Niech mnie ktoś dobije… zanim klaustrofobia mnie wykończy

Taki szok jest wybitnie niewskazany przy poniedziałku. Taki szok jest wybitnie niewskazany o ósmej rano. Taki szok o ósmej rano w poniedziałek, kiedy człek jeszcze nie do końca przytomny jest (bo powieki uświadamiają mu, że one jeszcze śpią i nie bardzo wiedzą czemu on nie) może powodować nieodwracalne zmiany w osobowości… W wyglądzie zewnętrznym również, bo nagle okazuje się, że mamy za luźne więzadła żuchwowe, wytrzeszcz oczu, tiki nerwowe i brak koordynacji ruchowej, a zamiast ludzkiej mowy z aparatu gębowego wydobywamy kiepsko artykułowane, tłumione wulgaryzmy chodnikowe. Ogólny dyskomfort pominę, bo nie oddaje w sposób należyty dramaturgii sytuacji. Dramaturgia zaś winna być tu oddana w najdrobniejszym nawet szczególiku. Bo do czego to podobne, że pracownik przywleka się do pracy w zapyziały poniedziałkowy poranek, z trudem otwiera oczy i doznaje wrażenia, że to wszystko mu sie tylko śni. Bo tam gdzie stało jego biureczko, wszystkie graty, pozornie mało znaczące pierdoły, karteluszki, zdjęcie kota tudzież inne charakterystyczne, nacechowane emocjonalnie przedmioty i cały malutki pracowniczy światek – zieje czarna dziura. Nie… nic z tych rzeczy. Nie zaatakowali nas terroryści i nie wysadzili w powietrze mojego miejsca pracy… Po prostu przeniesiono mnie gdzie indziej. Przeprowadzka, przemeblowanie, same zmiany. Niby wszystko ok ale mógł mnie ktoś chociaż uprzedzić. A nie tak znienacka, bez dwóch zdań, bez prawa zawetowania i domagania się sprawiedliwego dostępu do okna, przez które dotychczas bardzo lubiłam wyglądać na Aleje Jerozolimskie. Tak się nie robi i już. Absolutnie.
Teraz siedzę w ciasnej, dusznej, obskurnej klitce wraz z trzeba innymi osobami i czuję pierwsze objawy klaustrofobii. A pokój nie dość, że bez okna i raczej jakąś małą kanciapę dyżurnego ciecia przypomina niż miejsce pracy, to jeszcze ktoś ‚pożyczył’ sobie drzwi…
Czy ja już mówiłam, że nie lubię poniedziałków?

6 uwag do wpisu “Niech mnie ktoś dobije… zanim klaustrofobia mnie wykończy

  1. Ja tez nie lubie. trzy godziny spedzilam w poczekalni u dentysty, potem bardzo przystojny pan stanal nade mna z wielka strzykawka ze znieczuleniem, poczym pozbawil mnie polowy zeba. Druga polowa niby zostala, ze boli.
    I jak ja mam lubic poniedzialki?

    Polubienie

  2. Ja tam sie na prawie nie znam, ja prosty inzynier jestem, ale jak do firmy, w ktorej poprzednio pracowalam, przyszla Inspekcja Pracy, to wielki dym byl o to, ze niektorzy w pomieszczeniach bez okien pracuja. Bo ponoc okno musi byc, i koniec. No, calkiem logiczne, bo jakze tak, bez okna…
    Wspolczuje…

    Polubienie

  3. ano musi być okno, alibo oświetlenie całodobowe padające na miejsce pracy pod kątem co najmniej 45stopni
    może by tak wam przesłac takiego PIP-owca?

    Polubienie

  4. PIPowiec by sie za glowe zlapal – raz ze na takim malym metrazu cztery osoby, dwa ze bez okien, trzy ze bez klimatyzacji a cztery ze bez drzwi – w ogole wkurw ogolny

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s