Zima jednak nie zna litości. Książę Małżonek w trasie, więc po zapakowaniu trojga nieletnich do łóżek ruszyłam z szuflą na zaśnieżony chodnik i okolice.
Odśnieżania nie ma w Endomondo ale i tak jest zabawnie.
Wychodzę i szuram. Szuram, sapię, przerzucam te szufle sarkając pod nosem, że pewnie o piątej czeka mnie powtórka. Wtem po kilku minutach wychodzi jeden sąsiad i też zaczyna szurać szuflą. I tak sobie szuramy radośnie, każdy klnie w myślach, bo w towarzystwie już nie wypada. Po kolejnych kilku minutach wychodzi mój drugi sąsiad, z szuflą, a jakże i do kompletu sąsiad pierwszego sąsiada. Odśnieżanie synchroniczne nową dyscypliną sportową.
Potem wróciłam do domu. Nie wiem czy dalsza część mieszkańców również wykonała pospolite ruszenie. Okaże się rano.