Po jaki kijek mi Dzień Kobiet?

Wczoraj był Dzień Kobiet. Na jaki kijek mi to święto sztuczne ja się pytam. Nie lepszy byłby Dzień Babochłopa? Wszak większość osobników płci żeńskiej (choć czasem to trudne do zidentyfikowania na pierwszy rzut oka), domagających się świętowania tegoż dnia, posiada właśnie taką aparycję… o wdzięku i czarze nawet nie wspomnę. Babochłop domagał się dawniej przydziałowego goździka i paczki rajstop a dziś domaga się tulipana. Może być przywiędły i zszargany, przyniesiony przez równie przywiędłego i zszarganego życiem tudzież procentami małżonka ale ważne żeby był. I tulipan i mąż. Koszmar. Byle jaki ale jest. I na taką bylejakość (w myśl polityki prorodzinnej i walki z singlami) niby ja miałabym się zgodzić? Szlag mnie trafiał jak widziałam wczoraj w ostatnich autobusach mocno ‚zmęczonych’ panów z burymi już wiechciami w drżących dłoniach. Odór przetrawionego alkoholu, potu i przywiędłych kwiatów to nie jest to co tygryski lubią najbardziej. Przykro patrzeć, że niektórym paniom, by poczuć się kobietami, trzeba takiej scenki rodzajowej w przedpokoju… Ale przyszedł, zielsko przyniósł – rytuał odprawiony. Ktoś powie, że nie zawsze tak jest. Owszem. Zgadzam się w całej rozciągłości. Ale TEN tekst jest właśnie o TAKICH przypadkach (i zanim ktoś mnie zlinczuje za stronniczość i znienawidzenie panów radzę o tym pamiętać, bo mężczyzn wręcz uwielbiam – na feministkę się nie nadaję – ale nie TAKICH…). O tych chwilach, o których każda ze stron chce zapomnieć, że istnieją. O niewielkim wycinku z życia. O braku szacunku do drugiej osoby i do samego siebie. O rutynie, przyzwyczajeniu, niedbałości o codzienność. O wytresowaniu w sobie niczym pawłowowskie psy nawyków. Szopka być musi. Potem ciepłe kapcie i pomidorówka żłopana w przetrzeźwieniu. Tak. To gorzki tekst. Tak gorzki jak moje wczorajsze myśli o 23 bo o tej porze właśnie wracają ‚stargani’ panowie w Dzień Kobiet by ‚swoim’ kobietom pokazać jak wielka jest ich miłość. A te kuchenne Babochłopy cieszą się, że mężowie w ogóle wracają, bo przecież One mogłyby być SAME… to byłoby straszne. Istna tragedia…
Nie przemawia przeze mnie zazdrość ani zawiść, że dla mnie Dzień Kobiet był smutny. Nie był. Wręcz przeciwnie. Dostałam i kwiaty, i różne słodkości, i miłe esemesy, i maile, i życzenia osobiste równie miłe… uśmiech miałam od ucha do ucha… Do wieczora. Bo wieczorem właśnie uświadomiłam sobie jak nieszczęśliwe są inne kobiety w swoich wyczekanych, wybłaganych, czczonych i świętych związkach. Jak bardzo boją się być same skoro cieszą sie taką namiastką życia i przyjmują to jak komunię… byle była. To jest prawdziwy horror. Bo ja wolałabym spędzić życie samotnie ale byłabym szczęśliwsza i miałabym szacunek do samej siebie. Wybrałabym życie… bo na co byłby mi taki marny film?
A Dzień Kobiet… Chciałabym spędzać z kimś, kto umiałby świętować go co dzień… nie tylko 8 marca. Z wzajemnością…

Lepsza smutna prawda niż najpiekniej polukrowana obłuda.
Życie to sztuka wyboru.

Miłego dnia

17 uwag do wpisu “Po jaki kijek mi Dzień Kobiet?

  1. Święta racja o Najbajeczniejsza z Bajek! 😉
    jednego dnia kwiaty a zaraz potem mieszanie z błotem… hehh nawet siem zrymowało!
    ściskam Aniu bo ja jako kobieta wiem że to milsze od tych kwiatów…

    Polubienie

  2. Jutro będzie lanie po pyskach, bo zupa była za słona..no ale każdy ma to co mu pasuje.
    Też lubie takich co nie muszą sparwdzać daty w kalendarzu, by wiedzieć, że mają u swego boku kobietę. Poza tym sprawianie jej przyjemności jest przyjemnością a nie obowiązkiem. Czego wszystkim życzę.

    Polubienie

  3. to jest straszne ale samotnosc dla niektorych jest jeszcze gorsza… to ich wybor- szkoda tylko, ze nie chca znac prawdy… ot zakłamane zycie.

    Polubienie

  4. To ja wybieram lukrowane życie. I nie miałam wrażenia, że Ci przepoceni faceci w tramwaju z tulipanem w ręku spełniali tylko swój obowiązek. Widziałam z jakim pietyzmem dbali o nie. Może to naiwne i głupie, bo dostałam tulipana, kiedy drzwi metra się otworzyły… niestetu chwilę później się zamknęły i pociąg odjechał. Cóż każdy ma taki dzień kobiet na jaki zasłużył.

    Polubienie

  5. A ja lubię Dzień Kobiet. Nawet żonkile dostałam od szefa, chwię później wpadł on w zachwyt nad moimi nowymi glanami :). Ślubne tez mi dało żonkile. Jak przyszłam do domu, to kocica w ciążu stwierdziła, ze żonkile są jej i zaczęła je obgryzać. Teraz flakon stoi na trudnodostępnej dla koci półeczce i obydwie (jak widzę) jesteśmy zachwycone obecnością kwiatków.

    Polubienie

  6. A ja uważam że w taki dzień uśmiech… ale taki szczery i serdeczny… jest najwarzniejszy!
    I to jest chyba to co Tygryski lubią najbardziej!!!
    Z drógiej strony pomyśl o facetach co czekają na żony w domu, aż powrócą… nie koniecznie z baru… życie jest okrutne nie tylko dla kobiet.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s