Zostałam porwana

W dodatku bezczelnie i bez mojej wiedzy. I to przez co? Przez tramwaj. Żeby choć jakiś nieprzyzwoicie przystojny brunet o zamglonym spojrzeniu (zamglonym broń boże w sensie geriatrycznym lub okulistycznym lecz z miłości wielkiej i zniewalającej, hehe ciekawe kto mi w to uwierzy) ale nie, to musiał byc tramwaj. Moja piętnastka, której dotychczas tak bezgranicznie ufałam, że mogłam się do niej wtarabanić i z czystym sumieniem zaczytać się w książce, zamyślić nad czymś bardzo ważnym lub zupełnie nieistiotnym albo też po prostu przyglądać się ludziom. To straszne – nawet tramwajom nie można dziś ufać. Rano wyszłam z domu jak zawsze zaspana i w sporym nieładzie fryzjersko-stylistycznym. Zazwyczaj zapinam się na różne guziki, suwaki, haftki i zatrzaski oraz układam włosy (czyli próbuję okiełznać rozwiane przez wiatr kosmyki i schować je do kaptura) na trasie miedzy klatką schodową (obficie już chyba przez ostatni rok spryskaną moimi perfumami każego ranka) a przystankiem tramwajowym. Mam sporo czasu, bo mijam ogródek dawniej jordanowskim zwany a dziś będący siedliskiem wczesnej młodzieży wyjącej nocami dyskotekowe szlagiery i panów o opływowych kształtach czaszki z kijami w poszukiwaniu piłki i rękawicy, parking z panoramą psich kup, blok mieszkalny z rozentuzjazmowanymi starszymi paniami na balkonach i kawałek lasku bielańskiego z rowerzystami i ekshibicjonistami (a właśnie! przypomniało mi się, że jajka muszę kupić). Zanim dotrę na przystanek jestem więc kompletnie ubrana i „wyglądam nawet czasem jak człowiek” (wredny tekst Mamuta oczywiście). Niemniej jednak do tramwaju wsiadam nie zawsze jeszcze przytomna, bo budzę się do życia dopiero koło 9.00 a wtedy to już siedzę od 15 co najmniej minut w pracy i robię dobre wrażenie. Dzisiaj oczywiście nie widziałam powodu, dla którego miałoby byc inaczej i… zostałam porwana… Okazało się, że tramwajom zmieniono trasę, bo metro budują. Też mi nowina – budują od 50 lat chyba a do tej pory do pracy piętnastką jeździłam. Pora wrócić do autobusów i korków. I jak tu lubić ZTM?

17 uwag do wpisu “Zostałam porwana

  1. to sobie wyobraz, ze mnie porwal wloski autobus:) Skurczybyk kierowca nie chcial mi otworzyc drzwi z tylu, a ze bylam akurat z wielka walizka, bardzo mnie to zezloscilo.
    Niby taka kultura, jedne drzwi do wsiadania, drugie do wysiadania. I co, kobieta sama z bagazem a on ma to w dupie!
    a, nawiasem mowiac jeszcze nie widzialam, zeby jakis facet kobiete w drzwiach przepuscil czy cos podobnego. Do czego zmierza ta cywilizacja?
    Pozdr

    Polubienie

  2. Czy ktoś może rozumie o co biega Mirkowi bo ja się przyznaję że za głupia jestem chyba – nie znam człeka i nie chciałabym Go urazić ale cos tu chyba nie jest do końca w normie. A może tylko ja niec nie kumam?? Pomóżcie, bo się zawiesiłam i dalej nie pójdę

    Polubienie

  3. Cudownie, ze mu zmienili trase (tramwajowi znaczy sie), bo w ten oto sposob mam 2 tramwaje na wydzialik, a nie tylko jeden, ktory WYJATKOWO czesto „wypadal”.
    Twoje nieszczescie naszym szczesciem jest, wiec jak widac wszystko na tym swiecie sie wyrownuje kochana…

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Ja Anuluj pisanie odpowiedzi