Ząbki jak kastaniety

Dziś jest mi bardzo zimno. W pracy siedzę przy samym oknie co pomijając wrażenia estetyczne nie wprowadza mnie w dziki zachwyt bo po pierwsze primo cała ściana budynku to jedno wielkie okno (latem gorące jak piec, dziś rodem z Antarktyki) a po drugie primo okno owo i tak się nie otwiera, więc umiejscownienie mam nader niekorzystne. Kaloryfer daleki i zimny jak drań. Brrr brrr szczękościsk klawiatury mojej paszczęki przepuszcza tylko ciepłe napoje, więc kawa się nadawa (choć gorzała szybciej działa ale w pracy jesteśmy więc wracajmy na ziemię) podobnie herbaty wszelakie ale dłonie nadal pozostają lodowate. Kostnicą mi tu zalatuje. A może zarząd nie ma funduszy by nam wynagrodzenie wypłacić i walnie uchwalił uśmiercenie całej załogi w trybie natychmiastowym i sabotuje grzejniki?

9 uwag do wpisu “Ząbki jak kastaniety

  1. Bike, powiedz słowo, a ja wpadnę i zrobię co trzeba … z Zarządem, oczywiście …
    Jak dobrze wiesz, jako taką wprawę już mam !
    Niejaki Mirek tego przykładem … więc rzeknij słówko, a jutro będziesz miała w pracy ciepełko …

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Mirek Anuluj pisanie odpowiedzi