Jest poniedziałek i ja jestem, czyli poranne nudności

Z okazji poniedziałku Kićka zaspawała mi pół mieszkania. Musiało jej coś zaszkodzić i czym prędzej o poranku zapragnęła podzielić się ze mną treścią swego żołądka. Wkurzyłam się wybitnie bo jak zwykle wstałam za późno i musiałam lawirować z gąbką i miseczką z detergentem jednocześnie wkładając spodnie i całą resztę. Na małą się nie wkurzałam bo to nie jej wina, tylko domowników, co z całego serca chcą dla niej najlepiej i podtykają coraz to nowe kąski. Ale dobrymi chęciami niejedno piekło jest wybrukowane a przekarmianie to najgorsze co można zrobić zwierzakowi. Przez to „dobre serce” sierściuch będzie musiał się teraz obejść smakiem i przez parę dni dieta woda – kocie chrupki będzie mu umilać życie – przynajmniej dopóki rewolucja październikowa w kocich trzewiach nie nabierze charakteru zstepującego. Dorośli czasem zachowują się jak dzieci, które – im bardziej im sie czegoś zakazuje – tym chętniej i upierdliwiej ów zakaz naruszają. Napisałam wielkimi wołami kartkę i przywaliłam magnesami na lodówkę: „Nie karmić kota!! Zarzygała dziś pół mieszkania. Ma dostawać jedzienie TYLKO ode mnie i jeśli ktokolwiek da jej cos sam – sam będzie po niej sprzątał!”. Powstrzymałam się od dołączenia próbki porannego towaru i żegnana smętnymi oczkami Kićki pognałam na przystanek dzikim galopem pijanego kuca. Miłość czasem boli.

13 uwag do wpisu “Jest poniedziałek i ja jestem, czyli poranne nudności

  1. ale to nie z Nią jest problem tylko z ludźmi, którzy z miłości przekarmili by Ją na śmierć – a myślałam, że to robią tylko samotne, chore psychicznie staruszki – ech

    Polubienie

  2. kartka to za malo hany – klodke na lodowe trzebaby zalozyc…jak nic uslyszysz cos w stylu: „ale ona byla glodna” vel „ale ona tak prosila” vel „ale ona tak smutno sie patrzyla”….

    Polubienie

  3. ludzie są niereformowalni:-/ mój pies zawsze haftuje po najazdach rodzinnych, a ja mam ochotę wystawić memu 45- letniemu bratu Certyfikat Rozumującego Inaczej – nic do niego nie trafia, łapa z kawałkiem tortu notorycznie ląduje pod stołem:-/

    Polubienie

  4. No dzień dobry. Mnie się z trudem udało nauczyć psa żeby jak już musi rzygać to nie rzygał w moje łózko (logika psa jest prosta: jak jest mu niedobrze, to musi się pocieszyć więc włazi do wyra), ale zwycięstwo jest połowiczne bo teraz robi to na dywanie. A w psie marki wilczarz irlandzki to się dopiero mieści… tak z kilogram rzygów około.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do troche-mnie Anuluj pisanie odpowiedzi