Nieogar afgański we własnym domu.
Daj facetowi dwie paczki do wysłania pocztą, napisz na nich dane adresowe, żeby Mu się nie pomyliło. Uciesz się, że nie zapomniał i wyraźnie wypisał pocztowe winietki. Pochwal bardzo, bo dobrze wiesz, że grafik ma napięty jak sąsiadka w rozmiarze XL dżinsy w rozmiarze S i specjalnie dla Ciebie pojechał na pocztę, a było wybitnie nie po drodze i w niedoczasie.
Po kilku dniach nie zrób głupiej miny, gdy zgłasza się do Ciebie Znajoma A, która otrzymała paczkę Znajomej S.
Z plusów – przynajmniej wiadomo gdzie jest paczka Znajomej A.
Na szczęście dziewczyny są w porządku i przekażą sobie przesyłki. W końcu napisałam na nich adresy, więc dobrze widać. Pomimo zmienionych winiet.
Boże, spuść nogę i kopnij.
Książę Małżonek jest absolutnie boską istotą, która jest stworzona do celów wyższych, niż wysyłka paczek na poczcie. Na poczcie, jak wiadomo, przebywają głównie emeryci, renciści oraz inni frustraci, którzy napawają się marudzeniem w ogonku i napieprzaniem stempli. Książę Małżonek fantastycznie radzi sobie z dziećmi, albo z mieszkaniem, tylko nie łącznie. Jest bardzo silne albo-albo. Zrobi obiad, od czasu do czasu posprząta mieszkanie, umyje okna i nawet kupi kwiaty „z tej drogiej kwiaciarni”. Albo poleje mi cydru i przykryje mnie kocem, gdy się zdrzemnę na kanapie. Pod warunkiem, że akurat nie robi tysiąca kilometrów na jakiejś trasie.
Jednakowoż zakupy, poczta, lekcje, wyrastanie z ubrań, butów, plecaków, papierniczo-artystyczne zapotrzebowania, godziny zajęć dzieci, zebrania i planowanie przestrzenne wizyt lekarskich w siatce rodziny wielodzietnej, to są cele, z którymi z różnych powodów lepiej radzę sobie ja. Możemy umownie nazwać je niższymi. W końcu mam tylko 168 cm ale to rano i gdy akurat połknę kij od mopa.