Koci Jazz

Marzec przyszedł czas już temu jakiś i się zadomowił w naszych klimatycznych pieleszach jak dziki lokator z bimbrem na poddaszu. To uprawia sobie solarium i przegania po niebie białe chmurzaste baranki, rozbierając nas z zimowych kurtek i paltocików, rozsupłując szaliki a czapki i rękawiczki chowając w kieszenie. To hula od rana do nocy wiatrem i rozmaite deszczowe fanaberie na parapetach i dachach wyczynia a Bajkę bez parasola (bo parasol i Bajka nie chodzą w parze) w strugach wody z rozdziawioną w uśmiechu buzią zastaje. Ach ten marzec to figlarz straszny. Lubi tak ni z tego ni z owego spódnicę podwinąć do góry by światu nogi jakieś pokazać, albo włosy rozwiać do nieprzytomności aż się potem skląć przy rozczesywaniu można, albo kałużę przyczajoną i zakamuflowaną w chodniku gdzieś ukryć, albo pozwolić pozachwycać się pączkami na drzewach, aż autobus niezauważony sobie odjedzie z przystanku…
Ale pięknie jest. Wiosna. Te sprawy. No właśnie. TE sprawy…
Te sprawy budzą mnie co noc z uporem maniaka i spać nie dają. Głośne są te sprawy jak cholera. A jaka w nich dramaturgia. Akcja wartka i zmienna jak nurt w górskim strumieniu. A jakie efekty dźwiękowe. Wszystko fajnie tylko
czemu akurat te sprawy nie mogą się dziać w ciągu dnia, tylko wtedy, kiedy człek najbardziej zmęczony zwleka się do domu i marzy już tylko o możliwości swobodnego zamknięcia powiek bez konieczności ‚pilnowania się’ by w tramwaju ‚dziobaka’ nie strzelić. I jeszcze, żeby te sprawy mnie dotyczyły. To rozumiem. To zupełnie inna bajka… Ale nie. I to jest najgorsze. To bowiem dotyczy KOTÓW. Te milusie czworonożne futerkowe stworzonka, które potrafią cichutko mruczeć do uszka kołysanki i miękko ugniatać włosy swoimi delikatnymi opoduszkowanymi łapkami… teraz drą się w niebogłosy jak stare watowane spodnie na szwach i spać nie dają. No ale marzec – ich prawo. Tak więc jest wiosna, koty się marcują, Bajka zaś spać nie może i się nie marcuje… i jest sfrustrowana, bo gdyby była kotem to by się choć powydzierać mogła a tak to pozostaje jej tylko słuchać conocnych jam sessions do bladego świtu. Bladym świtem bowiem koty marcować się przestają i wracają umęczone wielce do swych domostw i ciepłych kącików z miskami mleka a Bajka, choć bardzo by chciała w objęcia nieziemskiej urody przystojniaka imieniem Morfeusz się udać, to niestety nie może, bo zaraz budzi ją nieziemsko wkurwiający Pan Budzik. No niech to szlag i wszelka jasna cholera pod opiekę weźmie!
Że Pan Budzik jest bezlitosny to już ustaliliśmy; że jest niezniszczalny i ma pokrewieństwo w linii prostej z Robocopem – też; że nie lubimy go bardzo bardzo bardzo – również; że on nas nie lubi (czyli pełna wzajemność) nasuwa się samo. Brzęczy bowiem ów Pan Budzik cholerny z wybitnym zamiłowaniem zawsze akurat wtedy, gdy mamy piękny sen i bardzo nie chcemy się budzić, albo dopiero się udało nam się zasnąć, albo o czwartej wróciliśmy zmaltretowani niemiłosiernie z marcowania się z Halką w Proximie przy wcześniejszym akompaniamencie malibu (prezent od Karolusa z okazji Requiem – dzięki Big Bro), mleka (karton zakupiony w pobliskim pracy spożywczaku), kubeczków plastikowych Dar Natury (przywłaszczonych sobie przestępczą drogą z miejsca pracy) i pidżejowo-zamieszanych tekstów natury szowinistyczno-prześmiewczej (bosko było, poza tym, że nalałam sobie ze śmiechu płynnych kokosowych procentów w oba rękawy a mokotowskie pola jeszcze długo będą pamiętać mój histeryczny śmiech na odgłosy halkowego bekania – pełna kultura rulez ;))… i mamy ochotę tylko i wyłącznie na SEN a ktoś (lepiej żebym się nie dowiedziała kto) nastawił Pana Budzika na pełne wycie o 6 rano. A mogłaby to być pierwsza marcowa przespana noc (o ile sen od 4.15 można nazwać nocnym)… bo ten koci jazz już długo daje mi się we znaki… czy to z uwagi na spory ogród za oknem wychodzącym na podwórze, czy to ze względu na osobistego Kota Dudusława, który jak na szanującego się dojrzałego już samca przystało, przyczołguje się nad ranem po całonocnych sekscesach i czeka aż ktoś go wniesie do domu, bo on ofkurs nie ma siły. On może potem spać cały dzień i wypoczywać po tak ciężkiej przecież pracy. Ja nie. Ja muszę obudzić się o szóstej w sobotę i w kanonadzie wymyślnych przekleństw (szkoda, że od razu nie zapisałam bo chyba wymyśliłam jakieś nowe genialne permutacje) snuć mordercze plany obiecując sobie solennie, że gdy tylko wytropię dowcipnisia, to dopiero będzie jazz. Oczywiście nikt się nie przyznaje. I oczywiście Kot Dudusław chadza nocami ‚na ląfry’ w dalszym ciągu przyczyniając się wybitnie do wzbogacania okolicznych efektów dźwiękowych swoim niezidentyfikowanym przy tej liczbie sierściuchów ‚mraauuu’.
Mam nadzieję, że kocie marcowanie kończy się z marcem… W przeciwnym razie czeka mnie wymuszona bezsenność albo zacznę wygłuszać koty podsypując im kiełbasę ze środkiem nasennym. Niech się marcują od rana. W nocy nawet Bajka czasem sypia. Choć ostatnio tego hobby nie praktykuję…
Brak snu powoduje wzmożony poziom agresji.
Wzmożony poziom agresji wywołuje obniżenie poziomu samokontroli.
Obniżony poziom samokontroli to przyczyna wielu groźnych przestępstw.
Czyli w niedługim czasie zapewne stanę się przestępcą, zbrodniarzem, zwyrodnialcem, psychopatą, hersztem mafijnej bandy a może nawet seryjnym mordercą zbierającym znaczki.
Ech… Świetlana przyszłość się przede mną maluje. Niech to…
Ponoć muzyka łagodzi obyczaje.
Nie ma jak jazz…

6 uwag do wpisu “Koci Jazz

  1. w sobote bylam swiadkiem i poniekad obiektem tzw. „rolowania” dwoch kotek mojej przyjaciolki. dzwieki, ktore przy tym z siebie wydawaly, brzmialy zgola rozdzierajaco, serce sie krajalo, a nerwy napinaly jak postronki. ciesze sie tylko, ze omijaja mnie, jak na razie, kocie koncerty podokienne. tfutfutfu…;-)

    Polubienie

  2. U mnie w domu futrzaste marcuja od walentynek. Tj. najpierw śpiewała ona (ta Barnaba)- że chce. Potem ona zaszła w kociążę (kocią ciążę) i zaczęła wyć (nie marcować), bo jest permanetenie głodna. Kota Bazyl, jak zaczął marcować w lutym (lutowć???), to marcuje do tej pory…
    Można przywyknąć, tylko spożycie kawy rośnie…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s