i postanowiłyśmy jeszcze trochę poddać go obróbce termicznej. Jak się później okazało była to bardzo słuszna decyzja. Był pyszny i mimo kłopotów z galaretką, co się ściąć nie chciała, efekt przerósł nawet nasze oczekiwania.
Na drugi dzień, kiedy sernik był już tylko wspomnieniem, leniłyśmy się okrutnie i z tego lenienia po porannych jajach na miękko, co się jajami na twardo okazały, wybrałyśmy się do Parku Skaryszewskiego, gdzie w pięknych okolicznościach przyrody, niepowtarzalnych etcetera, zaległyśmy w trawie pod drzewkiem na swetrach (koca oczywiście zapomniałyśmy wziąć) i popijając napoje gazowane, mocno chłodzące, zajadając ciacho oraz wafelki oddawałyśmy się… ciekawej lekturze i machaniu nogami w niebieskich skarpetach skutecznie ignorując męskich natrętów tudzież natarczywe muszki i jakieś badziewie z wyżej wspomnianego drzewa nam na web spadające. Dżenerali było supeł. Gdyby jeszcze ten deszcz sie nie rozpadał po południu i burzy nie przyniósł to byśmy pewnie jeszcze długo się pobyczyły, ale biorąc pod uwagę stopień przemakania posiadanych tekstyliów i wprostproporcjonalny wzrost siły tegoż opadu atmosferycznego, postanowiłyśmy nie bawić się w nimfy błotne i wrócić do dom. Wróciłyśmy. Po czym solidnie zmokłyśmy na spacerze w Belem, wciągnęłyśmy knedle ze śliwkami i pojechałam do Rembridge.
Wczoraj z kolei byłam z Halką i jej kolegą, Hubertem, na ‚Kill Bill-u’. Ja to recydywę mam w genach normalnie. Zdzich też chadzał najpierw do kina sam, co by film ocenić i dopiero potem Mamuta (wtedy jeszcze nie Mamuta) zabierał. Uma obejrzana po raz drugi ciągle jest tak samo interesująca a killbillowa muzyka usłyszana po raz drugi znacznie zyskuje, choć i tak była świetna. Pozwolę sobie przemilczeć sprawę naszych wcześniejszych zakupów i tego, że Hubert czekał na nas bardzo długo przed kinem. Dodam tylko tyle, że jak się dwie baby wpuści do supermarketu to trzeba się cieszyć jak wyjdą tylko z dwiema fuksjami w doniczkach, dwiema parami klapek-japonek, paczką kabanosów i bułkami (to w ramach obiadu przedseansowego). O!
A na deser dostaliśmy karty klubu KINA XYZ z magnetycznym paskiem (cóż za cud techniki 😉 i smyczą co by sobie na szyi uwiesić i się lansować. Jeszcze rozległy tattoo na lewej łydce, ciemne okulary po zmroku, tona błyszczyku na połowie twarzy i będę trendy. Szałowo. Nie ma co.
Tymczasem idę w p… gdzieś bardzo daleko.

Pa

2 uwagi do wpisu “Wazuuup

  1. yo mama!
    klapki sa super, a kwiatki…ee własciwie to o nich zapomniałam(uuups). ale to godzinne grzebanie w koszach z klapkami…ten zapach gumy… mmm… fantastiko. Musimy to powtórzyc:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s