Był sobie kiedyś Pawłow (Iwan zresztą), który bardzo lubił zwierzątka… męczyć. Upodobał sobie zwłaszcza psy – no coś musiał a z kotami miałby problem i kartę stałego klienta na chirurgii urazowej jeśli chodzi o szycie ran. Psy mają to do siebie, że kochają swego pana miłością bezgraniczną i absolutnie nieskończoną niestety – dla nich niestety of course. Ja wiem, że psychologia z warunkowaniem na czele, i że ośrodkowy układ nerwowy, i że postęp psychiatrii i inne pierdy srerdy, ale fakt jest faktem, że zanim on coś odkrył, poza karaluchami w swojej nuklearnej rosyjskiej lodówce, to musiał wymordować tę zwierzynę okrutnie. No i wymodził sobie facet warunkowanie klasyczne, że niby po kilku próbach uczą się różne stworzenia unikać prądu, pułapek, kar czyli po ludzku mówiąc wyciągać wnioski i nie dać się na przyszłość. Ale pan Iwan chyba nie przewidział mojego przyjścia na świat. Bowiem roku pańskiego 1978 w 17 dniu października o godzinie 14.10 warunkowanie klasyczna stało się fikcją – przynajmniej jeśli chodzi o moją skromną personę. Nic a nic się nie nauczyłam przez te 25 wiosen i nadal włażę z zatrważającą częstotliwością w tą samą kałużę, choć jej położenie od lat nie zmieniło się ani o milimetr. Czasem udaje mi się w nią nie wdepnąc. Ale to wtedy gdy ona znika sama z siebie i chodnik jest suchy jak pieprz. Tak samo jest z parasolem. Nie lubię bydlęcia, bo nieporęczne i ciągle się gubi gdzieś na przystankach i w parkach, ale czasem sie przydaje i potem wściekam się, że go nie zabrałam. Wczoraj zmokłam, i przedwczoraj, i poprzedniego dnia też… ale dziś rano i tak nie wzięłam „szmaticzku na paticzku” choć patrzyła na mnie tęsknie z roku przedpokoju. Ja to jednak jestem głupia. Oczywiście zmokłam i oczywiście byłam wściekła, bo oczywiście rano spadł potężny deszcz, który oczywiście przepowiedziała nasz rodzima chmurka na grubo tydzień przed nim i oczywiście na spotkanie z Mamutem dotarłam w stylu Miss Mokrego Podkoszulka (plus reszta odzienia gratis) i oczywiście nasłuchałam się jaka to ja jestem i że będę chora i w ogóle. Dalej nie pamiętam, bo wyłączyłam sobie percepcję słuchową pozostawiając wizję – swoją drogą to lepsze niż kabaret. Na szczęście już zbliżał się Sąd i musiała zaprzestać swoich niecnych prób powtórnej socjalizacji swej córki marnotrawnej czyli mnie. No tak, bo my dziś do Sądu szłyśmy na sprawę bardzo poważna i opóźnioną koszmarnie. Swoją drogą to te sądy to chyba nie dla ludzi szukających sprawiedliwości są, tylko dla pań, dla których najwyższą życiową ambicją jest codzienna filiżanka kawy luropodobnej i komputerowy pasjans, którego zresztą i tak nigdy nie udaje im sie doprowadzić do końca. Myślę sobie (czasem i mnie się zdarza), że jednak nie jest ze mną aż tak źle, bo może i nie uczę się na błędach i nie warunkuję w żaden – klasyczny czy nie – sposób, ale przynajmniej mój rozwój osobisty i mózgowy nie zatrzymał się na poziomie kłosa żyta z siedmioma chromosomami 😉
Wasza klasyczna Anna – już pocieszona
Co do parasola – nie przejmuj się! Ja od urodzenia niemalże nie znoszę tych urządzeń i od zawsze moknę…
PolubieniePolubienie
no cóż… starość nie radość ;P:P:P polecam obserwować niebo przed zachodem słońca bo wtedy wiadomo jak pogoda bedzię następnego dnia ;P.. ale to potrafią tylko Druidzi 😛
PolubieniePolubienie
a ja työlko czekam, az jakiegos pana zainspiruje bike w mokrym podkoszulku :PPPP
PolubieniePolubienie
juz mnie zainspirowała :))))
PolubieniePolubienie
niech sie lepiej nie inspiruja bo nie mam fan klubu i co beda tak na deszczu w kolejce stac / ;))
PolubieniePolubienie
eee tam ja to lubie wode.. lubie moknac, lubie plywac po wodzie, w wodzie i pod wodą lubie pic wode, lubie sikac (z przewagą wody), lubie miec katar, plakac, siorpać, bulgotac, plumkac, kapać i kapcie ( chociaz kapci to nie lubie ale sie rymuje 🙂 ) a musialem dodac cos do rymu, bo sie nudny robilem…
(z reszta nie jest powiedziane, ze teraz nudny nie jestem 🙂 )
PolubieniePolubienie
hehehe 😉 a ten zawsze swoje 😉
PolubieniePolubienie