Kino – na godzinę przed seansem

On – I będziemy tu siedzieć jak te ciołki? – zauważa rezolutnie jak Pszczółka Maja
Ona – Na dworze jest zimno. – stwierdza rzeczowo jak diabli
On – Możemy pójść na lody do Maksracza. – propozycja nie do odrzucenia
Ona – To może od razu pojedźmy na Grenlandię. Przecież mówię, że mi zimno. – warczy przez zęby starając się zagłębić w kurtkę
On – Aha. – załapał
Ona – No właśnie. – potwierdza załapanie
On – No to chodź do środka.
Wchodzą.
On – Ale tu śmierdzi popcornem. – marudzi już od progu
Ona – W Maksraczu śmierdzi psem mielonym razem z budą i Ci to nie przeszkadza. – stwierdza zgodnie z prawdą
On – Ale tam śmierdzi smakowicie. – broni żarcia z tektury
Ona – Jak dla kogo.
On – Co będziemy robić. – dyskretna zmiana tematu
Ona – Czekać… a wcześniej pójdę do barku i zobaczę co tam „grają”. – cele konsumpcyjne to zawsze najlepszy sposób na ugłaskanie Onego
On – To idź. – zgadza się łaskawie
Ona – No proszę, już mnie wypędzasz, a jeszcze dobrze nie usiadłam. – śmieje się Ona
On – Bo jak się dobrze rozsiądziesz to nigdzie nie pójdziesz i może nas ominąć coś dobrego. – łakomstwo wygrywa, za to jaki praktycyzm – On zna lenia Onej
Ona – He he, ale ja nie wiem czy Cię tu mogę zostawić samego – wyraża troskę
On – Nic mi nie będzie. – zapewnia
Ona – To wiem, ale jak tu wrócę to może już nie będziesz siedział sam – śmieje się
On – Taaak, przysiądzie się do mnie seksowna długonoga czarnoskóra Azjatka. – rozmarza się
Ona – Azjatki nie są czarnoskóre. – bystra uwaga
On – Ta będzie…

9 uwag do wpisu “Kino – na godzinę przed seansem

Dodaj odpowiedź do starcu Anuluj pisanie odpowiedzi