Bajka refleksyjna

Powiedział mi kiedyś ktoś (i to niejeden ktoś), że mam serce o olbrzymiej i nieskończonej pojemności a uśmiechem mogłabym obdzielić pół świata. Zrobiło mi się bardziej niż miło, bo to była najmilsza rzecz jaką usłyszałam w życiu na swój temat. Faktycznie sprawia mi radość i to nie byle jaką, jeśli sprawię komuś przyjemność, zdołam zrobic coś, dzięki czemu uśmiechnie się bardzo smutna dotąd buzia. Pomagam jeśli tylko mogę i potrafię. Lubię dawać z siebie wszystko, do cna. Czasem przez to, jaka jestem, sama cierpię bo empatia jest u mnie rozwinięta w tym samym stopniu co nadwrażliwość. Jestem świadoma wszystkich swoich wad i wiem, że ta właśnie chora wrażliwość jest najbardziej uciążliwa – zarówno dla otoczenia jak i dla mnie. Wiele razy nieźle od życia i ludzi oberwałam, bo jestem pozbawiona grubej skóry i mocnych łokci, ale ciągle jestem sobą i mimo wszystko nie chcę tego zmieniać. Bo to jaka jestem i co sobą rezprezentuję to wszystko co mam. Nie choruję na przesadną dobroć i taka ze mnie Mamuśka T. jak z koziej dupy wiadomo co ale są chwile, gdy po prostu wiem, że muszę podać rekę, podtrzymać na duchu, przytulić czy pozwolić się komuś wypłakać kosztem mojego ukochanego swetra. Bywam wolontariuszem, smutnej pani żebrającej na Chmielnej czasem oddaję kanapki przygotowane na śniadanie (nigdy nie daję pieniędzy) a starszy pan pod McDonalds’em przy mojej pracy od zawsze już chyba czeka na wieczorną herbatę w styropianowym kubeczku jeśli mam dyżur i szczęście przynosił mi widok roześmianych oczu dzieci z domu dziecka, gdy spędzałam z nimi każdą wolną chwilę wymyślając wciąż nowe zabawy. Ale gdy sprzedawaliśmy w jednym z supermarketów choinkowe bombki na święta (wywalczone przeze mnie od producentów i pomalowane z własnoręcznym mozołem przez małe brzdące wystawiające pieczołowicie ozorki przy każdej kreseczce) i pewna Paniusia z Paniusiem krzywili się z obrzydzenia na widok maluchów z bidula i ich rękodzieła – wstępował we mnie diabeł i przypiekał otoczenie żywym ogniem póki nie kupiło wszystkich szklanych ozdóbek. Dzięki temu po raz pierwszy w czasie zimowych ferii dom dziecka numer 6 opustoszał a wdzięczne oczy zastapiły każde słowo. I to jest właśnie uczucie, którego szukamy przez całe życie. To jest właśnie szczęście.

9 uwag do wpisu “Bajka refleksyjna

Dodaj odpowiedź do Just Anuluj pisanie odpowiedzi