Bajka postrach wampirów

Pobieranie krwi nie należy do rzeczy, za którymi tęsknię po nocach czekając na następny raz i wzdychając rzewnie na samo wspomnienie. Wręcz przeciwnie, gdybym tylko mogła, unikałabym strzykawki z przyczepioną doń krwiożerczą pielęgniarą jak diabeł wody święconej. Niestety nie zawsze unikać się da. Czasem nawet trzeba poddawać się temu dość nieprzyjemnemu zabiegowi częściej niż inni. Ja właśnie rozpoczęłam krucjatę krwiodawczo-analityczną. Pielgrzymki do przychodni trzeba będzie uskuteczniać co dwa tygodnie. W pozostałe wtorki czekają mnie równie ekscytujące, przyjemne i z pewnością niezapomniane iniekcje z roztworu Fe. Żeby tak można było wchłaniać żelazo ze sztućców, drutów, bądź prętów zbrojeniowych to ja bardzo chętnie zgłaszam się na ochotnika. Tabletkami mogę sobie wytapetować łazienkę a i tak na kijek mi one skoro będą się we mnie wkłuwać z systematycznością tygodniowego heroinisty. Wtorki zatem nie będą należały do moich ulubionych dni tygodnia. Zwłaszcza poranki, bo do przychodni trzeba się teleportować świtem bladym i śpiącym. Zwłaszcza, że sporą większość kolejki tworzą starsze panie i panowie cierpiący na bezsenność i brak rozmówców. Przychodzą sobie więc często pogadać ze sobą nawzajem i z lekarzami, czy pielęgniarkami. Na szczęście dziś nie było tak źle. Przyszłam dużo później a i tak mi się udało zostać ofiarą wampirzego gatunku. Ledwie weszłam po schodach a już czekała na mnie wielka Siostra Gryzelda z marsowym obliczem i masywnymi paluchami wyłaniającymi się z rękawów białawego kitla… z igłą, strzykawką i czterema fiolkami… Czterema ??!! Pogięło ją do reszty?! I ja mam tak dać się doić co dwa tygodnie?! Koszmar… Na co mi przyszło…
Siostra Gryzelda z pewnością była potomkinią hrabiego Draculi i nie dało się jej przekonać, że ja właściwie tylko tu zabłądziłam i już wychodzę a moja krew jest wyjątkowo niesmaczna i w ogóle ‘ratunku’. Ze stoickim spokojem i znawstwem wszelkich cielesnych arterii wbiła się we mnie igłą jak mocno wyrośnięty i wygłodzony komar-gigant. Przy trzeciej fiolce miała już problem z wkłuciem. Przy czwartej ja zaczęłam mieć problem z błędnikiem i ciśnieniem ale zacisnęłam zęby i dotrwałam do końca. Po czym wstałam i blada jak pobliska ściana przesunęłam się wzdłuż lamperii kierując się ku wyjściu. Na odchodnym Siostra Gryzelda zapewniła mnie, że czeka na mnie z utęsknieniem 20 kwietnia i wyraziła obawę czy aby na pewno dojdę do pracy, bo mogłabym pracować jako mim bez charakteryzacji.
Doszłam…
Trzeba być twardym a nie miętkim.
Teraz poproszę o leżankę i gorące kakao.

Bajka wypompowana

7 uwag do wpisu “Bajka postrach wampirów

  1. O jak ja nie lubię jak mi zabierają moją własną osobistą krew…i po co im tego aż TYLE? Przecież pod mikroskop całej fiolki nie wsadzą, prawda???

    Biedna Ciotka!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s