Leń. Ale już nie siedzi na tapczanie bo „wziął i mię dopadł bezczelnie ćwok jeden” (zagrzmiała Bajka poprawną polszyzną). Niestety. Trzyma mnie bydlę cholerne i puścić nie chce. Muszę mieć w sobie coś bardzo wyjątkowego skoro taki Leń mając całe stado cudownie zapracowanych i zaganianych dzikim pędem pań, wybrał właśnie mnie. Zaszczyt mnie kopnął nie byle jaki. Muszę to wszystko tylko jakoś wytłumaczyć otoczeniu, które sie uwzięło i ciągle jak na złość czegoś pilnego i do zrobienia „na wczoraj” notorycznie ode mnie oczekuje. Nic mi się nie chce i najchętniej zapadłabym w sen zimowy w jakiejś gawrze przytulnej z równie przytulnym Panem Misiem. Do wiosny by wystarczyło. I żeby jeszcze ktoś wynosił po cichutku śmieci, zmywał naczynia i dostarczał zakupy. To by było życie. Marzenia to rzecz bardzo przyjemna więc podumam sobie jeszcze troszkę z uśmiechem filuternym na twarzy. Niech mnie cały natychmiast_mnie_potrzebujący świat w sznurówkę cmoknie. Ja sobie tymczasem popielęgnuję jeszcze trochę mojego lenia i wypiję kawę z dużą ilością skondensowanego mleka 😉
Bajka pielęgnacyjna
w pelni rozumiem i popieram postawe:-)))
chociaz ja bym wolala dolce far niente na jakiejs wyspie egzotycznej, acz ucywilizowanej przy pomocy drinkow z parasolkami;-)))
PolubieniePolubienie
t y hany, ty sie asknij tego swego lenia, czy on aby brata blizniaka nie ma – bo u mnie pod biurkiem siedzi taki maly jeden smierdziel 😛
PolubieniePolubienie
i zeby jeszcze bylo stałe łącze, prąd, gaz, woda ciepła, dostawa alkoholu do domu w 5 minut, pizza na zamowienie dobra i tania tudziez na nią właśnie kasa, dostawa filmow z wypozyczalni (wszystkie tytuly w 7 minut), masazysta dwa razy w tygodniu, manicurzysta raz, pedicurzysta pół raza, przystojny listonosz oraz wiele listów zielonym długopisem piszący zdalny kochanek o bogatej wyobraźni, ciotka śląca mnóstwo paczek z Hameryki, wujek piszacy wiersze z więzienia na Kostaryce, często dzwoniąca przyjaciółka od serca opowiadająca niesamowite historie o swoich podrożach stopem po Indiach, zamrażarka pełna lodów, mrozonych frytek, hamburgerow, kalafiorow, kotletów i pulpetów, lekko zakochany sąsiad kucharz amator potraw orientalnych, szybko biegający nie do końca pociumany chłopiec z podwórka obok latający z dziką przyjemnością po zakupy za lizaka oraz zestaw telewizji satelitarnej ze wszystkimi pakietami wyczesanymi na maksa…
PolubieniePolubienie
Pamiętaj, pośpiech to utrata kontaktu z samym sobą… to ostatnio moje motto. Viva lenistwo i powolność 😉
PolubieniePolubienie
Alti – to całkiem możliwe 😉
All – ależ Wy mnie świetnie znacie ;)))
PolubieniePolubienie
Nie skomentuję tego!! Bo podobno jest to zaraźliwe. Chodzi mi o lenistwo, ale kawę zaraz sobie zrobię.
PolubieniePolubienie
łoj to krewnych ci on ma bez liku, ten twoj Leń
PolubieniePolubienie
niezły z Niego reproduktor ;0
PolubieniePolubienie
dajcie no tu szybko jakiegos jego krewniaka do mnie ! :))))))
PolubieniePolubienie
Ha! Mój drogi nie ma letko – musisz go sobie sam wychodować ;)) w trudzie i mozole 😉
PolubieniePolubienie
a raczeh wyhodowac – sorki
PolubieniePolubienie
Storm tu jakiś kit wciska. Polecam uwadze jego blog, a szczególnie wpis z dnia 2003-03-08 z godziny 13:28:46.
PolubieniePolubienie
sluchaj bike, ty wez no i powiedz mu, zeby z gdyni swego krewniaka zabral, siedzi tu, je, za telefon nie placi, a do kompa nie moge sie dopchac!;-)
PolubieniePolubienie
he,he,he….a jeden jego(tego lenia) krewniak siedział ze mna do wieczora w pracy i złośliwiec jeden, ciągle mi włączał kompa na wasze blogi :-))))))
PolubieniePolubienie
Inwazja leniwców 2
PolubieniePolubienie