Z wywalonym ozorem

Trochę zabiegana jestem ostatnimi czasy, bo babcia Dżejkoba jest w szpitalu i co dzień po pracy na złamanie karku pędze żeby na godziny odwiedzin zdążyć. Godziny te ktoś bardzo mocno myślący (tylko nie wiem o czym) tak poustawiał, że tylko bezrobotni i osoby posiadające miejsce pracy w pobliżu szpitala są w stanie chorego zwizytować. Ale ja cwana gapa jestem i sobie godzinki w pracy poprzesuwałam – przychodzę wcześniej i wychodzę wcześniej. Jeśli dyrekcja szpitala nie myśli to choć ja to zrobiłam. W ogóle mój dzień teraz przypomina maraton bo rano trzeba nakarmić Nikitę a to wcale nie takie proste z czarno-białą plączącą się pod nogami i głośno miauczącą kulką. Potem trzeba użyć zdolności paranormalnych, wyciągnąć Duchovnego z Archiwum X, zmienić w kierowcę ZTM i telepatycznie przekonać by punktualnie na przystanek przyjechał. Oczywiście część dalsza modłów różnistych koncentruje się na zaklinaniu ruchu drogowego w sprawie wysoce popularnych od 1 września korków ulicznych a do pracy trzeba zdążyć i nie ma, że boli. Nasz Wielmożnie Panujący zarządził bowiem rozpoczęcie godzin pracy biura kwadrans wcześniej niż do stich por i teraz wszyscy prujemy co sił w nogach i płucach, by punktualnie o 8.45 złożyć podpis na liście obecności. Przypomina mi się szkoła podstawowa jak nic. W pracy ostatnio nie mam czasu żeby się po tyłku podrapać nawet a co dopiero jak normalny człek pogrzebać w necie czy poobijać się w subtelnie powalonym rytmie dnia. Punktualnie o 17 nagły wypad kręgów szyjnych łącznie ze mną zza biurka i gonitwa po spożywczym na dole w poszukiwaniu pożywienia dla chorej babci (w szpitalu albo nic nie ma albo w takich kosmicznych cenach, że mi się trwała ondulacja na czaszce sama robi) i biegusiem ino mig na przystanek bo za 3 minuty odjeżdża piętnastka. Z tramwaju dzwonię do Dżejkoba, żeby Go poinformować co kot jadł i co ma dostać oprócz głaskania jak tylko wróci do domu (Dżejkob nie kot oczywiście). W szpitalu jednocześnie łapię windę i zakładam „obuwie ochronne” (w postaci plastikowych torebek z gumeczkami strasznie lubiącymi wypadać) i docieram na piąte piętro – KARDIOLOGIA. Obuwie ochronne mimo, że w założeniu jednorazowe słuzy mi przez kilka dni (zanim sie nie rozpadnie), bo nie chce mi się co dziennie zostawiać szatniarce złotówki. Nie zachowuje się zbyt sympatycznie więc na mnie nie zarobi a co z tej kasy idzie na szpitalne konto to widac po ścianach, łóżkach i personelu. Personel tego szpitala pochodzi z raju i tylko przelotem znalazł się na ziemi. To tłumaczy dlaczego zwykli śmiertelnicy nie zaprzątają uwagi Jaśnie Oświeconego Personelu. Na zainteresowanie trzeba sobie moi drodzy zasłużyć – nie wystarczy być chorym. Chory może być każdy ale nie każdy może być Salową przez duże S albo Pielęgniarką przez jeszcze większe P. Średnio dwie godziny czeka się na Rajski Personel (sprawdziłam kilkakrotnie), który najpierw zajrzy z niecierpliwym (oderwanym siłą od telenoweli i ciasteczek) wyrazem twarzy, pójdzie sobie i po pół godzinie przyjdzie coś poprawić, zabrać, zmienić lub podać – nigdy od razu. Widać zabrania się Personelowi zanadto spoufalać się z ludźmi i zrobić cała pracę za jednym podejściem. Zawsze to lepiej latać z pustymi przebiegami. A ja głupia się nie znam i robiłam inaczej. Koniecznie muszę usprawnić swoje działania. Pójdę dziś i też popatrzę…

6 uwag do wpisu “Z wywalonym ozorem

  1. A dzisiaj słyszałem w zetce, że najwłaściwszym sposobem żywienia kota jest dostarczanie mu malutkich kawałków mięsa w godzinnych odstępach czasu.
    No to jeszcze powiem jako ciekawostkę, że podobno z psa można zrobić wegetarianina a z kota nie. Ciekawe, bo wydawałoby się, że psy są bardziej drapieżne.

    Polubienie

  2. unikam szpitali jak moge. ostatni raz lezalem na erce dokladnie rok temu bez kilku dni, syf straszny, zero troski o pacjenta, ktory w mojej skromnej osobie mogl tam rownie dobrze w poczekalni umrzec w skutek krwotoku wewnetrznego, zanim ktokolwiek by go chocby dotknal. a poprzednim razem gdy sie tam znalazlem, w innym szpitalu w innym miescie, zmarl moj dziadek.

    jedyne sympatyczne wspomnienie to fakt, iz urodzilem sie w helikopterze na dachu szpitala. choc ten fakt moze byc akurat interpretowany calkowicie odwrotnie.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Ja Anuluj pisanie odpowiedzi