Moim zdaniem

Kraj oszalał na punkcie inteligencji. Wszyscy nagle chcą wiedzieć czy można jeszcze bezkarnie ich obrażać wyzywając od głupków pospolitych czy tytułować już per bardzo-mądra-bo-o-wybitnie-wysokim-ajkiu-persona. Szkoda tylko, że nie wszyscy zdają się dostrzegać pewną, bardzo przykrą dla niektórych, prawdę. Iloraz inteligencji skrótowo zwany IQ nie świadczy wcale o zawartości inteligencji właściwej pod kopułą czaszki właściciela. Ta bowiem dyspozycja umysłowa jest jak dotąd sama w sobie niezmierzalna. Wszak poziom inteligencji wśród przeciętnej populacji podlega prawu rozkładu Gaussa, ale rozkłada się on tak nierównomiernie, że oszustwem byłoby twierdzić inaczej i postulować, że „jak mam wysokie ajkiu to jezdem wybitnie ętelygientna”. Ludzie to już do siebie jako gatunek mają, że różnią się między sobą zdolnościami umysłowymi, sprawnością i szybkością myślenia oraz umiejętnością rozwiązywania problemów. Różnice te są stosunkowo niezmienne i ujawniają się w różnych sytuacjach czy typach zadań. I właśnie te pozornie mało znaczące różnice między poszczególnymi osobami określamy mianem inteligencji. Dla przeciętnego konsumenta dóbr materialnych i duchowych osoba inteligentna to ktoś radzący sobie dobrze z problemami, odpowiednio dostosowujący się do sytuacji społecznych, a także przejawiający zdolności analitycznego i logicznego myślenia. Babcia Kazia z ciocią Fredzią myślą sobie, że skoro Zeniu tak dobrze i pilnie się w szkółce uczy, oceny przynosząc w kajeciku celujące, to musi jest ętelygientny jak diabli. A gucio. Owszem może tak właśnie być ale wcale nie jest powiedziane, że Zenuś tak na serio to tępak jest do sześcianu + silnia, prace domowe odrabia za Niego zakochana po czubki czerwonych uszu Henia a sprawdziany zrzyna bezczelnie i na chama od Muńka. Uzyskiwanie pozytywnych wyników w procesie nabywania wiedzy nie musi mieć ścisłego związku z poziomem inteligencji. Powodzenie w szkole, bądź na studiach zdeterminowane jest nie tylko poziomem intelektualnym, ale i innymi czynnikami, takimi jak: motywacja, zaangażowanie, zainteresowania, czy otwartość poznawcza. Taki małoletni Zenon to motywację ma przemożną bo pas ojcowski straszy wizją zhańbionych dotkliwie zeniutkowych pośladków i otwartość poznawcza też u Niego na wysokim poziomie rozwiniętą się być wydaje ale akurat nie w kierunku szkolno-wychowawczym lecz ku badaniu (najlepiej organoleptycznym) poznawczych właściwości rozwoju osobniczego wyżej wymienionej Heni. Za to reszta u Niego szwankuje i to wybitnie, bo jak co do czego przyjdzie to tylko kariera polityczna mu pozostaje, bo „ani be ani me ani” i tak dalej. Ale iloraz inteligencji to Zeniu mógłby mieć spory, bo tu i spryt jest w cenie i inne przydatne bardzo w życiu umiejętności a obliczanie IQ polega właśnie na pomiarze jak się ma wiek życia (czyli faktyczne latka w metryce) do wieku umysłowego delikwenta. I tu sama inteligencja w czystej postaci jest tylko jedną ze zmiennych a raczej odwrotnie IQ może być zmienną poziomu inteligencji. Nawołuję zatem – ludzie nie dajcie się zwariować i potraktujcie to całe narodowe zamieszanie raczej jako nieszkodliwą zabawę w stylu logicznych szarad niż jako realny poziom naszego rozwoju umysłowego i życiowej mądrości. Bo inaczej to wszystko będzie lepiej o kant zadka potłuc i wyjdzie na jaw, że Homo Sapiens to już tylko ledwie Sapiens…

Miłego wieczoru

11 uwag do wpisu “Moim zdaniem

  1. No masz Ty rację, droga właścicielko tego termosu. Ja, na ten przykład, uważam się za osobę niezwykle inteligentną. Potrafię obmyślać bardzo cięte i niezwykle inteligentne riposty. To nic, że w domu i 3 dni po fakcie spotwarzenia mnie, lub przysrania mi, ważne, że są inteligentnie utkane te riposty ;)) Aha.. i tylko ja to stwierdzam, bo oczywiście nikt ich nie słyszy :)))

    Polubienie

  2. Wszystko się zgadza. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że są tacy (jak ja na ten przykład) którzy zadania językowe rozwiązują w takich testach śpiewająco, a matematyczne wolniej i po zastanowieniu głębokim? I jak taki wynik całości ma adekwatnie oceniać moje IQ ja się pytam?

    Polubienie

  3. Wszystko się zgadza. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że są tacy (jak ja na ten przykład) którzy zadania językowe rozwiązują w takich testach śpiewająco, a matematyczne wolniej i po zastanowieniu głębokim? I jak taki wynik całości ma adekwatnie oceniać moje IQ ja się pytam?

    Polubienie

  4. no racja, racja…ja co prawda we wszystkich typach zadan osiagam wyniki powyzej przecietnej, plasujace sie w okolicach 85-90% prawidlowych rozwiazan, ale tez nie uwazam, zeby cos z tego wynikalo.
    lubie rozwiazywac takie bzdurki, zadania z matmy przygotowujace do matury byly swego czasu moja metoda na odstresowanie [bo wyzej tego poziomu to ja juz nie panimaju, bom humanistka, a nie scislowiec], wiec i wprawe mam.
    i co? no jestem sobie niby erudytka, ale ta erudycja, choc szerokie pole obejmujaca, plyciutka jest.
    bardziej miarodajne wydaje mi sie to, ze umiem to, co wiem, wykorzystac w zyciu. ale to jest wlasnie absolutnie niemierzalne…;-)

    Polubienie

  5. Własnie, bo te testy mierzą jedynie umiejętność rozwiązywania testów 🙂
    A tego można się raz-dwa nauczyć, bo wszystkie oparte są na tym samym schemacie myślenia…

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ŚLIWKA Anuluj pisanie odpowiedzi