Baśka miała fajny biust…

A ściślej rzecz ujmując nie miała a ma, i nie biust a całą resztę też, i nie Baśka a dwie Baśki, bo dwie znam i to nawet dość osobiście.
Baśki są jeszcze – zabawne, atrakcyjne do granic przyzwoitości co powoduje kupę śmiechu zwłaszcza przy zamawianiu frytek u początkująco-jąkających się młodzieńców o fizjonomii Kurta Kombajna w latach wczesnej Nirvany, zwariowane i zakręcone bardziej niż zgrzewka radzieckich termosów…
Z jedną – nazwijmy ją Basia (bo tak lubi) – spędzam codziennie od lat kilku kawał czasu na chichraniu się z byle czego jak norka z nerwicą natręctw, planowaniu śniadania, wyprawach do sklepu, celebrowaniu śniadania, lekkim udawaniu że pracujemy, myśleniu o niebieskich i innych, tęsknym patrzeniu przez okno w kierunku pobliskiego KFC i lodów z MakSracza, dowcipach sytuacyjnych z kolegami z pracy, warczeniu na koleżanki z pracy, koncertowym obijaniu się, mocnym udawaniu że pracujemy no i wreszcie na pracy (bo czasem przyda się miła odmiana).
Z drugą – Ta będzie Baśka (bo też lubi) – znam się od roku i to bardzo ekscytująca znajomość obfitująca w wiele bardzo zabawnych i niesamowitych historii, których tu nie opiszę, żeby nie zgorszyć ewentualnych przyszłych-niedoszłych absztyfikantów. Powiem tylko, że jak się poznałyśmy to nieźle się działo na Polach Mokotowskich, bo Baśka w pewnym momencie stwierdziła najwyraźniej, że zanurkuje w trawie z pozycji wyjściowej siad prosty na ławce i… zrobiła to. Dla niej po prostu nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli Baśka idzie na imprezę, to ja i cała reszta wspólnych znajomych możemy się wręcz założyć, że nie wróci z niej choć lekko zadurzona „kimś bardzo miłym i wyjątkowym” / złamie kilka z przypływie do kilkunastu (w zależności od liczby gości) męskich walecznych serc w różnym stanie trzeźwości bądź upojenia / zakocha się równie szybko co odkocha a stopień zakochania będzie odwrotnieproporcjonalny do stopnia zaangażowania obu stron / będzie prawdziwą duszą towarzystwa i pokochają ją wszyscy poza zazdrosnymi właścicielkami osobników rodzaju męskiego. Wystarczy wspomnieć pamiętnego grilla kiedy to Baśka nie mogła się uwolnić od trzech rozentuzjazmowanych panów a od jednego prawdziwym cudem uwolnili ją kontrolerzy ZTM, gdyż bratek nie posiadał biletu (od tamtej pory Baśka kocha „kanarów”). Można się też z Nią umówić gdzieś na mieście ale wtedy trzeba być punktualnym do bólu albo zastanawiać się ilu przystojnych facetów będzie stało jak wreszcie dotrzemy na miejsce spotkania. Na Dworzec Centralny spóźniłam się nie więcej niż pięć minut a Ona już uczyła języka naszego ojczystego pewnego Afroamerykanina imieniem Larry o wydatnych wargach i oczach pełnych miłości do Pani B. (dawno już wymienili telefony i byli na etapie poznawania własnych rodzin). Za to niewinna wyprawa do skelu zoologicznego po klatkę dla myszy może się okazać pokazowym wręcz spektaklem w teatrze absurdu (pan sprzedawca był wyraźnie uradowany, że wreszcie wychodzimy zanim zaczęłyśmy przeciskać wszystkie sklepowe myszki przez szczebelki klatki w celu upewnienia się że mysz Baśki NA PEWNO się przez nie nie wydostanie).
Obie panie (a raczej panny – UWAGA PANOWIE!!!) to prawdziwy lep na osobników męskich. Nie wiem jak One to robią ale faceci po prostu miękną w ich obecności (tzn nie tam gdzie mięknąć nie powinni oczywiście) i ja często żąłuję, że nie mam aparatu fotograficznego lub dyktafonu w kieszeni. Czasem bywa naprawdę zabawnie.
Z Basią można na przykład pójść do Parku w celach rozrywkowo-taneczno-podrygujących ale już po chwilach kilku otacza nas ciasny wianuszek panów zachwyconych jak ta lala ale wtedy zawsze można udać, że „my jesteśmy razem” i wtedy panowie mają dość niewyraźne miny (z Baśką przećwiczyłyśmy to samo z Merlinie i też było cudnie patrzeć na te zawiedzione buziuchny).
Baśka ostatnio ogoliła się na zero i jest szczęśliwa – wygląda fajnie więc jak najbardziej powinna. Mężczyźni na ulicach też wydają się szczęśliwsi. Chciałam się z Nią umówić ale ćwiczy pośladki z osobistym trenerem. Zaproponowała mi, żebym się przyłączyła bo bo ten pan to fajny jest i w ogóle. Hmmm…
Mężczyźni wszystkich krajów strzeżcie się, bo obie te pośladki niedługo będziemy ćwiczyć a potem bezczelnie wyjdziemy na ulicę i będziemy wyglądać!

Wszystkie Baśki to fajne chłopaki 🙂

10 uwag do wpisu “Baśka miała fajny biust…

  1. ja jeszcze na chwilkę w kwestii formalnej… Otóż Larry był Francuzem, choć mama jego była z Nigerii a ojciec z Brazyli (o rany jaka mieszanka) Nurkowania w trawę na Polach nie PAMIĘTAM, ale nie zaprzeczam, ze takowe wydarzenie miało miejsce. A co do Pana w sklepie zoologicznym, to tak się zakręcił, ze Eko -Ściółkę dostałyśmy gratis (choć ten Pan o tym nie wie)
    A co do zakochiwania to z ostatnich spotkań nie wyszłam na rzęsach! Więc temu twardo zaprzeczam.
    Pozdrawiam wszystkie Baśki, a szczególnie Basię i oczywiście Anię!!! 🙂

    Polubienie

  2. No masz racje o tych Baskach znam jedna od 21 lat z hakiem i moje obserwacje sa zgodne z Twoimi.No ale nie nadarmo jest patronka gornikow w koncu musi ktos pelen energii duchowej przyswiecac im w korytarzach kopalnianych bysmy my potem ogrzali sie przy rozrzazonym weglu z pieca!!!Co my bysmy zrobili bez tych Basiek;-)!!!Pozdrawiam patka

    Polubienie

  3. No proszę…ja też Basia ino ukrywam się pod tlenowym nickiem.. z czasów dziennego i nocnego czatowania…heh
    No ale co do Baś to racja…są nie do podrobienia…
    Pozdrawiam wszystkie Basie, Baśki, (nienawidzę jak ktoś do mnie mówi „Panno Basieńko”. Normalnie zabiłabym bez jakich kolwiek wyrzutów. Poprostu nóż mi się w kieszeni otwiera :P)

    Polubienie

  4. No proszę…ja też Basia ino ukrywam się pod tlenowym nickiem.. z czasów dziennego i nocnego czatowania…heh
    No ale co do Baś to racja…są nie do podrobienia…
    Pozdrawiam wszystkie Basie, Baśki, (nienawidzę jak ktoś do mnie mówi „Panno Basieńko”. Normalnie zabiłabym bez jakich kolwiek wyrzutów. Poprostu nóż mi się w kieszeni otwiera :P)

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ~doctorwho22 Anuluj pisanie odpowiedzi