Wuzetka plus kawa

Powodowana dziką chęcią zysku oraz duchem rywalizacji donoszę, iż nadal bijemy się o Złotą Patelnię. Do strefy jurorów i ich ocen zabrakło 9 głosów, może więc teraz pójdzie lepiej. Taki laptop to jednak nie w kij dmuchał. Prawdaż?

Zatem drodzy Czytelnicy… uprasza się o zwarcie mocy przerobowych i nadużycie wszelkich dostępnych komórek, kilka niedostępnych również nie zawadzi. Nie gwarantuję żadnych nagród i nic obiecywać nie będę – nie ukrywam jednak, że to duuuuża frajda pobyć przez chwilę na wyżynach 🙂


Jeśli ktoś chciałby na mnie zagłosować również
w trzecim etapie blogokonkursu, to ja się oczywiście bardzo ucieszę. Znaczy to, że ponownie można wysłać sms (też tylko jeden z jednego numeru) i wybulić drugą złotówkę (w szczytnym mam nadzieję celu).

SMS O TREŚCI A01222 POD NUMER 71222



Ukłony, podziękowania i sernik na zimno.
Z brzoskwiniami i galaretką.
Z wierzchu.

🙂

Motyw żaby a zarost w stylu PKP – rozprawa poglądowa

W związku ze związkiem, że lokatorska chorość płucna nałożyła się na bal karnawałowy w Żłobku (tak… teraz już od najmłodszych lat robimy lansu lansu a kto wie, może niedługo będzie tam casting do "You Can Dance"), a ja obiecałam, że – Synu, przebierzemy Cię i będzie fajnie, zobaczysz! – i Lokator już się jakby zdążył napalić jak Arab na kurs pilotażu… jako Mamut Wzorcowy posłałam dziś Dziecia do żłobka w stroju… tu werble proszę… żaby.

Miejsca na rechot pozostawiam jakby dużo.

Potomek do wyboru miał, z racji zaposiadanych w domu tekstyliów i okolicznych rekwizytów:

a – strój Jezuska ze stajenki (dziecięca wersja stroju Adama, z pieluchą w miejsce figowego liścia)
b – strój czarodziejki Witch (ostatnio była u mnie koleżanka z pomysłem, że od ponad dwóch lat mam jednak córkę)
c – strój rockmana czyli klasyka (lokatorskie ubranie codzienne, czyli czarna koszulka w czaszki, bojówki moro + plastikowa gitara)
d – strój żaby czyli bóle w stawie (zielone rajtki, zielona bluza i pelerynka w żaby z kapturem z oczami i ogólnym wodotryskiem)
e – strój kowboja czyli Clint i rewolwer (do pożyczenia od Jednej Koleżanki Z Pracy)
f – strój biedrony czyli ekologia na wesoło (do pożyczenia od Drugiej Koleżanki Z Pracy)

Wybrał żabę z takim entuzjazmem, że nie miałam sumienia przekonywać Go, iż w przyszłości ma szansę gorzko tego pożałować. Bowiem z podobnie gorącym przyjęciem Akcja Peleryna i uroczy Przebieraniec spotkali się ze strony żłobkowych Ciotek Etatowych, które obiecały okolicznościowe fotki i żabki z kolorowego papieru w wykonaniu innych Dzieci. I ogólną imprezę o charakterze spontanicznym.

Naprawdę lubię mój Żłobek. A Ciotki to w ogóle. Gdybym miała ich zdjęcia, nosiłabym stale w portfelu.

Nie wiem tylko czy Lokator w przyszłości jako Młodzieniec Z Wąsem W Stylu PKP (czyli co stacja to kępka), natrafiwszy na archaiczny portret w żabo_pelerynie, będzie podzielał moje aktualne zachwyty. Istnieje posybilitacja, że poczerwienieje – jako kiedyś macierz ujrzawszy się w wersji przedszkolnej Krakowiaczek Ci Ja – strzeli focha i kategorycznie odmówi oddania albumu grożąc, że go zje, podpali, zakopie oraz utopi w studni.

Kolejność dowolna.

Ponieważ, czyli apel

Ponieważ wszelkie małorozmiarowe dobra po Lokatorze posłałam już w świat, czytaj innym potrzebującym Małym Ludziom, a znajoma znajomej znajomego właśnie świeżo powiła Dziecię (płci męskiej) i raczej mało dlań posiada…

…wszelkie osoby posiadające za dużo i chętne do pozbycia się części ubranek na rzecz tegoż Mężczyzny, proszone są o pilny kontakt mailowy:

pasztetowa_raz@gazeta.pl


z góry oraz z dołu
w różnych imionach
dziękuję

____________________________________________________________
Uprasza się osoby czytające, zahasłowane blogi posiadające o podanie dostępu na adres powyższy. Wolałabym nie wywoływać do tablicy ale widzę w statystykach. Milej byłoby mieć równe prawa 🙂